wtorek, 24 października 2017 r.

Lublin

Agenci bezpieki udają swoje ofiary

  Edytuj ten wpis
Dodano: 6 lipca 2003, 20:28

Agenci organów bezpieczeństwa, podając się za osoby inwigilowane przez tajne służby, zwrócili się do lubelskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej o udostępnienie zgromadzonych o nich materiałów.

– Chcą sprawdzić co o nich wiemy – podejrzewa Leon Popek, naczelnik Biura Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów IPN w Lublinie.
Prawo wglądu w zgromadzone o sobie dokumenty mają tylko pokrzywdzeni, czyli ci, o których organy bezpieczeństwa zbierały informacje. Składając wniosek o udostępnienie swoich akt podpisują oświadczenie, że nie byli współpracownikami tajnych służb, którym prawo do wglądu do archiwów nie przysługuje.
– W kilku przypadkach mamy poważne podejrzenia, że niektórzy chcieli nas wprowadzić w błąd i podali się za pokrzywdzonych, choć w rzeczywistości byli współpracownikami służb bezpieczeństwa – mówi L. Popek, nie chcąc ujawnić dokładnej liczby spraw, których dotyczą podejrzenia IPN. – Z naszych materiałów wynika, że musieli przecież mieć świadomość, iż z nimi współdziałali.
Zatajenie związków ze służbami bezpieczeństwa przy ubieganiu się o udostępnienie dokumentów jest przestępstwem, za które grozi do trzech lat więzienia. Lubelski IPN zbiera materiał dowodowy, żeby sprawy skierować do prokuratury.
– Żeby wystąpić z wnioskiem do prokuratury musimy mieć już niezbite dowody na to, iż rzeczywiście mamy do czynienia ze współpracownikami służb bezpieczeństwa, a to jest trudne – zastrzega Joanna Piłat, kierownik referatu udostępniania w BUiAD lubelskiego IPN. – Musimy dotrzeć do dokumentów, które jednoznacznie świadczą o takiej współpracy.
W archiwach IPN nie ma typowych „teczek”, w których zebrane są informacje dotyczące jednej osoby. Takich danych trzeba szukać w wielu aktach i spisach. Akta wielu współpracowników zostały zniszczone. Jednakże – jak zaznaczają archiwiści z IPN – nawet w takich przypadkach po ich działalności zostały jakieś ślady.
A sytuacje, z którymi IPN ma do czynienia są różne. O wgląd do akt zwraca się rodzina myśląc, że zmarły był działaczem opozycji, a okazuje się, iż przez lata donosił na kolegów. Albo wniosek składa ktoś, kto najpierw był w więzieniu, potem zgodził się na donoszenie, ale było ono „efektywne”, po czym znowu był aktywnym działaczem opozycyjnym.
Agenci i funkcjonariusze służb bezpieczeństwa PRL mogą tylko wystąpić do IPN o sporządzenie wykazu dokumentów, które ich dotyczą. Nie mogą się z nimi zapoznawać. W Lublinie takich wniosków nie było. Funkcjonariusze zwracają się tylko o zaświadczenia, które są im potrzebne do celów emerytalno-rentowych. •
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!