niedziela, 22 października 2017 r.

Lublin

20 milionów mniej na budowę Portu Lotniczego Lublin

Dodano: 6 stycznia 2016, 20:53

Przedstawiciele irlandzkich linii lotniczych Ryanair niedawno zapowiadali zwiększenie swojej oferty, ale do tej pory oficjalnie nie ogłosili żadnych nowych lotów (fot. Dorota Awiorko)
Przedstawiciele irlandzkich linii lotniczych Ryanair niedawno zapowiadali zwiększenie swojej oferty, ale do tej pory oficjalnie nie ogłosili żadnych nowych lotów (fot. Dorota Awiorko)

O ok. 20 mln mniejsza będzie unijna dotacja na budowę Portu Lotniczego Lublin. Urząd Marszałkowski wciąż negocjuje z Komisją Europejską ostateczną wysokość dofinansowania.

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

Pod koniec czerwca ubiegłego roku Komisja Europejska wydała decyzję o zmniejszeniu dotacji z Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2007–2013 na budowę lubelskiego lotniska. Jej maksymalny poziom został ustalony na 38,9 mln euro, czyli ok. 165 mln zł. Cała inwestycja kosztowała blisko 420 mln zł.

– Po przeanalizowaniu decyzji Komisji i przepisów prawa krajowego prawdopodobnie będziemy zmuszeni do wycofania z projektu budowy lotniska w Świdniku ok. 5 mln euro dofinansowania, czyli 20 mln zł – informuje Beata Górka, rzecznik prasowy marszałka województwa lubelskiego.

Wydając decyzję komisja bazowała na wynikach przewozowych z 2014 roku, gdy zamiast planowanych 270 tys. pasażerów odprawiono ich niecałe 190 tys. Na tej podstawie stwierdziła, że lubelskiemu portowi do 2035 r. nie uda się osiągnąć zakładanej wcześniej liczby 1,4 mln podróżnych w ciągu roku.

W Urzędzie Marszałkowskim wierzą jednak, że związane z lotniskiem wydarzenia z ostatnich miesięcy pozwolą na zmianę decyzji i wciąż wymieniają korespondencję z Brukselą. Pod koniec ubiegłego roku poprosili Komisję Europejską o zwiększenie dofinansowania, argumentując to tym, że z usług Portu Lotniczego Lublin korzysta coraz więcej osób. W 2015 roku odprawiło ono 265 tys. pasażerów, o 35 tys. więcej niż planowano, notując wzrost o 43 proc. w porównaniu do 2014 roku.

– Liczymy, że te argumenty przekonają Komisję Europejską do złagodzenia swojego stanowiska wyrażonego w decyzji z czerwca 2015 roku. W efekcie do rozstrzygnięcia pozostaje wysokość kwoty unijnego dofinansowania, jaką ewentualnie trzeba będzie wycofać z projektu i tym samym źródło, z którego zostanie pokryta równowartość wycofanych środków – mówi Górka.

W tym roku władze portu planują obsłużenie pomiędzy 410 a 440 tys. pasażerów. Ok. 60 proc. tej liczby mają obsłużyć linie lotnicze Wizz Air, które od września ubiegłego roku mają w Świdniku swoją bazę operacyjną i są największym przewoźnikiem latającym z lubelskiego lotniska.

Obecnie oferują loty do Londynu Luton, Glasgow, Doncaster Sheffield, Sztokholmu Skavsta, Oslo Torp i Brukseli Charleroi. W tym ostatnim kierunku przestaną jednak kursować od najbliższego poniedziałku, a w zamian od 25 marca uruchomią połączenia do Eindhoven. Ponadto rejsy ze Świdnika obsługują także Lufthansa (Frankfurt) oraz Ryanair (Dublin i Londyn Stansted).

Gość
Gość
leoncio
(24) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (12 stycznia 2016 o 22:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Komisja Europejska może być niechętna względem Lublina. Tu kontynuuje swoje istnienie Polska Jagiellońska. I ta "Święta Trójca Lubelska" plus inne Cuda Lubelskie, w Świecie galopującej urbanizacji, taka perfekcyjnie zrównoważona Lubelszczyzna z jej ludźmi i przyrodą jest przyszłością, czymś więcej niż Arką polskości. Inna kwestia, wiele firm Globalnych inwestuje wyłącznie w miastach "Polski A", obecność operacyjna części z tych firm światowych względem terenów "Polski B" jest kilkukrotnie niższa niż w Polsce A. To powoduje rosnące rozwarstwienia na poziomie krajowym. Czekam do roku 2020, kiedy Polacy będą mogli bojkotować i poddawać publicznemu ostracyzmowi, wszystkie duże firmy wielooddziałowe i globalne, które nieproporcjonalnie inwestują w Polsce. Uczciwość i zysk w biznesie, mogą osiągnąć jedynie firmy które balansują swoją działalność i inwestycje pomiędzy prawą a lewą stroną Wisły. To jest respekt dla RP i jej obywateli, równe traktowanie. System Mirroringu ("Polska A równa Polsce B") jest celem każdego Polaka.
Rozwiń
Gość
Gość (8 stycznia 2016 o 02:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

 co miesiąc siła robocza leci do pracy to jest ukryte bezrobocie około 30 000 osób

