niedziela, 22 października 2017 r.

Lublin

Chcemy tutaj normalnie żyć

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 kwietnia 2007, 16:41
Autor: DOMINIK SMAGA

Lokatorka z parteru trzyma w domu pokaźny zwierzyniec. Psy i koty załatwiają się w mieszkaniu a smród nie daje żyć sąsiadom.

Kobieta lubi wypić, często znika na kilka dni. Wtedy zwierzęta wyją z głodu. Tak jest od sześciu lat.
- Córka już kilka razy zwymiotowała idąc po schodach - mówi Andrzej Krzyżanowski, mieszkaniec bloku przy ul. Szczytowej 12 na os. Górki. Do jego mieszkania na piętrze dosłownie przedzieraliśmy się przez gęstą ścianę fetoru. - Ale proszę mi wierzyć, często śmierdzi jeszcze bardziej. Nawet nie mam jak zaprosić gości - skarży się Joanna Krzyżanowska.
Wszystko przez sąsiadkę z parteru. Mieszkająca samotnie kobieta trzyma w domu stado kotów i co najmniej jednego psa. Kobieta nadużywa alkoholu. Często zdarza się jej przepaść gdzieś na kilka dni. Wtedy zwierzaki zostają bez opieki i zawodzą. Ile ma zwierząt? Tego dokładnie nie wie nikt, bo lokatorka nikomu nie otwiera drzwi.
- Niunia niedługo umrze, niunia niedługo umrze - zza drzwi uciążliwej lokatorki słychać podśpiewywanie zagłuszane miauczeniem kotów. Dzwonek nie działa. Pukamy. Bez rezultatu.
- Ona nawet kiedy jest w domu udaje, że jej nie ma. Po prostu nie otwiera drzwi - mówi Waldemar Głazek, naczelnik Oddziału Południe w Straży Miejskiej. Sprawę ul. Szczytowej zna doskonale. - Do sądu grodzkiego skierowaliśmy już dwa wnioski przeciw tej kobiecie. Ale wyroki nic nie dały.
- Pojedziemy na miejsce i jeśli stwierdzimy, że zwierzęta cierpią, wydamy decyzję o ich odebraniu właścicielce - obiecuje Joanna Rachańczyk z Wydziału Ochrony Środowiska w Urzędzie Miasta. Ale uwolnienie zwierząt nie będzie łatwe.
- Gdybyśmy weszli siłą do mieszkania i odebrali jej te zwierzęta, dopuścilibyśmy się przestępstwa - przyznaje Głazek.
Podobnie mówi policja. - My możemy jedynie asystować przy takiej akcji. Ale żeby siłą wejść do lokalu, musimy mieć pisemną decyzję prokuratora albo sądu - stwierdza Agnieszka Kwiatkowska z Komendy Miejskiej Policji. Miejscy urzędnicy zapowiadają, że wystąpią z odpowiednim wnioskiem do prokuratury.
Skarżącym się na smród sąsiadom właścicielka zwierzyńca groziła nawet śmiercią. - Specjalnie kupiłam sobie dyktafon i nagrałam te pogróżki - mówi Krzyżanowska. Sąd uznał, że wystarczającą karą będzie grzywna.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!