niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Lublin

Agentów sprzedam

  Edytuj ten wpis
Dodano: 31 marca 2005, 21:32
Autor: (rp, gp)

Teczka tajnego współpracownika – 200 zł. Teczka osoby inwigilowanej – 150 zł. A teczki „rozpracowywanych” instytucji – 50 zł, ale za kilogram. Za twardą oprawę dopłata 10 zł. Lubelski IPN znalazł sposób na wyjście z finansowej zapaści

– To dramatyczna decyzja, ale zmusiły nas do tego obiektywne okoliczności – tłumaczy rzecznik prasowy lubelskiego IPN, Marcin Nowak. – Nie mamy funduszy, a chcemy zatrudnić kilku nowych pracowników po tym, jak w związku z tzw. listą Wildsteina coraz więcej ludzi przychodzi do nas z wnioskami o wgląd do akt.
Teraz IPN będzie miał pieniądze, a żądni wiedzy o działaniach specsłużb – teczki na własność. No, może nie do końca, bo kupcy będą mieli obowiązek trzymać teczki w nienaruszonym stanie przez 15 lat. To na wypadek, gdyby do instytutu zgłosił się ktoś zainteresowany wglądem w sprzedane już teczki.
Nie wszystkie teczki IPN będą jednak wystawione na sprzedaż. Materiały utajnione – i to nie wszystkie – będą mogli kupić tylko naukowcy z tytułem co najmniej doktora habilitowanego. IPN nie sprzeda też na razie akt spraw, w których toczą się śledztwa.
Wieść o planowanej sprzedaży teczek – handel rozpoczyna się już w poniedziałek – wyszła poza IPN. Pojawili się już pierwsi kupcy, którzy wpisali się na listę społeczną. Jest utajniona, nam jednak udało się nieoficjalnie dowiedzieć, że jedną z czołowych pozycji zajmuje na niej prof. Ryszard Bender, działacz prawicy znany z uporczywego tropienia agentów bezpieki. Złożył zamówienie na kilka teczek osobowych (m.in. inwigilowanego działacza „Solidarności” Stanisława Węglarza), a także całe akta rozpracowywania naukowców z KUL – w sumie ponad 50 kilogramów. – Nic dziwnego, swego czasu profesor jako jeden z pierwszych złożył wniosek o wgląd do swojej teczki – komentują w IPN.
IPN przygotował się już do całej operacji. W holu instytutu stoi już waga kupiona od syndyka Odlewni Żeliwa, a w specjalnie wyznaczonym pomieszczeniu – maszyna do oprawiania tradycyjnych teczek w twarde okładki. IPN kupił ją za ciężkie pieniądze, ale ma nadzieję że wydatek szybko się zwróci. Twarde okładki to dopłata 10 zł.
Pomysł lubelskiego IPN jest pilotażem, jeśli się sprawdzi, być może inne oddziały w kraju też zaczną sprzedawać teczki.

NASZ KOMENTARZ

Nikt w IPN tego głośno nie mówi, ale decyzja o sprzedaży teczek wzięła się z panującego w instytucie przekonania, że wcześniej czy później akta i tak wydostaną się poza mury archiwów. Tak, jak to się stało z tzw. listą Wildsteina, którą dziś każdy Polak ma w swoim komputerze, a nikt na tak szerokim rozpowszechnieniu nie zarobił ani grosza. Dobrze, że IPN uczy się na własnych błędach.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!