poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lublin

Czy w domu dziecka pobito nastolatkę

Dodano: 4 września 2008, 18:19

15-latka z "Pogodnego Domu” w Lublinie oskarża swoją wychowawczynię o pobicie.

Ta twierdzi, że została wrobiona. Ale słowa dziewczyny potwierdziła obecna przy zdarzeniu wolontariuszka: "Zobaczyłam panią Beatę okładającą Agnieszkę pięściami…”

Sprawą zajmuje się Prokuratura Lublin-Południe. Przed tygodniem śledczy zakończyli przesłuchania dzieci. W przyszłym tygodniu prokurator zdecyduje, czy postawić zarzuty. Postępowanie toczy się nie przeciwko komuś, ale w sprawie o znęcanie się nad wychowanką domu dziecka przez jedną z pracownic tego domu.

- Ze względu na dobro sprawy nie mogę zdradzić więcej szczegółów - wyjaśnia Ewa Bondaruk, szefowa Prokuratury Lublin-Południe.

Do zdarzenia doszło pod koniec kwietnia tego roku. Do dyrektora Zespołu Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych "Pogodny Dom” zgłosiła się wychowanka, 15-letnia Agnieszka. Powiedziała, że poprzedniego dnia została pobita przez wychowawczynię Beatę T.

- Opowiadała, że wieczorem, gdy zszywała spodnie, doszło do scysji z Beatą T., która zaczęła ją okładać pięściami - relacjonuje Paweł Frączek, dyrektor "Pogodnego Domu” w Lublinie. - Byłem wstrząśnięty, bo nigdy w mojej karierze nie zetknąłem się z tak poważnymi zarzutami. Natychmiast przeprowadziłem postępowanie wyjaśniające.

Wychowawczyni zaprzeczyła, że pobiła Agnieszkę. Wyjaśniła, że pośliznęła się na długim szalu i oparła o dziewczynę. Jej zdaniem, to wychowanka zachowywała się wulgarnie i agresywnie - miała ją szarpać za rękaw i wyzywać. Groziła przy tym, że ją "załatwi”. Ale świadek zdarzenia, studentka psychologii KUL, którą dyrektor także poprosił o wyjaśnienia, przedstawiła inną wersję wydarzeń. Oto fragmenty jej notatki:

"Zobaczyłam panią Beatę okładającą Agnieszkę pięściami. Czyniła to w sposób niezwykle agresywny. Po pobiciu Agnieszka była roztrzęsiona. Wzięła cyrkiel i zrobiła sobie ranę pod okiem. (...) Nigdy nie widziałam, by ktoś tak bił dziecko”.

Podczas obdukcji lekarz nie stwierdził widocznych obrażeń u Agnieszki. Dyrektor przeniósł dziewczynę do innej grupy, by nie miała kontaktu z Beatą T. Nad obiema roztoczyła opiekę psycholog z domu dziecka.

- Wiele rozmawiałyśmy o tej sprawie, ale obowiązuje mnie tajemnica zawodowa. Ubolewam, że w ogóle doszło do takiego zdarzenia - mówi psycholog Grażyna Sobiecka-Górniak.

Dyrektor udzielił wychowawczyni upomnienia i ostrzeżenia. Tymczasem brat Agnieszki powiadomił o zajściu policję. Sprawa trafiła do prokuratury.

- Czekamy na ustalenia i wtedy podejmiemy dalsze decyzje co do Beaty T. - zapowiada Frączek.

