wtorek, 17 października 2017 r.

Lublin

Co za głupek wstawił słupek?

  Edytuj ten wpis
Dodano: 18 kwietnia 2006, 21:17
Autor: Dominik Smaga

W razie wypadku karetka pogotowia nie dojedzie pod klatkę, a chorego trzeba będzie nieść na parking. Wszystko przez zamykane na kłódkę blokady, które odcięły dojazd do trzech bloków przy ul. Jutrzenki na Czubach. Spółdzielnia nie widzi w tym żadnego problemu.

Ciąg bloków przy ul. Jutrzenki 12, 14 i 16. W sumie mieszka tu ponad 370 rodzin. Pod klatki schodowe można było do tej pory dojechać przez dwie bramy znajdujące się w budynkach. Teraz nie jest to już możliwe. Kilka dni temu w bramach pojawiły się składane słupki zamykane na kłódkę.
Mieszkańcy są oburzeni. - Jak podjedzie karetka, która dotąd wjeżdżała pod klatkę? Przecież nie każda osoba może być transportowana aż na parking - alarmuje pani Małgorzata, mieszkanka jednego z bloków, która z tą sprawą zwróciła się do redakcji. - Ktoś, kto podjął taką decyzję, zachowuje się jakby był to jego prywatny folwark.
Przy każdej z bram wisi znak "zakaz ruchu” wraz z tabliczką informującą, że nie dotyczy to policji, pogotowia ratunkowego i straży pożarnej. Niżej jest druga tabliczka, z numerem telefonu komórkowego do pracowników ochrony. To oni mają klucz do kłódki.
- Jak oni to sobie wyobrażają? Że lekarz z karetki stojąc pod słupkiem będzie czekał aż ochroniarz otworzy kłódkę? Przecież to chore - irytuje się pan Stanisław.
- Dla nas taka blokada nie jest większą przeszkodą. Ale na pewno wydłuża czas dojazdu na miejsce - mówi Michał Badach, rzecznik lubelskiej straży pożarnej. Strażacy mają sprzęt, którym bez problemu mogą rozprawić się z kłódką.
Ale słupki blokują też drogę karetkom. A lekarze nie mają ciężkiego sprzętu. Ani czasu na walkę z takimi przeszkodami. - Temu, kto postawił blokadę, zabrakło chyba wyobraźni - oburza się Zdzisław Kulesza, dyrektor lubelskiego pogotowia ratunkowego.
Bloki przy ul. Jutrzenki wybudowała Spółdzielnia Mieszkaniowa Konmed. Teraz jest w stanie upadłości, zarządza nią syndyk. To jego pracownicy zdecydowali o zamontowaniu blokad. Wczoraj nie zastaliśmy ani syndyka, ani jego pełnomocnika. - Przecież tam jest podany numer telefonu, pod który trzeba zadzwonić. Ochrona pracuje całą dobę. I o każdej porze dnia i nocy może otworzyć kłódkę zanim przyjedzie karetka - usłyszeliśmy w sekretariacie Konmedu. Ale zarządcy bloków nie przewidzieli tego, że pomoc może wzywać osoba, która nie ma nikogo do pomocy i nie zna numeru telefonu do ochroniarzy z kluczykiem.
- Te pięć minut biegnie niewiarygodnie szybko - mówi Kulesza. - Ktoś tu igra z losem. •
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!