czwartek, 23 listopada 2017 r.

Lublin

Czy żandarmi się pastwili?

  Edytuj ten wpis
Dodano: 30 listopada 2007, 18:08

Prokuratura w Warszawie wyjaśnia sprawę przekroczenia uprawnień przez dwóch funkcjonariuszy lubelskiej żandarmerii.

Major i sierżant mieli bezprawnie pozbawić wolności jednego z żołnierzy i zmuszać go do składania fałszywych zeznań.
Według skarżącego się porucznika z Lublina do zdarzenia doszło w maju tego roku. Żołnierz miał zeznawać jako świadek w postępowaniu prowadzonym przez Wojskową Prokuraturę Garnizonową w Lublinie. Składanie zeznań zamieniło się jednak w... zamknięcie w areszcie wojskowym. Zdaniem porucznika - bezprawne.
Prokuratura wszczęła postępowanie w tej sprawie. - Chodzi o przekroczenie uprawnień przez dwóch funkcjonariuszy Żandarmerii Wojskowej w Lublinie: majora i sierżanta. Przedmiotem postępowania jest rzekome bezprawne pozbawienie wolności żołnierza, wymuszanie na nim zeznań i zastraszanie - wyjaśnia kpt. Karol Kopczyk z Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która prowadzi sprawę. - Więcej szczegółów na razie nie ujawniamy.
Dlaczego lubelskimi żandarmami zajmuje się prokuratura warszawska? - Ponieważ sprawa jest związana z postępowaniem prowadzonym przez lubelską Prokuraturę Garnizonową. Stąd decyzja o przeniesieniu do innego miasta - mówi kpt. Kopczyk. - My nie udzielamy żadnych informacji - podkreśla ppłk Przemysław Dudzik, wojskowy prokuratur garnizonowy w Lublinie. - Wszystkim zajmują się śledczy w Warszawie.
A ci przesłuchali już pokrzywdzonego porucznika, chorążego, który miał potwierdzić jego wersję zdarzeń, a także obu żandarmów. - Kolejne przesłuchania trwają - tłumaczy Kopczyk. - Po ich zakończeniu zdecydujemy o ewentualnym postawieniu funkcjonariuszom zarzutów. Za bezprawne pozbawienie wolności może im grozić do 3 lat pozbawienia wolności.
Do czasu zakończenia postępowania obaj żandarmi wykonują swoje obowiązki. - Postępowanie zostało wszczęte w sprawie, a nie przeciwko nim - wyjaśnia kpt. Kopczyk. - Dopóki nie zostaną im postawione zarzuty, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby normalnie pracowali.
Przełożeni żandarmów o całej sprawie nie chcą rozmawiać. - W ogóle tego nie komentujemy - ucina płk Bogusław Kalwas, komendant OŻW w Lublinie. Miłosz Bednarczyk
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!