niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Lublin

Firmy pogrzebowe walczą o duże pieniądze, które można zarobić na zmarłych w szpitalu przy al. Kraśnickiej

Kilka firm pogrzebowych oskarża dyrekcję Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego przy al. Kraśnickiej o ustawienie przetargu na odbiór i przechowanie zwłok pod Zakład Pogrzebowy "Styks”. Wygrana w dzisiejszym przetargu oznacza nawet 100 tys. zł zysku na miesiąc.
W szpitalu przy al. Kraśnickiej miesięcznie umiera od 50 do 100 pacjentów. - Na pochówku jednego ciała można zarobić na czysto średnio tysiąc złotych - mówi Marta Woźny, współwłaścicielka firmy pogrzebowej "Animus”. - O przetargu dowiedzieliśmy się pocztą pantoflową w piątek. Nie było ogłoszenia w internecie. Pojawiło się po naszej interwencji.

Właściciele kilku firm pogrzebowych twierdzą, że specyfikacja przetargu jest ułożona pod jedną firmę: "Styks”. - Bo własną chłodnię na terenie Lublina oraz co najmniej 12 stanowisk do przechowywania zwłok ma tylko "Styks” - mówi Grzegorz Woźny, właściciel zakładu pogrzebowego "Woźny”.
Anna Zmysłowska, dyrektor ds. medycznych szpitala przy al. Kraśnickiej zaprzecza. - Warunki przetargu są logiczne dla szpitala - argumentuje. - Firma musi mieć odpowiednio dużo stanowisk na zwłoki, bo szpital jest duży. A chłodnia na terenie Lublina? Przecież rodzina nie będzie jeździć gdzieś poza Lublin.
Firmy podnoszą jeszcze jedno: po co w ogóle przetarg skoro od Nowego Roku wchodzą nowe przepisy przerzucające na szpital obowiązek zajęcia się zwłokami. To pracownicy szpitalni będą przechowywać ciała w szpitalnych chłodniach, a potem wydawać je rodzinie i firmie wybranej przez rodzinę. Do tej pory zajmowały się tym firmy pogrzebowe dzierżawiące szpitalne chłodnie. - Szpital przy Kraśnickiej ma dużą chłodnię, sam więc może sobie poradzić - zauważa Woźny.

Zarzut o bezcelowości przetargu w świetle nowych przepisów dyr. Zmysłowska podważa. - Do tej pory naszą chłodnię dzierżawił "Styks”, a jego pracownicy zajmowali się zwłokami - mówi. - Po Nowym Roku ktoś nadal musi naszą chłodnię prowadzić i zajmować się zwłokami. Nie mamy do tego celu pracowników. A przepisy nie mówią, że nie może tego robić firma zewnętrzna. Zwłoki przechowa "Styks”, a potem rodzina zadecyduje, której firmie zleci pogrzeb.
- Jak rodzina pojedzie na Majdanek, żeby odebrać zwłoki z chłodni "Styksu”, wiadomo, że zdecyduje się na pochówek w tej firmie. To wszystko brzydko pachnie - komentują inne firmy.
Z właścicielami "Styksu” nie udało nam się skontaktować. Do sprawy wrócimy jutro.

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!