piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Lublin

Czternastoletni nożownik

Dodano: 10 sierpnia 2007, 18:56

Nastolatek z Lublina omal nie zabił nożem starszego o dwa lata kolegi. Potem zabarykadował się w domu. Jego ofiara w ciężkim stanie leży w szpitalu.

Do krwawej awantury doszło w czwartek w nocy. 14-letni Piotr S. pił z 16-letnim Mateuszem K. alkohol w domu przy ul. Firlejowskiej w Lublinie. Pomiędzy chłopakami doszło do kłótni. Nagle Piotr S. chwycił za nóż. Ugodził kolegę kilka razy w brzuch i klatkę piersiową.
Pierwsze na miejsce przyjechało pogotowie ratunkowe. Około godz. 22 dyspozytor odebrał wezwanie do chorego, który rzekomo miał krwotok. Okazało się, że 16-latek ma rany kłute. W ciężkim stanie trafił do szpitala przy ul. Chodźki w Lublinie. Wymagał natychmiastowej operacji. Chirurdzy dziecięcy ściągnęli kardiochirurgów z sąsiedniego szpitala klinicznego nr 4. Operacja trwała 6 godzin.

- Chłopakowi zadano dwa poważne ciosy nożem - mówi chirurg dziecięcy z ul. Chodźki. - Jeden uszkodził osierdzie i lekko drasnął serce. Drugi był zadany w okolicach nerki, ale samej nerki nie uszkodził.
Po operacji pacjenta przewieziono na oddział intensywnej opieki medycznej DSK. - Stan chłopca jest stabilny, ale ciężki - przekazała wczoraj po południu Agnieszka Osińska, rzecznik DSK. - Następny komunikat w tej sprawie wydamy w poniedziałek.
W chwili, gdy lekarze walczyli o życie rannego chłopaka, policjanci usiłowali zatrzymać nieletniego nożownika. - Ale Piotr S. zamknął się w mieszkaniu - mówi Witold Laskowski z lubelskiej policji. - Nie odpowiadał na wezwania. Policjanci byli jednak pewni, że jest w środku.

Prokurator zgodził się na wyważenie drzwi. Czternastolatek nie stawiał oporu. Był pijany. Został zabrany do Izby Dziecka w Radomiu, bo lubelska jest w remoncie. Zajmie się nim sąd rodzinny. Piotr S. odpowie nie tylko za atak nożem. Okazało się, że miał przy sobie telefon komórkowy, który kilka dni temu ukradł komuś na ulicy. Ale najwyższa kara, jaka może go spotkać, to poprawczak. Bo jest nieletni.
Ludzie, którzy mieszkają w pobliżu, boją się wypowiadać pod nazwiskiem. - Tu jest niebezpiecznie. Policja mogłaby się bardziej zainteresować tą okolicą. Musi tu przyjechać "Uwaga” TVN, żeby ktoś się pofatygował? (jś)
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!