sobota, 3 grudnia 2016 r.

Lublin

Awans czy ucieczka?

Dodano: 11 września 2001, 22:51

Szpital ma kłopoty, ale wszyscy jeszcze pracują
Szpital ma kłopoty, ale wszyscy jeszcze pracują

Dług szpitala MSWiA w Lublinie wynosi ponad 7 milionów złotych. Związkowcy z tego szpitala mówią, że takie zobowiązania zostawił na odchodne ich były dyrektor dr Stefan Ciszewski, od lipca dyrektor szpitala wojewódzkiego przy al. Kraśnickiej. Chcą ukarania ich byłego szefa, obecnego dyrektora szpitala przy al. Kraśnickiej

iciela, który ma z długów wyciągnąć inny szpital. Dlaczego nie mówi się głośno o tym, że zostawił dawną placówkę na skraju bankructwa? - mówią rozgoryczeni pracownicy ze szpitala MSWiA.
W pierwszym roku reformy (1999) szpital MSWiA przyniósł 2,5 miliona złotych zysku. Potem powoli zaczął generować długi. - Mimo przeprowadzonej restrukturyzacji i zwolnienia 200 pracowników, według danych księgowych zobowiązania na koniec czerwca 2001 roku wyniosły blisko 7,5 miliona złotych przy 176 łóżkach - mówi Maria Górecka-Malik, ze Związku Zawodowego Anestezjologów.
- To wyliczenie zamyka kadencję dyrektora Ciszewskiego - dodają pracownicy. - W przeliczeniu na jedno łóżko szpitalne dług naszej jednostki jest znacznie większy niż długi szpitala przy al. Kraśnickiej.
Przez kwiecień i maj szpital kontrolowany był przez MSWiA. W sierpniu do szpitala przyszło pismo Departamentu Inspekcji Sanitarnej i Zakładów Opieki Zdrowotnej MSWiA, informujące, że w wyniku kontroli stwierdzono naruszenie dyscypliny finansów publicznych przez byłego dyrektora jednostki Stefana Ciszewskiego.
- Faktycznie mamy około 7,5 miliona zł długu - potwierdza Dariusz Letkiewicz nowy dyrektor szpitala MSWiA. - Mamy do spłaty ogromne odsetki, kontrakty z kasami chorych są źle zawarte, stąd szpital przynosi jedynie straty.

Dyrektor nie chce jednak wypowiadać się na temat swojego poprzednika. Natomiast związkowcy są zdania, że były dyrektor po prostu wykorzystał okazję i uciekł od odpowiedzialności.
Stefan Ciszewski nie ukrywa, że szpital MSWiA jest w trudnej sytuacji. - Nie jest to jednak wyłącznie moją winą - uważa. - To nie kto inny tylko związki zawodowe wymusiły w 2000 roku 20 procent podwyżki dla wszystkich pracowników i zysk został zjedzony. Tymczasem kontrakty z kasami chorych były z roku na rok niższe. Gdyby nie moje działania i restrukturyzacja, sytuacja w szpitalu byłaby jeszcze gorsza. A co do pisma z MSWiA o przekroczeniu dyscypliny finansowej mogę jedynie powiedzieć, że nie ma obecnie dyrektora szpitala, któremu nie można postawić takiego zarzutu.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO