piątek, 20 października 2017 r.

Lubelskie

Zostawili babcię z drzewem w dachu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 29 stycznia 2007, 18:24
Autor: Paweł Puzio

80-letnia Maria Szwarc ma żal do strażaków, że odmówili jej pomocy. Mimo jej próśb, nie usunęli wielkiej sosny, która podczas wichury runęła na jej dom.

Chociaż zerwanym dachem starosty zajęli się od razu.
W Puchaczowie huragan Cyryl narobił wiele szkód. Na najbardziej okazałej posesji należącej do Adama Niwińskiego, starosty łęczyńskiego, wichura zerwała kawał dachu. W naprawie pomogli strażacy. Dwie posesje dalej mieszka 80-letnia Maria Szwarc. Na jej parterowy dom zwaliła się stara sosna z sąsiedniej działki. Połamała eternit i zniszczyła elementy więźby dachowej.
- Straż była w tej okolicy już nocą. Rano poprosiłam strażaków, żeby usunęli drzewo z mojego domu - mówi pani Maria. - Na prywatnych nie usuwamy, usłyszałam. Nawet nie kiwnęli palcem.
Relacje Marii Szwarc potwierdza Janusz Brzoskowski. - Strażacy latali wokół domu starosty, a przy domu pani Szwarc nic nie robili. Odcięli tylko kawałek wierzchołka powalonej sosny, który leżał na ulicy i utrudniał ruch samochodów - mówi Janusz Brzoskowski, mieszkaniec w Puchaczowa.
Czara goryczy się przelała. Maria Szwarc napisała skargę do wojewody lubelskiego na pracę strażaków

- Do Puchaczowa wysłaliśmy tylko dwóch strażaków zawodowych. Pyzatym Aspirant Krzysztof Śliwiński z PSP Łęczna kierował na miejscu dwoma zastępami ochotniczej straży, które na posesji pana Niwińskiego zabezpieczały dach - mówi starszy kapitan Gustaw Włodarczyk, zastępca komendanta PSP w Łęcznej. - Obok mieści się duży sklep spożywczy i spadające kawałki dachu stanowiły duże zagrożenie. O drzewie na posesji pani Szwarc aspirant Śliwiński nie wiedział - tłumaczy Włodarczyk.
W raporcie z akcji nie ma ani słowa o pani Szwarc. Ustaliliśmy, że przy posesji Szwarc stał wóz strażacki OSP Albertów. Służbę pełnił strażak-ochotnik Jerzy Choma. - Powiedziałem tej pani, że musi poczekać, bo strażacy likwidują zagrożenie na dachu. Poradziłem, żeby sprawę zgłosiła do dowódcy lub dzwoniła pod 998. Potem zapytała się, czy drzewo mogę usunąć "prywatnie”. Odpowiedziałem, że "prywatnie” nic nie robimy - wyjaśnia Jerzy Choma.
Dlaczego strażacy nie usnęli drzewa. Na to pytanie odpowiedzi poszuka Komenda Wojewódzka Straży Pożarnej w Lublinie. - Wiemy, że do wojewody lubelskiego wpłynęła skarga na interwencję strażaków w Puchaczowie. Jak tylko otrzymamy oficjalne pismo, sprawę wyjaśnimy - mówi Aneta Wożakowska - Kawska, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego PSP.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!