wtorek, 21 listopada 2017 r.

Lublin

Ciemnota w internacie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 7 marca 2007, 19:43

Tuż po godz. 22 w internacie Zespołu Szkół Elektronicznych w Lublinie w pokojach uczniów gasną światła.

To wychowawcy wyłączają prąd. Jeśli ktoś chce się uczyć lub poczytać książkę, musi iść na korytarz lub zrobić nielegalną instalację. Albo czekać do 6 rano.

- To kompletna paranoja. Nie mamy jak się uczyć - skarży się jeden z mieszkańców internatu. - Jedyne miejsce, w którym możemy spokojnie w nocy usiąść z książką, to świetlica. Ale to też trzeba wcześniej uzgodnić z wychowawcą.

Światło w pokojach uczniów, którzy mają po 16-20 lat gaśnie zwykle tuż po godzinie 22. Ale nie ma reguły. Czasami dzieje się to godz. 22.30, innym razem robi się ciemno 30 minut później. - Zależy, który wychowawca ma akurat dyżur - wyjaśniają uczniowie. - Niektórzy są łaskawsi i pozwalają nam trochę dłużej posiedzieć przy świetle.
A jak wychowawca łaskawy nie jest, to w internacie radzą sobie inaczej. - Skombinowaliśmy wiertarkę udarową i po trochu przewiercaliśmy się przez ściany. Kilka osób musiało stać na czatach. Po przebiciu muru, podłączyliśmy się do świetlówek na korytarzu - opowiadają.
Ale takie metody są ryzykowne. - Kilka osób wyleciało już z internatu - dodaje jeden z mieszkańców. Gdy ktoś nie chce ryzykować, czyta przy świeczce lub z latarką w ręku.
Dlaczego w szkole są stosowane takie metody? Tego od pracowników nie sposób się dowiedzieć. - Taki jest zapis w regulaminie. Wszyscy tak robimy - tłumaczy jedna z wychowawczyń, ale nic więcej nie chce powiedzieć. Odsyła do szefostwa placówki. Ale dyrektorka szkoły Elżbieta Hanc nie chciała rozmawiać na ten temat. Podobnie jak kierowniczka internatu Ewa Buczkowska.
Lubelskie kuratorium oświaty o porządkach panujących w szkole dowiedziało się od nas. - To nie do pomyślenia - oburza się Jolanta Misiak, wicekurator. - Będę interweniować w tej kuriozalnej sprawie.
Zszokowani są psychologowie. - Metody jak z więzienia. Uczniowie w internacie powinni czuć się jak w drugim domu - komentuje Marta Borkowska, szkolny psycholog. - Przecież tam mieszka młodzież, która przygotowuje się do egzaminów, sprawdzianów i bywa że chce to robić w nocy. Każdy ma swój tryb uczenia. Takie metody wychowawcze są nie do przyjęcia. (mb, kp)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!