czwartek, 19 października 2017 r.

Lublin

Bracia byli tak wycieńczeni, że mogli umrzeć. Rodzice przed sądem

  Edytuj ten wpis
Dodano: 14 stycznia 2015, 06:30

Sprawa skrajnie wychudzonego chłopca, który trafił do szpitala skończy się w sądzie. Zdaniem śledczych, za jego stan odpowiadają rodzice. Niewiele brakowało, by doprowadzili do śmierci drugiego syna.

6-letni Piotruś przy 90 centymetrach wzrostu ważył zaledwie 13,5 kilograma. W takim stanie, wiosną ubiegłego roku trafił do Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie. Pisaliśmy o tym jako pierwsi. Chłopiec był w stanie skrajnego wygłodzenia.

Jego rodzina mieszka w powiecie biłgorajskim. Ojciec przywiózł Piotrusia do szpitala w Tomaszowie Lubelskim, ale stan dziecka był na tyle poważny, że trafił do DSK. Sprawą zajęła się prokuratura. Do Sądu Rejonowego w Biłgoraju wpłynął właśnie akt oskarżenia przeciwko rodzicom chłopca, Małgorzacie i Bogdanowi N.

- Dla dobra dzieci złożyliśmy wniosek, by proces odbywał się w trybie niejawnym - zastrzega Romuald Sitarz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zamościu.

Decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła. Wiadomo jednak, że rodzice chłopca usłyszeli dwa zarzuty, dotyczące nieprawidłowej opieki nad Piotrusiem, ale też i jego bratem Wojtkiem.

Pierwszy zarzut dotyczy okresu od stycznia 2011 roku do kwietnia 2014 r. Według prokuratury, Małgorzata i Bogdan N. nie zapewnili Piotrusiowi odpowiedniej opieki lekarskiej. Doprowadzili go tym samym do ciężkiej choroby, narażając jego zdrowie i życie. Drugi zarzut jest podobny i dotyczy wydarzeń z lutego 2013 roku. Wojtek nie mógł doczekać się lekarza, chociaż miał biegunkę i wymioty. Jego stan zagrażał życiu.

- Rodzice stwierdzili, że chłopiec był leczony środkami homeopatycznymi - wyjaśnia sędzia Anetta Wlezień, wiceprezes Sądu Rejonowego w Biłgoraju. - Z ich wyjaśnień wynika, że opieka lekarska nad dziećmi realizowana była w prywatnym gabinecie. Oskarżeni nie przyznali się do zarzucanych im czynów.

Biegli powołani w sprawie ocenili, że za fatalny stan zdrowia chłopców odpowiadają rodzice. Nie dbali bowiem o regularne badania i mimo takiej potrzeby nie korzystali z fachowej opieki medycznej. Samo uzasadnienie aktu oskarżenia w tej sprawie liczy 20 stron.

Małgorzata i Bogdan N. mieszkają w niewielkiej miejscowości. Oboje są wykształceni. Bogdan N. uczy w szkole średniej. Para ma 6 dzieci, które nie chodzą do szkoły. Mama uczy je w domu.

Para miała 7 dzieci. W lutym 2013 roku zmarł ich 14-miesięczny syn Pawełek. Miał przewrócić się podczas zabawy ze starszym bratem. Wezwanej na miejsce załodze pogotowia nie udało się uratować chłopca. Lekarz miał wątpliwości, co do przyczyny śmierci dziecka i sposobu, w jaki się nim opiekowano. Sprawą zajęła się policja i prokuratura. Sekcja zwłok wykazała, że dziecko było zdrowe. Postępowanie w tej sprawie umorzono.

Teraz Małgorzacie i Bogdanowi N. grozi do 5 lat więzienia.

Imiona dzieci zostały zmienione
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: Lublin sąd szpital
lutek
Gość
olo
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

lutek
lutek (14 stycznia 2015 o 09:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Ciekawy jest temat dlaczego starsze dzieci nie chodziły do szkoły razem z rówieśnikami?.Czyżby te wykształciuchy nie rozumieli tego,że dzieciom potrzebny jest kontakt z innymi dziećmi.Jest  to dziwna sprawa-jakaś sekta?. Kościół scjentologiczny, czy coś podobnego?.Dziwne zachowanie wykształciuchów.Żal mi tych biednych dzieci.Gdzie w tym wypadku byli urzędasy z ośrodków pomocy społecznej?.Jak zwykle jedni nic nie widzą i dochodzi do tragedii, inni są nadgorliwi i zabierają dzieci rodzicom zamiast pomóc finansowo co byłoby z korzyścią dla wszystkich.Trakując dzieci jak przedmioty.Nawet do przedmiotów też można się przywiązać.Jeśli ktoś zabiera je przez swoje "widzimisię" -to też tragedia.Zimne wyrachowanie.Wywalić na zbity p,,k-nie nadaje się.

Rozwiń
Gość
Gość (14 stycznia 2015 o 08:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Coś jest nie tak z tymi rodzicami. Wcześniej zgon dziecka z ich rodziny (sprawę umorzono - lekarz miał wątpliwości), teraz to. Coś ewidentnie to jest nie halo. Aż się serce kraje jak patrzę na dzieci takich durnych rodziców. Wykształceni.... co z tego, skoro dzieci zaniedbują do tak skrajnego stopnia. Sadyści cholera i tyle....

Psychiczni po prostu - typowi sekciarze. Dziecko leczyć u homeopaty, z domu nie wypusczać...pewnie do tego mięsa dzieci w życiu nie widziały. I kto wie co się tam po nocach działo...

Rozwiń
olo
olo (14 stycznia 2015 o 07:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Coś jest nie tak z tymi rodzicami. Wcześniej zgon dziecka z ich rodziny (sprawę umorzono - lekarz miał wątpliwości), teraz to. Coś ewidentnie to jest nie halo. Aż się serce kraje jak patrzę na dzieci takich durnych rodziców. Wykształceni.... co z tego, skoro dzieci zaniedbują do tak skrajnego stopnia. Sadyści cholera i tyle....

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!