niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Lublin

Dlaczego zginęła Agnieszka D.?

Dodano: 17 sierpnia 2006, 21:23

Dramat rozegrał się wczoraj około godziny 13.15. Agnieszka D. wypadła z okna na VII piętrze Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie. Zginęła na miejscu.
Miała 32 lata i małe dziecko. W urzędzie pracowała dopiero półtora roku. Odpowiadała za kontrolę działalności prywatnych przewoźników, tzw. busiarzy. - Była bardzo sumienna. Ostatnio dostała podwyżkę - mówi Tomasz Makowski, rzecznik Urzędu Marszałkowskiego.
Okoliczności tragedii wskazują na samobójstwo. Dlaczego młoda kobieta targnęła się na życie?

Współpracownicy Agnieszki D. są wstrząśnięci. Opowiadają o ostatnich chwilach jej życia. Ale boją się mówić oficjalnie o powodach śmierci.
Z naszych ustaleń wynika, że rano wezwał ją szef - Leszek Gosławski, kierownik oddziału transportu w Departamencie Mienia Samorządowego, Infrastruktury i Transportu. Chwilę później dołączył do nich Zbigniew Poliszuk, zastępca dyrektora departamentu.
- Po tej rozmowie zadzwoniła do mnie z płaczem. Mówiła, że kazali jej podpisać wniosek o umorzenie postępowania prowadzonego przeciwko firmie przewozowej z Tomaszowa Lubelskiego. Uchroniłoby to ją przed odebraniem koncesji. Odmówiła - opowiada Konrad Rękas, radny sejmiku województwa, dobry kolega zmarłej.
Kobieta poszła do marszałka województwa. Nie została przyjęta. Wróciła do pokoju i napisała wypowiedzenie. - Treść była krótka: "Z dniem 18 sierpnia 2006 r. rezygnuję z pracy w Urzędzie Marszałkowskim i proszę o rozwiązanie umowy o pracę” - mówi Makowski. - Nie było uzasadnienia i podpisu. Złożyła dokument, później go zabrała i przyniosła ponownie.
- Znów zadzwoniła. Przestraszył mnie ton jej głosu. Powiedziałem, że zaraz przyjdę do urzędu - mówi Rękas. - Nie zdążyłem.
 Zbigniew Poliszuk nerwowo reaguje na pytanie, czy żądał od Agnieszki D. podpisania wniosku o umorzenie postępowania przeciw przewoźnikowi. - Wszyscy mnie podejrzewacie. Ona miała kłopoty osobiste. Nie ma mowy o problemach w pracy - odpiera i zmienia temat. Pytamy o to samo kilka razy. - Nie wiem, czy dostała takie polecenie. Ode mnie nie dostała - zapewnia.
Nie wiadomo, co na to kierownik Gosławski. Był dla nas nieuchwytny. Przesłuchiwała go policja.

Zofia Grabczan, posłanka Samoobrony i znajoma urzędniczki, mówi wprost: Agnieszka otrzymywała groźby poprzez sms. Jej rodzina odbierała dziwne telefony o drugiej w nocy.
- Nie skarżyła się na szykanowanie - przekonuje Makowski.
- Bo groźby pochodziły z urzędu - tłumaczy posłanka. - Wszystko powiem prokuratorom. Ale im nie zależy na wyjaśnieniu sprawy. Policja nie zabezpieczyła laptopa Agnieszki, choć o to prosiliśmy. Mogły być tam dowody.
Policja przyznaje, że zabezpieczyła tylko rzeczy, które zmarła miała przy sobie. Także telefon komórkowy. - Tak zdecydował prokurator - wyjaśnia Agnieszka Kwiatkowska, rzecznik lubelskiej policji.
Również Bogusław Warchulski, radny z Samoobrony, uważa, że samobójstwo ma związek z nieprawidłowościami w urzędzie. - Były dyrektor departamentu mówił mi, że 80 proc. decyzji wydawanych jest tam z naruszeniem prawa. Powiadomił o tym prokuraturę. Półtora roku śledztwa i nic. Wystąpimy do ministra sprawiedliwości o przekazanie sprawy do Warszawy.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!