niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Lublin

Damski bokser z KUL. Uniwersytet zawiesza profesora w obowiązkach

Dodano: 9 marca 2010, 20:05

Naukowiec popychał i uderzył jedną ze swoich współpracowniczek. Sprawa trafiła do prokuratury. Jeśli wina profesora zostanie udowodniona, grozi mu wyrzucenie z uczelni i dwa lata więzienia.

– Toczy się w tej sprawie postępowanie wyjaśniające. Dopóki jego efekty nie będą znane, nie ma czego komentować – ucięła nasze wczorajsze pytania dotyczące tej bulwersującej sprawy Beata Górka, rzecznik KUL.

Do awantury doszło 25 styczniu na KUL-u. Jan K., znany profesor Instytutu Historii zaczął kłócić się z jedną ze współpracowniczek – również zatrudnioną na stanowisku naukowym w tym instytucie. Skończyło się pobiciem.

Kobieta poszła do prokuratury. – Poinformowała, że spotkała się z tym człowiekiem w jego pokoju na terenie uczelni. Mężczyzna zażądał, żeby opuściła pomieszczenie. Następnie zaczął ją popychać w kierunku drzwi. A potem uderzył pięściami w plecy – mówi Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Akcja przeniosła się na korytarz. Tam kilkanaście osób obserwowało, jak prof. K. szarpał koleżankę. – Cały korytarz. Wszyscy, którzy tam wtedy byli – podkreśla pokrzywdzona.

– Uciekła przed nim, gubiąc kożuszek i książki. Widziałem, jak leżały na brudnej podłodze – mówi jeden ze świadków zdarzenia, do którego dotarliśmy.

Pobita kobieta poszła na obdukcję. – Biegły lekarz stwierdził otarcia naskórka w obrębie łopatki – wyjaśnia Syk-Jankowska. Prokuratura zdecydowała jednak o umorzeniu postępowania, jeszcze przed jego wszczęciem. Powód? Brak interesu społecznego we wszczęciu postępowania z urzędu.

Zdaniem prokuratorów, pokrzywdzona może wnieść prywatny akt oskarżenia. Ta jednak zaskarżyła decyzję prokuratury. Sprawę rozstrzygnie sąd.

– Uważam, że prokuratura powinna się tym zająć – przekonuje pokrzywdzona.

• Czy wyobraża sobie pani dalszą współpracę z profesorem?

– A pan by sobie wyobrażał? – pyta retorycznie pobita. Złożyła skargę na uczelni. Sprawą zajął się rzecznik dyscyplinarny KUL. Ale o szczegółach nie chce mówić. – Odmawiam udzielenia informacji na ten temat – mówi ks. prof. Leszek Adamowicz.

– Do czasu wyjaśnienia sprawy wykładowca został zawieszony w obowiązkach – dodaje B. Górka.

W przypadku udowodnienia winy profesorowi K. grozi wyrzucenie z uczelni. A także grzywna, kara ograniczenia lub kara pozbawienia wolności do lat 2.
Sam nie chce się wypowiadać.

– Czy to boli, czy nie boli, nie chciałbym, żeby to wychodziło na zewnątrz – tłumaczy prof. Jan K. – Nie będę zabierał głosu w tej sprawie. Proszę to uszanować.
Czytaj więcej o:
MARIA
Senna
junior
(169) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

MARIA
MARIA (8 listopada 2012 o 20:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak można zbierać w parafiach pieniądze na KUL jak tam panuje takie bezprawie.Maria
Rozwiń
Senna
Senna (6 czerwca 2010 o 21:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Taaaaaak...kul jest zły...bo to kul? z wszystkich wypowiedzi (niemal) wynikałoby, że całe zło tego świata pochodzi właśnie z kulu...może się, mylę, ale czy aby niektórzy nie przesadzają? Sytuacja, która sie wydarzyła była karygodna...ale nie zdążają się tylko na takiej uczelni, wiem coś o tym (niestety), więc ludzie zastanówcie się najpierw, zanim napiszecie jakąś głupotę nie zapoznawszy się najpierw z ogólniejszą sytuacją.
pozdrawiam
Rozwiń
junior
junior (25 maja 2010 o 21:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gość napisał:
Ten Panicz S. to jest totalna porażka, niemalże kazdy kto był z nim na roku wie jaki to pier***nięty człowiek to jest taki laluś wywyższający się, choć wiedzę ma delikatnie mówiąc bardzo przeciętną, ale cóż widocznie Prof .F promuje takie talenty jak mgrTomuś. ś


Ja akurat, zapamiętałem jak ten koleś malował sobie rzęsy na czarno...i przesiadał się w sali jak niechciał siedzieć obok danej osoby czy osób. Chyba z 95 % osób z jego roku jest głeboko zdziwiony, kto go przyjął na doktorat
Rozwiń
bo tutaj jest jak jest
bo tutaj jest jak jest (25 maja 2010 o 21:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
dokładnie. Ja też chodziłem na seminarium do dr. S. B i bardzo dobrze prowadziła zajęcia,była miła dla wszystkich, ludzie z innych seminariów przychodzili do niej z prośbą o rozpisanie planu mgr.
Rozwiń
Gość
Gość (22 maja 2010 o 11:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co do pani S. B. to ja chodziłam na jej zajęcia i nie uważam że były straszne, panowała na nich miła atmosfera, nie widziałam żeby chociaż raz krzykneła na kogoś. Jest to miła osoba bynajmniej ja ją tak postrzegam. Obrażanie studentów uczęszczających na seminarium do pana K jest nie na miejscu ponieważ są to tacy sami ludzie jak studenci z poza seminarium, należy zauważyć że niektótzy studenci poszli do niego bo na innych seminariach nie było miejsca a gdzieś trzeba było się zapisać!!!!!!!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (169)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!