poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

Rozmowa z Janem Sergielem, hejnalistą z Krakowa, który grał wczoraj na XII Ogólnopolskim Przeglądzie Hejnałów Miejskich w Lublinie

• Jak się grało w Lublinie?
- Tak, jak w Krakowie. Tu jest fajna atmosfera. Są koledzy z innych miast. Pogoda też dopisała.
• To chyba nudna praca?
- Można ją porównać do pracy latarnika. Tu co godzina trzeba zagrać hejnał, niezależnie od pory dnia i pogody.
• Ile czasu spędza pan w pracy?
- Służba trwa 24 godziny. Przez ten czas gram 96 razy.
• Nie wierzę. Cała doba grania?
- Tak. A potem 48 godzin wolnego. Chociaż nie zawsze. Teraz jestem w delegacji. Jutro w drodze powrotnej. A w czwartek cała doba grania.
• I nie nudzi się to panu?
- Do tego trzeba się przyzwyczaić, polubić to. Ta praca mogłaby się znudzić, gdyby się jej nie lubiło.
• Ile lat pan gra?
- Dziewiąty rok już się zaczął.
• Za każdym razem, kiedy wyszedł pan na wieżę, zagrał pan hejnał?
- Tak musi być. Gramy na żywo, bez powtórek i playbacków. To nie jest łatwe. Nawet w filharmonii nie wszyscy chcą grać hejnał na żywo i czasem ich wyręczamy.
• Dlaczego? Takie to trudne dla zawodowych muzyków?
- Presja, która się wiąże z graniem hejnału, może sprawić, że nawet najlepszym może się przytrafić kiks. Dla niektórych to wielka trema. Tak, jak hejnał grany w samo południe, który idzie na żywo do radia.
• Ten najbardziej stresujący?
- Tak, bo ma się tę świadomość, że przez technikę satelitarną hejnał idzie na cały świat. I to może sprawić,
że czasem coś nie wyjdzie.
• Ile schodów musi pan pokonać w ciągu dnia?
- Zachęcam, żeby pan przyjechał i sam się przekonał.
• Nalegam...
- Dokładnie 239 schodów.
• I tak co godzina trzeba chodzić z dołu na górę i z powrotem?
- Nie. Jak już wejdziemy, to tam zostajemy do końca pracy. Oczywiście, jak ktoś chce, zawsze może zejść na dół.
• Zdarzyło się kiedyś, że nie było hejnału?
- Nie przypominam sobie. Ale gdy ktoś sam pełni służbę i musi wyjść za potrzebą, czasem może się zdarzyć małe opóźnienie. Unikamy tego. Pewne rzeczy można przewidzieć. Chyba że to przyjdzie nagle jak grom z jasnego nieba. Ale i tak trzeba zagrać, żeby nikt nie był zawiedziony, że przyszedł pod wieżę, a hejnału nie było.
• Nie trąbi panu w uszach?
- Nie. Jestem przyzwyczajony. Poza tym jestem wielkim miłośnikiem gry orkiestrowej, sam prowadzę orkiestry dęte.
• A nie śni się panu czasem, że "o, choroba, dwunasta, trzeba zagrać!”?
- Nie mam takich snów, nie budzę się co godzina. W domu też nie gram.
Po prostu umiem oddzielić pracę
od życia rodzinnego.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!