Beata T. ma 27 lat, w domu dziecka pracuje od 2,5 roku. W rozmowie z nami zaprzeczyła, by pobiła Agnieszkę. - Zostałam wmanipulowana w przykry incydent. Czuję się nieswojo - powiedziała Beata T.
Czytaj więcej o:
~gosc~
~gosc~
czarodziej
(21) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

~gosc~
~gosc~ (10 września 2008 o 20:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Karolina napisał:
oj dziesie się w Pogodnym Domu, dzieje, czego jeszcze się dowiemy? Dzieci strasznie cierpią, byli wychowankowie się skarżą i zaczynają mówić, obozy wychowawców walczą jak klany, u dyrekcji dostrzec można ochronną poświatę, księgowa ostro działa, i ci co mają być ustawieni są, jak trzeba kogos uciszyć to sie da, stłamsić też, odznaczyć też, tatata, brakuje tam kogos bezstronnego, z poza środowiska, kto zająby się w prawdziwy sposób losem dzieci, zorganizowałby prawdziwą pracę z dzieckiem, przykro na to patrzeć, jeden klan grilluje z dyrektorem, inny pracuje z dziećmi, inny znowu z byłą dyrekcją, weszliśmy do europy, tamte czasy już minęły, dlatego powoli wychodzi prawda. Poprostu ktoś nie radzi sobie w nowej rzeczywistości.

.........czego się jeszcze dowiemy...........u dyrekcji dostrzec można ochronną poświatę, księgowa ostro działa, woźne myją schody, kucharki gotują, kierowca rozwozi dzieci do szkół -ktoś tu chyba chce zaszkodzić lub zemścić na co niektórych - z dyrekcji lub pracowników. Bądzmy obiektywni i kierujmy się dowodami a nie stronniczością i uprzedzeniami "kto zają by się przwdziwym losem dzieci" sprójój sił autorze wyp.
Rozwiń
~gosc~
~gosc~ (10 września 2008 o 20:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gość napisał:
A może wyrasta nam druga Nina??????????????

popieram!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! a co do brata niech szanowna pani redaktor napisze gdzie się obecnie znajduje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Rozwiń
czarodziej
czarodziej (10 września 2008 o 19:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Majka napisał:
zawsze byłam i będę za tym, żeby zlikwidować te molochy zwane domami dziecka. To prawda, że część młodzieży przebywająca w nich jest "rozbestwiona". Oczywiście, pisząc to wiem, że to uogólnienie. Powinny być rodzinne domy dziecka. Dziecko wychodząc z takiego molochu nie ma zielonego pojęcia o realnym świecie. Ale znam również parę wspaniałych osób z takich "molochów". które pracują, mają dzieci, uczą się.... Podziwiam ich za to.

dziecko najlepiej rozwijało by się w prawdziwej rodzinie ale gdy ta jest NIEWYDOLNA WYCHOWAWCZO i wcale tu nie mam na myśli biedy
Rozwiń
~gość~
~gość~ (8 września 2008 o 14:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Stach napisał:
Ojojojoj.... biadulka p. Beatka, podobno zatrudniona zaraz po stażu z urzędu pracy otrzymała umowę odrazu na stałe, (jako jedyny pracownik w historii Pogodnej)


Takie brednie pisać!!! To nie jest jedyny przypadek w historii, byli inni stażyści którzy od razu po stażu dostali umowę na stałe. Jak się sprawdzili i mieli skrócony staż to po co był kolejny okres próbny? A tak na marginesie to pretensje do poprzedniej pani dyrektor Elżanowskiej (a nie pracowników którzy o czasie umowy dowiadywali się dopiero ją podpisując), która odchodząc wszystkich zatrudniła na stałe.
Rozwiń
BOMBASTIC
BOMBASTIC (6 września 2008 o 14:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Katia napisał:
Hi, dobre, kto przytuli i weźmie na kolana?, Kto pisze takie bzdury?, Przecież wychowawca i nauczyciel, który przytula i bierze na kolana to odrazu zboczeniec, który molestuje, hoho jeszcze tego by brakowało.
TO MASZ RACJĘ, TERAZ OKRZYCZANO BY TAKIEGO JAKO ZBOKA PEDOFILA ITD. ALE TEGO DZIECIOM BRAKUJE, BO Z PODOPIECZNYMI NIE MOŻNA SIĘ SPOUFALAC ALE DOTKLIWY BRAK ELEMENTARNEJ CZUŁOŚCI RODZICIELSKIEJ I TAKIE SKUTKI I EFEKTY WYCHOWAWCZE. POPRACUJ Z TAKIMI A WIELE ZROZUMIESZ.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (21)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!