?!? skąd to ... a poza tym brak sensu

Rozwiń
leoncio
leoncio (7 stycznia 2016 o 19:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

260 mln zł wydało w latach 2010-2014 na reklamę w mediach 12 ministerstw – wynika z raportu Instytutu Jagiellońskiego. Jeszcze więcej przeznaczały na ten cel spółki skarbu państwa. Znaczna część tych pieniędzy trafiła do mediów komercyjnych, m.in. do wydającej „Gazetę Wyborczą” spółki Agora, do TVN u i Polsatu, nawet do CNN i arabskiej telewizji Al-Dżazira. Najwięcej publicznych pieniędzy na reklamy, bo aż 79 mln zł, trafiło do stacji telewizyjnych. Prasa zarobiła ponad 23 mln zł. Rozgłośnie radiowe otrzymały 9,5 mln zł, a media internetowe – 4,4 mln zł. Spośród stacji telewizyjnych najwięcej, bo aż 49 mln zł, zgarnęła publiczna Telewizja Polska. Prywatna grupa TVN zainkasowała od ministerstw 13,8 mln zł, a Polsat – 8,5 mln zł. Publiczne pieniądze trafiały także do zagranicznych telewizji. Należąca do drugiej co do wielkości na świecie korporacji Time Warner amerykańska stacja informacyjna CNN dostała od MSZ 5,6 mln zł. Ministerialne reklamy wyemitowano także w Discovery Polska – za 1,6 mln zł, oraz we francuskim kanale informacyjnym France 24 – za 1,25 mln zł. Z ogólnej kwoty 23 mln zł, jakie za reklamy trafiły z ministerstw do prasy, najwięcej, bo prawie 5 mln zł, zarobiła Agora, wydająca m.in. „Gazetę Wyborczą”. 3,5 mln zł przypadło spółce Gremi Business Communication – wydawcy „Rzeczpospolitej”.Nieco mniej, bo 3,2 mln zł, zainkasował niemiecko-szwajcarski koncern Ringier Axel Springer, wydający m.in. „Fakt” i „Newsweek”. 2,6 mln zł trafiło do niemieckiej spółki Polskapresse, wydawcy 20 dzienników regionalnych. Pieniądze za reklamy dostała też prawicowa Fratria, wydająca tygodnik „wSieci”, ale tylko 27 tys. zł. Z rozgłośni radiowych najwięcej za reklamy od ministerstw dostała francuska grupa Lagardère, właściciel m.in. Radia Zet. Należąca do niemieckiego Bauer Media grupa RMF zarobiła 1,9 mln zł. Dopiero trzecie w kolejce po publiczne pieniądzez reklam było Polskie Radio – 1,6 mln zł, a fundacja Lux Veritatis, nadawca radia Maryja i telewizji Trwam, otrzymała na popularyzację programów unijnych ok. 400 tys. zł. Najmniej na ministerialnych reklamach zarobiły media internetowe – tylko 4,4 mln zł. Kwoty, jakie w sumie ministerstwa przekazały mediom za reklamę, są zapewne wyższe, ponieważ blisko 40 mln zł otrzymały domy mediowe, ale trudno ustalić, do jakich telewizji, gazet czy stacji radiowych trafiły te pieniądze. W mediach reklamowały się także spółki skarbu państwa i to o wiele bardziej intensywnie niż ministerstwa. Poza nielicznymi wyjątkami nie chcą one jednak ujawnić kwot przeznaczonych na ten cel. O tym, że były one duże, świadczy informacja, że tylko w 2013 r. PKO BP na promocję w tygodnikach wydało 22 mln zł. BY ZYŁO SIĘ LEPIEJ - IM

no poprzedni system był do d ... podobno

Rozwiń
Gość
Gość (7 stycznia 2016 o 14:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pierwotny projekt terminalu zakładał większy budynek i był dużo ładniejszy niż obecny. Zmniejszono go, teraz rozbudowują port.....
Rozwiń
Gość
Gość (7 stycznia 2016 o 13:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Się kręci jakby powiedział Sobczak hetman i Grabczuk. wszystko za sprawą dzielnego prezesa
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (24)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!