wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lublin

Areszt zrujnował mu życie. Policjant żąda 900 tys. zł odszkodowania

Dodano: 22 września 2009, 21:55

Były szef policji z Białej Podlaskiej pomówiony o łapówkarstwo, siedział w jednej celi z podejrzanymi o zabójstwa. Po wyjściu na wolność był bez pracy. Żeby utrzymać rodzinę, wynajął się do karmienia krów.

Władysław Szczeklik domaga się ponad 900 tys. zł odszkodowania. Wczoraj w Sądzie Okręgowym w Lublinie odbyła się pierwsza rozprawa, podczas której mówił o swoich krzywdach.

W areszcie przesiedział pięć miesięcy. Prokuratura oskarżała go o branie łapówek. Po latach został prawomocnie uniewinniony, ale nie odzyskał stanowiska i został zwykłym policjantem

– Fałszywie pomówione czy jednoznacznie uniewinnione osoby wciąż traktuje się jako przegrane – stwierdził. – Robi się wszystko, żeby nie wróciły na poprzednie stanowiska.

A Szczeklik stracił niemało, robił w policji błyskotliwą karierę. Posłowie i samorządowcy obiecywali mu, że zostanie szefem lubelskiego garnizonu. Tymczasem, znalazł się w piekle: w grudniu 2001 r. trafił do Aresztu Śledczego w Lublinie.

Siedział w dwuosobowej celi, której ściany wysmarowane były krwią. Za "towarzysza” miał podejrzanego o usiłowanie zabójstwa. – Popisywał się siłą, miał jakieś schorzenia psychiczne – opowiada policjant. – Musiałem czujnie sypiać. W zabójstwo był zamieszany również kolejny więzień, z którym dzieliłem celę.

Na spacerniaku Szczeklika nękali przestępcy, którzy o "zapuszkowaniu” komendanta policji dowiedzieli się z… więziennego radiowęzła. Bał się, że zatrują mu jedzenie, bo kuchnię obsługiwali recydywiści. Gdy poprosił wychowawcę, by pomógł mu przetrwać, usłyszał: Czy ma pan inne pytania?

Po wyjściu z aresztu odwrócili się od niego prominentni znajomi. Prywatne śledztwo, jakie podjął, rujnowało go finansowo. Żeby utrzymać rodzinę, wynajął się do pracy w gospodarstwie rolnym jako oborowy.

– Dawałem krowom jeść, wyrzucałem obornik – wspomina. Potem było lepiej, bo został szefem ochrony zakładów mięsnych.

Wyrok w sprawie odszkodowania zapadnie najwcześniej za kilka miesięcy.
Czytaj więcej o:
zwykły obywatel
polkompol
mały
(14) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

zwykły obywatel
zwykły obywatel (7 czerwca 2010 o 02:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Siedział w dwuosobowej celi, której ściany wysmarowane były krwią. Za "towarzysza” miał podejrzanego o usiłowanie zabójstwa. – Popisywał się siłą, miał jakieś schorzenia psychiczne – opowiada policjant. – Musiałem czujnie sypiać. W zabójstwo był zamieszany również kolejny więzień, z którym dzieliłem celę.

Na spacerniaku Szczeklika nękali przestępcy, którzy o "zapuszkowaniu” komendanta policji dowiedzieli się z… więziennego radiowęzła. Bał się, że zatrują mu jedzenie, bo kuchnię obsługiwali recydywiści. Gdy poprosił wychowawcę, by pomógł mu przetrwać, usłyszał: Czy ma pan inne pytania?

Po wyjściu z aresztu odwrócili się od niego prominentni znajomi.



Ale żeby tak jeszcze było w miejscach odosobnienia niby już w wolnym cywilizowanym kraju, aż sie wierzyc nie chce?
Rozwiń
polkompol
polkompol (1 października 2009 o 22:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie wierzę w sprawiedliwość. Nie wierzę, że coś ugra. W policji jest już skończony. Niech uważa bo załapie zawał. Długotrwały stres do tego prowadzi. Policja, Sąd, Prokuratura to 3 organy nawzajem się wspierający. Przesłużyłem 36 lat w firmie znam dogłębnie tą firmę. Szkoda zdrowia Panie Szczerbik. Mam dokumentację jak mnie też próbowano za Gieruna wrobić w coś czego nie zrobiłem. Dzisiaj Gierun cywil bez żadnego przyjaciela. Ja jednak mam przyjaciół i znajomych w policji, gdzie jeszcze służą godni zaufania ludzie. Lecz są to jednostki. Każdy pędzi za karierą.Pozdrawiam.
Rozwiń
mały
mały (27 września 2009 o 23:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ciekawe czy ten Szczeklik sam był zawsze o.k., bo czasami to życie odwzajemnia tym samym
Rozwiń
jaro
jaro (23 września 2009 o 15:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Najgorsze jest to, że w tym chorym kraju nikt za nic nie odpowiada. Dwa banany prokuratorskie robią karierę w Warszawie i ni ch...się do niczego nie przyznają. Na podstawie wymuszonych zeznań kryminalisty Pawlaka, oparli swój akt oskkarżenia. Do k... nędzy kto za to wszystko będzie płacił ? A wystarczy tylko obciążyć ich kosztami, ale nie, posłowie nie zdobędą się na to, bo sami wiedzą, że też im się to może przytrafić.
Rozwiń
Normalny
Normalny (23 września 2009 o 14:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Do wszystkich zwolenników kary śmierci w śmiesznej RP.Teraz wyobraźcie sobie jak można człowieka zgnoić bezpodstawnie,wmanipulować i skazać.Ilu w tym kraju było by niewinnie straconych ?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (14)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!