poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

Bidul? Może być, ale nie u nas

  Edytuj ten wpis
Dodano: 6 września 2006, 22:28
Autor: Dominik Smaga

Będziemy protestować. Wyślemy pisma do Ratusza - mówią mieszkańcy ul. Kilińskiego. Nie chcą, by w ich sąsiedztwie, w domku jednorodzinnym zamieszkało czternaścioro wychowanków z domu dziecka przy ul. Narutowicza. To nie pierwszy taki protest. Mieszkańcy już raz wygrali.

Dom przy ul. Kilińskiego 12 to jeden z trzech budynków, które Ratusz kupił na potrzeby domu dziecka, mieszczącego się teraz przy ul. Narutowicza. W placówce mieszka 38 podopiecznych. Z utęsknieniem czekają na przeprowadzkę. Tuż przed Bożym Narodzeniem dzieci mają przenieść się do domów jednorodzinnych. Do każdego trafi kilkunastoosobowa grupa, która ma funkcjonować jak rodzina wielodzietna.
- Nie mam nic przeciw domowi dziecka. Ale nie tutaj. To nie jest dobre miejsce. Tu jest po prostu za ciasno - mówi mieszkanka ul. Kilińskiego. Wraz z sąsiadami organizuje protest przeciw przeprowadzce dzieci. - Prezydent miasta mieszka niedaleko. Na jego ulicy jest dużo domów. Może umieściłby dzieci koło siebie?
- A kto robi dom dziecka w środku osiedla? - dopytuje pan Mateusz, bezpośredni sąsiad przyszłej placówki. - Przecież tu nie ma placu zabaw. Najbliższy jest dopiero przy nowych blokach. Pięć minut stąd. Dzieci będą musiały się bawić na środku naszej ulicy.
- Myślę, że gdzie byśmy nie ulokowali tej placówki, to zawsze będą do tego jakieś uwagi - mówi Antoni Rudnik, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie, który pilotuje przeprowadzkę. - Chętnie porozmawiam z mieszkańcami tej ulicy. Będę przekonywać ich do zmiany zdania. My chcemy tylko stworzyć dzieciom jak najlepsze warunki. Nie stworzymy im tam rodziny, ale przynajmniej domową atmosferę.
- Cóż ja na to mogę powiedzieć? Jest mi przykro - mówi Lidia Gogół, dyrektor placówki przy ul. Narutowicza. - Liczyłam, że adresy domów, do których trafią dzieci pozostaną w tajemnicy. Ale jednak ktoś te informacje ujawnił.
To nie pierwszy taki protest. Dokładnie rok temu zbuntowali się mieszkańcy ul. Molickiego. Gdy tylko dowiedzieli się, że w ich sąsiedztwie mogą zamieszkać podopieczni domu dziecka, wystawili na ulicę stolik i zaczęli zbierać podpisy pod pismem do Ratusza. I z przeprowadzki nic nie wyszło.
Ramka: Skąd ta przeprowadzka
Gmach przy ul. Narutowicza jest w złym stanie. Remont kosztowałby ponad 5 mln zł. Miasto uznało, że taniej będzie kupić trzy domki, tworząc przy tym dzieciom bardziej rodzinne warunki.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!