poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

Alkohol do godz. 23? Być może niedługo to się zmieni

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 kwietnia 2008, 18:27
Autor: Dominik Smaga

Władze Lublina zastanawiają się nad wprowadzeniem ograniczeń czasu pracy sklepów.

Tak, by jedne placówki były czynne dłużej, a inne krócej. To może być nowy sposób na spokój w miejscach opanowanych przez pijaków.

Na takie przepisy czekają na wielu lubelskich osiedlach. Wśród nich są mieszkańcy bloku przy Montażowej 12, którzy wiele razy apelowali do Ratusza o zaprowadzenie porządku w ich okolicy. - Co ja panu będę mówić, co tu się dzieje? Tego się nie da opowiedzieć. Ciągle stoją tu pijaki i tylko kursują do sklepu i ze sklepu, i z powrotem. I tak cały czas od rana, do wieczora - mówi jedna z mieszkanek bloku. Kobieta boi się przedstawić. - W kółko słychać pijackie zawodzenia. Obok są trzy sklepy z alkoholem. Już dawno powinni je zamknąć, ale miasto woli stanąć po stronie pijaków - dodaje.

Teraz pojawiła się szansa na zmiany. Miejscy urzędnicy zastanawiają się jak ograniczać czas pracy sklepów. Na ten pomysł wpadli po niedawnym orzeczeniu Sądu Najwyższego, który orzekał w sprawie uchwały przyjętej przez radnych z Ustki. Tamtejszy samorząd zdecydował, że sklepy znajdujące się w budynkach mieszkalnych mogą być czynne najwyżej do godz. 22. Sąd, do którego ten przepis został zaskarżony, orzekł, że radni mogą różnicować czas pracy sklepów. Ważne, żeby robili to na jasnych zasadach. - Bo nie można określić, że sklep Kowalskiego może pracować do osiemnastej. Zasady muszą być bardziej ogólne - tłumaczy nam jeden z pracowników lubelskiego Ratusza.

- Jeżeli będą sygnały od mieszkańców, że jest taka potrzeba i takiego działania będzie oczekiwała Rada Miasta, to będziemy przygotowywać propozycje konkretnych rozwiązań - mówi Paweł Fijałkowski, zastępca prezydenta miasta.

Handlowcy nie są zachwyceni. - Nie wiem, dlaczego mamy być karani za to, że służby mundurowe nie radzą sobie z pijakami, włóczącymi się po osiedlu. Równie dobrze można wsadzić za kratki sprzedawcę noża, którym ktoś kogoś zabił - oburza się właściciel jednego z małych sklepów z trunkami. - Tylko proszę anonimowo. Wystarczy mi problemów z pijakami

Nie pierwszy raz

Ratusz już wcześniej próbował ograniczać czas sprzedaży alkoholu, ale robił to nielegalnie. Miejscy urzędnicy posługiwali się uchwałą wprowadzającą dwa rodzaje pozwoleń na handel trunkami: zwykłym ważnym w godz. 6-22 i dodatkowym uprawniającym do nocnej sprzedaży. Gdy ujawniliśmy, że takie działanie nie ma żadnej podstawy prawnej, wojewoda zaskarżył miejski przepis
do sądu, który ostatecznie go unieważnił.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Vedymin
ZygZag
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Vedymin
Vedymin (17 kwietnia 2008 o 22:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W efekcie meliny będą lepiej prosperować. O ile rozumiem prostest gdy sklep całodobowy jest w budynku mieszkalnym, to w innym przypadku to bezsens. Przecież ktoś może sobie kupić wieksza ilość i potem tylko siedzieć pod oknem nieszczęsnej osoby. i co wtedy ?
To chyba raczej policja powinna się zająć taką imprezką alkoholową - w końcu to miejsce publiczne w którym pić nie należy.
Rozwiń
ZygZag
ZygZag (14 kwietnia 2008 o 06:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Sopot to już przerabiał i miasto zapłaciło kary i koszta sądowe.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!