czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Lublin

Aresztowana za zabicie swojego dziecka

Dodano: 22 stycznia 2004, 21:16
Autor: D.J.

Róża B., która przyznała się do zamordowania swojego dziecka, została wczoraj aresztowana przez Sąd Rejonowy w Lublinie.

27-letnia mieszkanka Skrzynic pod Lublinem została zatrzymana we wtorek. Na podstawie badań genetycznych prokuratura ustaliła,
że kobieta jest matką noworodka, którego zwłoki zostały podrzucone przed półtora rokiem pod kościołem w Czerniejowie. Chłopczyk miał obrażenia głowy.
W prokuraturze Róża B. przyznała się do zabójstwa dziecka. Twierdziła, że urodziła
je w altance w pobliżu domu. Potem uderzyła dzieckiem o betonowe podłoże. Przez
dwa dni przechowywała zwłoki w altance.
Potem zaniosła je
pod kościół.
Prokuratura postawiła Róży B. zarzut zabójstwa, za które grozi nawet dożywocie. Dopiero badania psychiatryczne wykażą czy kobieta zabiła dziecko z premedytacją, czy też pod wpływem szoku poporodowego. Gdyby okazało się, że chodzi o ten drugi przypadek,
to grozi jej  znacznie niższa kara.

Ona tego sama nie zrobiła, ktoś nią musiał pokierować - załamuje ręce babcia 27-letniej Róży B. ze Skrzynic. Wczoraj wnuczka
została aresztowana przez lubelski sąd za zabicie swojego
dziecka


Co ja mogę o sprawie powiedzieć? Ja tylko wiem, że ją zabrali - płacze staruszka. - Ja bym nigdy nie dała w to wiary, że tak zrobiła. Przecież teraz dziecko można zostawić w szpitalu.
Twierdzi, że nie wiedziała nic o ciąży.
- Jak znaleźli to dziecko pod plebanią to ludzie zaczęli mówić, że to Róży, ale potem przycichło.

Noworodek pod kościołem

Róża została zatrzymana we wtorek, półtora roku od zamordowania dziecka. 7 sierpnia 2002 roku zwłoki chłopczyka zostały znalezione pod kościołem w Czerniejowie. Leżały w plastikowej reklamówce wciśniętej do worka jutowego. W torbie była też zapisana odręcznie kartka papieru. Ktoś kto podawał się za ojca dziecka prosił o pochówek. Twierdził, że boi się reakcji środowiska, bo ma już rodzinę. Napisał, że dziecko urodziło się martwe.
Sekcja zwłok wykazała, że dziecko urodziło się żywe i zostało zamordowane. Miało na głowie ślady po uderzeniach. Przed półtora rokiem zabójcy nie udało się ustalić i sprawa została umorzona. Policjanci wrócili do niej po tym jak w Czerniejowie odkryto zwłoki pięciorga noworodków. Badanie genetyczne wykazało jednak, że obu spraw nic nie łączy, bo pięcioraczki i dziecko znalezione pod kościołem urodziły inne kobiety.
Policjanci Komisariatu w Bychawie wytypowali krąg osób mogących być rodzicami dziecka. Pobrano materiał genetyczny do badań DNA, które jednoznacznie wskazały na Różę B.

Zabiła w atlance

Po drugiej stronie drogi, naprzeciwko domu Róży, stoi drewniana altanka. To właśnie w niej - według wyjaśnień kobiety - zamordowała swoje nowo narodzone dziecko.
Altanka to dwa małe pomieszczenia. W pierwszym stoi stary stół i krzesło, w drugim większym dwa zniszczone tapczany. 5 sierpnia 2002 roku tam właśnie przyszedł na świat synek Róży. Nie wiadomo dlaczego zabiła. Uderzyła noworodkiem o betonowy chodnik, a potem o ławkę. Opowiedziała o tym prokuratorowi spokojnie i szczegółowo.
- Badanie lekarskie potwierdziło, że Róża R. kiedyś urodziła - mówi Andrzej Lepieszko, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Po zabójstwie Róża B. przez dwa dni ukrywała zwłoki. 7 sierpnia włożyła ciało do torby, którą podrzuciła pod zakrystię w Czerniejowie. Dołączyła kartkę, z której wynikało, że ojcem dziecka jest jej sąsiad. W prokuraturze powiedziała, że chciała się na tym mężczyźnie zemścić. Za co? Tego prokuratura nie chce ujawnić.
Róża powiedziała, że prawdziwym ojcem jest zupełnie ktoś inny. Podała jego imię i nazwisko.

Nic nie było widać

Ojciec? Tu do niej nikt nie przychodził - mówi babcia. - Z pięć lat temu, parę razy, przyjechał taki z Majdanu, ale potem przestał.
Babcia wychowywała Różę od dziecka. - Moja córka przyniosła ją jak miała dwa i pół roku. I zostawiała - wspomina. - I tak żyłyśmy razem. Spokojna była. 27 lat miała, a ani razu na zabawę nie poszła, ani żadnej koleżanki nie miała. Wolała siedzieć w domu. We wszystkim mi pomagała. Co ja teraz biedna bez niej zrobię? - szlocha.
Róża najpierw chodziła do szkoły w Skrzynicy, a potem uczyła się na krawcową w szkole specjalnej w Lublinie. Mieszkańcy wsi, z którymi rozmawialiśmy zgodnie twierdzą, że dziewczyna była dziwna.
- Róża? Tu tylko taka jedna. Taka trochę, no... cudaczna - mówi kobieta w sklepie.
- Gadatliwa, do kierowców w autobusie aż piszczała - opowiada sąsiadka.
Prokuratura zanim wystąpiła do sądu z wnioskiem, poleciła zbadać podejrzaną w zakładzie medycyny sądowej oraz przez psychiatrę. Sąd aresztował ją na trzy miesiące. Prokurator Andrzej Lepieszko zapowiada, że to dopiero początek śledztwa.
- Musimy ustalić, kto jest ojcem dziecka i jaki był jego ewentualny udział w zdarzeniu - wyjaśnia
A. Lepieszko. - Sprawdzimy, czy podejrzana powiedziała całą prawdę. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!