poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Lublin

5-letni Karol skazany na życie w domu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 września 2011, 21:09

Aby wyjść na spacer z synkiem, Ewa Pawłowska musi go znieść w wózku z drugiego piętra<br />
 (Jacek Świerc
Aby wyjść na spacer z synkiem, Ewa Pawłowska musi go znieść w wózku z drugiego piętra
(Jacek Świerc

5-letni Karolek jest sparaliżowany. Jego mama chce więc zamienić mieszkanie komunalne na drugim piętrze na parter. Ale do tego urzędnicy potrzebują zgody jej męża. Problem w tym, że ten wyjechał za granicę i nie utrzymuje kontaktu z rodziną.

Problemy ze zdrowiem Karolka zaczęły się od zapalenia ucha. Potem w wyniku powikłań chłopiec zachorował na pneumokokowe zapalenie opon mózgowych, ropne zapalenie mózgu, sepsę i w konsekwencji dziecięce porażenie mózgowe. Dziś chłopczyk jest całkowicie sparaliżowany.

– Aby wyjść na spacer, codziennie muszę go znosić z drugiego piętra. Mój synek waży 25 kilogramów, a wózek kolejne 30 – mówi Ewa Pawłowska, mama Karolka.

Kobieta chciałaby zamienić mieszkanie, które ma od miasta. Tak, by mieszkać na parterze. I nie chodzi tylko o dźwiganie ciężkiego wózka, ale i o bezpieczeństwo. – Kiedy wychodziłam na spacer, poślizgnęłam się z wózkiem na schodach. Na szczęście, sąsiad zdążył nas złapać – wspomina mama chłopca. – Wtedy złożyłam wniosek o zamianę mieszkania. Było to pod koniec kwietnia.

– Można zamienić mieszkanie na niższe piętro z uwagi na stan zdrowia – potwierdza Ewa Lipińska, dyrektor Wydziału Spraw Mieszkaniowych w lubelskim magistracie.

Ale w tym wypadku okazało się to niemożliwe. Lokal przydzielono bowiem pani Ewie i jej mężowi. Teraz na zamianę jest potrzebna też jego zgoda.

Mężczyzna dwa lata temu wyjechał do Anglii. Od tamtej pory nie interesuje się rodziną. – W ogóle się ze mną nie kontaktuje. Napisałam mu SMS-a, żeby przysłał zgodę. Nie odpowiedział. Wtedy jego telefon jeszcze działał. Teraz słyszę, że nie ma takiego numeru. Rodzina męża też nie ma z nim kontaktu – tłumaczy Pawłowska.

Mama Karolka napisała więc kolejne pismo do urzędu. Tym razem z prośbą, by nie czekać na zgodę męża, której może nigdy nie być.
– Wniosek o wymeldowanie męża pani Pawłowskiej wpłynął do nas 8 czerwca – potwierdza Andrzej Szerlak, dyrektor Wydziału Spraw Administracyjnych UM. – Urząd już wystąpił do sądu o wyznaczenie kuratora, który będzie reprezentował mężczyznę. Sprawa w sądzie odbędzie się 15 września. W ciągu miesiąca od wyroku sprawa wymeldowania pewnie się zakończy – zapewnia Szerlak.

Urzędnicy dają też nadzieję na szybsze rozwiązanie problemu. – Będę w tej sprawie rozmawiał z dyrektor Wydziału Spraw Mieszkaniowych – zapowiada Szerlak.

– Dlaczego urzędnicy nie dali mi wcześniej cienia nadziei? Mówili, że to może potrwać rok, półtora – dziwi się mama chłopca.

Do sprawy wrócimy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
aga
kkk
Anna
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

aga
aga (22 września 2011 o 09:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wydaje mi się że Ośrodek Pomocy Społecznej powinien pomóc. A może ta Pani pracuje w OPS ?
Rozwiń
kkk
kkk (14 września 2011 o 14:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
współczuję, podziwiam i pozdrawiam panią Ewę..
Rozwiń
Anna
Anna (14 września 2011 o 14:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W końcu może ktoś pomoże:) Znamy się z Ewą od 5 lat poznałyśmy się gdy nasze dzieci rozpoczynały walkę o życie w Lubelskim szpitalu na oddziale intensywnej terapii, można by rzec iż Karolek miał więcej szczęścia, ale czy w tym szczęściu, że jest z nami mimo ciężkiej choroby można liczyć na dobro innych ludzi? Obcych ludzi na pewno, bo o pomocy ze strony Rodziny Ewa już nawet nie myśli...
Wierze, że pojawią się jeszcze osoby, które wyciągną do nich pomocną dłoń. Bo cóż piękniejszego może być dla matki, jak spacer ze swoim dzieckiem w wózku, gdy ono nie może z innymi dziećmi bawić się w piaskownicy...
Rozwiń
Anna
Anna (14 września 2011 o 13:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W końcu może ktoś pomoże:) Znamy się z Ewą od 5 lat poznałyśmy się gdy nasze dzieci rozpoczynały walkę o życie w Lubelskim szpitalu na oddziale intensywnej terapii, można by rzec iż Karolek miał więcej szczęścia, ale czy w tym szczęściu, że jest z nami mimo ciężkiej choroby można liczyć na dobro innych ludzi? Obcych ludzi na pewno, bo o pomocy ze strony Rodziny Ewa już nawet nie myśli...
Wierze, że pojawią się jeszcze osoby, które wyciągną do nich pomocną dłoń. Bo cóż piękniejszego może być dla matki, jak spacer ze swoim dzieckiem w wózku, gdy ono nie może z innymi dziećmi bawić się w piaskownicy...
Rozwiń
Anna
Anna (14 września 2011 o 13:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W końcu może ktoś pomoże:) Znamy się z Ewą od 5 lat poznałyśmy się gdy nasze dzieci rozpoczynały walkę o życie w Lubelskim szpitalu na oddziale intensywnej terapii, można by rzec iż Karolek miał więcej szczęścia, ale czy w tym szczęściu, że jest z nami mimo ciężkiej choroby można liczyć na dobro innych ludzi? Obcych ludzi na pewno, bo o pomocy ze strony Rodziny Ewa już nawet nie myśli...
Wierze, że pojawią się jeszcze osoby, które wyciągną do nich pomocną dłoń. Bo cóż piękniejszego może być dla matki, jak spacer ze swoim dzieckiem w wózku, gdy ono nie może z innymi dziećmi bawić się w piaskownicy...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!