niedziela, 4 grudnia 2016 r.

Lublin

Agenci bezpieki udają swoje ofiary

Dodano: 6 lipca 2003, 20:28

Agenci organów bezpieczeństwa, podając się za osoby inwigilowane przez tajne służby, zwrócili się do lubelskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej o udostępnienie zgromadzonych o nich materiałów.

– Chcą sprawdzić co o nich wiemy – podejrzewa Leon Popek, naczelnik Biura Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów IPN w Lublinie.
Prawo wglądu w zgromadzone o sobie dokumenty mają tylko pokrzywdzeni, czyli ci, o których organy bezpieczeństwa zbierały informacje. Składając wniosek o udostępnienie swoich akt podpisują oświadczenie, że nie byli współpracownikami tajnych służb, którym prawo do wglądu do archiwów nie przysługuje.
– W kilku przypadkach mamy poważne podejrzenia, że niektórzy chcieli nas wprowadzić w błąd i podali się za pokrzywdzonych, choć w rzeczywistości byli współpracownikami służb bezpieczeństwa – mówi L. Popek, nie chcąc ujawnić dokładnej liczby spraw, których dotyczą podejrzenia IPN. – Z naszych materiałów wynika, że musieli przecież mieć świadomość, iż z nimi współdziałali.
Zatajenie związków ze służbami bezpieczeństwa przy ubieganiu się o udostępnienie dokumentów jest przestępstwem, za które grozi do trzech lat więzienia. Lubelski IPN zbiera materiał dowodowy, żeby sprawy skierować do prokuratury.
– Żeby wystąpić z wnioskiem do prokuratury musimy mieć już niezbite dowody na to, iż rzeczywiście mamy do czynienia ze współpracownikami służb bezpieczeństwa, a to jest trudne – zastrzega Joanna Piłat, kierownik referatu udostępniania w BUiAD lubelskiego IPN. – Musimy dotrzeć do dokumentów, które jednoznacznie świadczą o takiej współpracy.
W archiwach IPN nie ma typowych „teczek”, w których zebrane są informacje dotyczące jednej osoby. Takich danych trzeba szukać w wielu aktach i spisach. Akta wielu współpracowników zostały zniszczone. Jednakże – jak zaznaczają archiwiści z IPN – nawet w takich przypadkach po ich działalności zostały jakieś ślady.
A sytuacje, z którymi IPN ma do czynienia są różne. O wgląd do akt zwraca się rodzina myśląc, że zmarły był działaczem opozycji, a okazuje się, iż przez lata donosił na kolegów. Albo wniosek składa ktoś, kto najpierw był w więzieniu, potem zgodził się na donoszenie, ale było ono „efektywne”, po czym znowu był aktywnym działaczem opozycyjnym.
Agenci i funkcjonariusze służb bezpieczeństwa PRL mogą tylko wystąpić do IPN o sporządzenie wykazu dokumentów, które ich dotyczą. Nie mogą się z nimi zapoznawać. W Lublinie takich wniosków nie było. Funkcjonariusze zwracają się tylko o zaświadczenia, które są im potrzebne do celów emerytalno-rentowych. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO