piątek, 15 grudnia 2017 r.

Lublin

Uczestnicy konkursu filmowego musieli w 3 minuty zachęcić widzów do zainteresowania się stolicą regionu. Organizatorzy, którzy umierali ze strachu, że nikt nic nie nakręci - teraz tygodniami będą filmami karmić sieć internetową.

Pomysł był taki: wszyscy chętni kręcą czym chcą i jak chcą maksymalnie 3-minutowy film o Lublinie. Temat dowolny, technika dowolna, styl dowolny. Kinoteatr "Projekt” filmy zbiera, jury je ocenia, a autor najlepszego dostaje 5 tysięcy zł. nagrody. Filmy dobre technicznie i interesujące trafiają do Internetu i na antenę lokalnej telewizji. Wszystkiemu patronuje prezydent miasta.

Zaskoczenie

- Nic nie zapowiadało takiego sukcesu, nie spodziewaliśmy się aż tylu filmów. Gdy mijał termin nadsyłania filmów na "Lublin is coming” a filmów wciąż przybywało byliśmy zaskoczeni - mówi Andrzej Mathiasz z Kinoteatru "Projekt”. - Właśnie o to nam chodziło, żeby tych filmów sukcesywnie umieszczanych w sieci było jak najwięcej.

- Kilka osób bardzo chce poznać i mieć w notesie ich telefony, żeby zapraszać do współpracy, bo tak dobre mają pomysły, wrażliwość i umiejętności - mówi Teresa Karbownik, przewodnicząca trzyosobowego jury, reprezentująca TVP Lublin. - Popieram taki postęp techniczny, którego efektem jest powszechność kamery, komputera. Teraz wszystko zależy od kreatywności autora, jego pomysłów, bo środki techniczne są na wyciągnięce ręki. Ten konkurs to pokazał i pokazał, że twórcy mają pomysły niezwykłe. I dużo potrafią.

Detal

Michał od niechcenia przegląda gazety. Obserwuje go ładna szatynka. Też się nudzi, jak to w poczekalni. Gdy uwodzicielskie uśmiechy zostają bez odpowiedzi, dziewczyna sięga po cięższy kaliber. Kolano, udo - coraz wyżej podciąga krótką spódnicę.

- To był mój pomysł. Skoro wszystko się teraz reklamuje kobiecym ciałem to dlaczego nie Lublin? - mówi Michał Gurbiel, autor filmu, który na pokonkursowej gali zebrał owacje. - Byłem zachwycony taką reakcją. Naprawdę się nie spodziewałem.

Film powstał w spartańskich warunkach. Poczekalnię udawała bursa uczniowska. Odpornego na kobiece dźwięki mężczyznę zagrał Michał, jego uwodzicielkę koleżanka z internatu, Anita Włodarczyk. Techniczną obsługą planu zajął się Adrian Chruściel. - Podczas kręcenia tej sceny było tak wesoło, że cudem skończyliśmy zdjęcia. A potem montowaliśmy po nocach - opowiada Michał.

Jazda

Turysta widzi zabytki. Im bardziej jest pijany, tym mocniej interesuje go faktura ścian. Student zwykle patrzy w niebo, chyba że jest po imprezie... Wtedy gapi się w muszlę klozetową. A kot? Co kot widzi w Lublinie? Głównie tłuściutkie gołębie. - Filmowiec to ktoś, kto widzi więcej niż inni - mówi Maciej Misztal, autor "Oko w oko”. - Gdy chodziłem po mieście, zawsze miałem przy sobie kamerę.

Tak powstały dwie godziny materiału - Lublin widziany oczami ludzi i zwierząt. Jeszcze tylko dwa dni montażu i gotowe. - Zajmuję się tym od kilku lat i mam na koncie jakieś małe sukcesy - mówi Maciek. Te sukcesy to 4. miejsce w ogólnopolskim konkursie organizowanym przez Warszawską Szkołę Filmową, gdzie studiuje organizację produkcji filmowej. "Po godzinach” sam organizuje konkursy np. lubelskie "Złote mrówkojady”. - W Lublinie ludzie robią je głównie dla zabawy. I to jest fajne.

Zbliżenie

Najbardziej tajemniczą postacią całego konkursu jest laureat. Piotr Brożek, pochodzący z Urzędowa student historii na UMCS nakręcił najlepszy zdaniem jury film: "in Lublin”. W oświetlonym słońcem mieście widzimy postać pracującego malarza. Im bliżej do finału tym montaż przyspiesza i pojawiają się zdjęcia z festiwali, koncertów i imprez plenerowych w Lublinie. W rolę malarza wcielił się Michał, przyjaciel reżysera, prawdziwy malarz, student krakowskiej ASP.

- Piotr interesuje się fotografią, filmem. Jest humanistą i bardzo pociąga go sztuka, obraz, sfera wizualna sztuki. Studiuje historię, bo uznał ją za najciekawszą w chwili gdy musiał wybierać kierunek. Ale jednocześnie fotografuje, filmuje, występuje w spektaklach Sceny Plastycznej KUL Leszka Mądzika, bierze udział w akcjach organizowanych przez Szymona Pietrasiewicza i ludzi związanych z "Tekturą” - opowiadają znajomi Brożka, który z ich e-maili dowiedział się, że wygrał konkurs.

Bo bohater organizowanej po raz pierwszy w naszym mieście filmowej imprezy jest we Francji i nawet nie ma z nim kontaktu telefonicznego. - Teraz to nawet poczty nie sprawdza, bo ich międzynarodowa grupa teatralna ciągle się przemieszcza. Ale na pewno 4 grudnia wraca - informują przyjaciele Brożka, którzy przewidują, że 5 tysięcy nagrody Piotr przeznaczy na kupno lepszego komputera, na którym będzie mógł montować filmy.

Wytnij-wklej

- Pochodzę z Białegostoku, od czterech lat studiuję w Lublinie i już uważam Lublin za swoje miasto - przyznaje Emilia Żukowska, która na dwa sposoby uczestniczyła w konkursie "Lublin in coming”. Studenta IV roku malarstwa na IWA UMCS zrobiła animowana reklamówkę i logo konkursu. Ożywiła Bramę Krakowską, która wyrywa się z linii murów obronnych i sobie idzie.

- W zeszłym roku na studiach miałam zajęcia z animacji i bardzo mi się spodobało, choć to bardzo pracochłonna twórczość - dodaje Emilia, która polubiła Lublin i poznała go dzięki poruszaniu się rowerem.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!