środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lublin

Czyje życie ratować

Dodano: 1 lipca 2004, 20:26
Autor: Ewa Stępień

Kardiolodzy ze szpitala przy ul. Jaczewskiego w Lublinie muszą dokonywać dramatycznych wyborów. Wszczepić jedno kosztowne urządzenie ratujące życie, czy zrobić pięć tańszych zabiegów, też niezbędnych pacjentom. Fundusz zdrowia podpowiada lekarzom – radźcie sobie sami.

Irena Augustak z Lublina miała wielkie szczęście. Dla niej jeszcze wystarczyło pieniędzy i dlatego od dwóch dni może cieszyć się nowym defibrylatorem – urządzeniem reanimującym chorego w chwilach zagrożenia życia, np. przy zaburzeniu pracy serca. Wszczepia się go pod skórę, a elektrody doprowadza do serca.
– Kiedyś zrobiło mi się duszno i słabo – opowiada I. Augustak. – I w tym momencie poczułam, jak od góry aż po czubek głowy przeszywa mnie prąd. Jedno wyładowanie, drugie, trzecie, czwarte... Opowiedziałam lekarzowi, że to bardzo nieprzyjemne uczucie. A on na to: „Ale dzięki temu pani żyje”.
Wszczepienie defibrylatora jest jednym z najdroższych sposobów leczenia (jedno urządzenie kosztuje aż 26 tys. zł). Dla porównania zabieg poszerzania naczyń wieńcowych poprzez wprowadzenie specjalnego balonika (tzw. angioplastyka), kosztuje 3–7 tys. zł. – Musimy decydować, czy wszczepić jeden defibrylator, czy wykonać pięć angioplastyk. Jest to wybór etycznie niedopuszczalny. Ratując życie jednego pacjenta, działamy na szkodę innych – mówi prof. Teresa Widomska-Czekajska, kierownik Kliniki Kardiologii SPSK nr 4 w Lublinie. – Wszystko przez brak pieniędzy.
Już po pierwszym półroczu klinika kardiologii przekroczyła kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia o blisko 2 mln zł. – Przecież nie możemy oszczędzać na zabiegach ratujących życie – dodaje profesor.
W 2003 roku fundusz kupił klinice 37 defibrylatorów. Wystarczyło ich tylko do września. Choć problem powtórzył się w tym roku, fundusz bagatelizuje problem. – Przed rokiem też był szum medialny wokół defibrylatorów, a my i tak więcej pieniędzy nie daliśmy. I szpital jakoś znalazł środki na kupno dodatkowych – odpowiada Tomasz Kwiatkowski, zastępca dyr. ds. medycznych w oddziale NFZ w Lublinie.
Klinika kardiologii nie jest jedyna, której brakuje pieniędzy. – Za I półrocze cały szpital przekroczył kontrakt o 7 mln zł – mówi Tadeusz Kontek, zastępca dyr. ds. finansowych w SPSK nr 4. – Od przyszłego tygodnia będziemy myśleć nad wprowadzeniem oszczędności. Do sytuacji, żeby chory umierał na schodach, nie dopuścimy. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!