wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Lublin

Chcę zdrowy wrócić do domu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 26 grudnia 2005, 20:02

Jedynym marzeniem Tomka Bryca jest wyjść ze szpitala na dłużej niż na kilka godzin. Będzie to mógł zrobić wtedy, gdy dostanie nowy szpik. Ale przeszczep nie jest na razie możliwy. Chłopak musi pozbyć się grzybicy wątroby. Wyleczenie tego jest jednak bardzo kosztowne.

Tomek całe dnie spędza w szpitalnym łóżku w Klinice Hematologii i Onkologii Dziecięcej Akademii Medycznej w Lublinie. Tylko na święta udało mu się na kilka godzin trafić do domu. - To taka świąteczna przepustka - uśmiecha się Zbigniew Bryc, tata Tomka. - Lekarze odłączyli kroplówkę i dlatego mógł choć na parę chwil poczuć rodzinną atmosferę.
Tomek ma 18 lat. Do szpitala trafił w marcu. Wtedy rozpoznano u niego sepsę. - Z tego udało mi się wyjść. Ale podczas badań odkryto u mnie coś innego. Okazało się, że mam MPS, czyli chorobę szpiku kostnego - opowiada Tomek.
Jedynym wyjściem było znalezienie szpiku. No i dawca się znalazł. Tyle że pojawił się nowy problem. Osłabiony organizm Tomka zaczęły dopadać różne choroby. Najgroźniejszą był zespół mielodysplastycznego powikłania grzybicą narządową. Grzybica najpierw zainfekowała płuca, później śledzionę, którą w ostateczności lekarze musieli usunąć. Teraz Tomek walczy z grzybicą wątroby. Jeśli jej nie wyleczy, przeszczep szpiku będzie niemożliwy.
Obecnie Tomek jest poddawany bardzo kosztownej terapii przeciwgrzybicznej. - Te leki to jego jedyna szansa na powrót do normalnego życia - mówi pan Zbigniew. - Jeśli jego wątroba nie zostanie wyleczona, przeszczep nie będzie możliwy. Wtedy Tomek nie będzie mógł wrócić do domu, do szkoły. A to jest jego jedyne marzenie.
Na leczenie Tomka rodzice nie wykładają swoich pieniędzy. To szpital płaci za kosztowne leki. - Jesteśmy za to bardzo wdzięczni. Zwłaszcza prof. Jerzemu Kowalczykowi, który wciąż dba o mojego syna - mówi tata Tomka. - Ale wiemy, że potrzebujących dzieci jest znacznie więcej.
Dlatego rodzice Tomka wraz ze Stowarzyszeniem na rzecz Dzieci z Chorobami Krwi w Lublinie zwrócili się o pomoc finansową dla takich dzieci. - Nasz syn już od kilku miesięcy korzysta z funduszy szpitala - mówi Zbigniew Bryca. - Nie chcemy, by dla nich zabrakło pieniędzy na leczenie. s

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!