sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Lublin

Długa droga do własnego domu

Dodano: 28 listopada 2004, 20:04

Lubelski sąd nakazał eksmitować byłego męża Jolanty Wyrzykowskiej z bloku, który... nie istnieje. Urzędnicy tygodniami ociągali się ze sprostowaniem pomyłki. Kobieta wciąż nie może wrócić do domu.

- Kiedy skończy się to błąkanie po stancjach? - rozkłada ręce kobieta. - Czy w urzędach nie wiedzą, co dla mojej rodziny oznacza takie przeciąganie sprawy?
Tułaczka kobiety rozpoczęła się w marcu 2003 roku. Wyrzykowska uciekła z dwójką dzieci: 9-letnim synkiem i 5-letnią córeczką z mieszkania w bloku przy ul. Grygowej 4G w Lublinie. Nie wytrzymała ciągłych awantur, bicia i wyzwisk, jakimi obrzucał ją jej były mąż. Mężczyzna dostał rok więzienia w zawieszeniu na 3 lata za znęcanie się nad rodziną. Ma już kolejne sprawy w sądzie - z tego samego paragrafu.
Wyrzykowska znalazła schronienie w ośrodku dla ofiar przemocy domowej na Bazylianówce. Napisała do Urzędu Miasta wniosek o eksmisję swojego kata. Miała mocne argumenty, była więc przekonana, że sprawa pójdzie szybko. Przeliczyła się.
- Poleciliśmy Zarządowi Nieruchomości Komunalnych wystąpić o eksmisję mężczyzny - mówi Ewa Lipińska, miejski inspektor gospodarki mieszkaniowej. - Wówczas pani Wyrzykowska mogłaby wrócić do poprzedniego mieszkania.
ZNK skierował pozew do sądu. Sprawa czekała w kolejce. Orzeczenie zapadło w lipcu tego roku. Sąd nakazał eksmitować mężczyznę z bloku przy ul. Grygowej 4J. Problem w tym, że budynku pod takim adresem nie ma. Komornik nie mógłby wykonać takiego orzeczenia.
Pierwsi błąd zauważyli podwładni dyr. Lipińskiej. - We wrześniu poinformowaliśmy o tym ZNK, prosząc o wystąpienie do sądu o sprostowanie pomyłki - tłumaczy Lipińska.
Urzędnicy z ZNK nie przejęli się jednak losem matki z dwójką małych dzieci. Pismo do sądu wyszło z ZNK dopiero po ponad dwóch miesiącach. Dlaczego tak późno?
- Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie - przyznaje Marta Korczewska, zastępca dyrektora ZNK. - Sprawę prowadził nasz radca prawny.
Wyrzykowska od początku roku wynajmuje stancje. Ta, w której teraz mieszka, jest już drugą. Płaci za nią 550 zł miesięcznie. Na Grygowej czynsz byłby o połowę mniejszy. Kobieta pracuje w supermarkecie. Dostaje tylko 700 zł. Boi się jeszcze jednego. Były mąż chce, żeby ją wymeldować z mieszkania przy ul. Grygowej. Gdyby tak się stało, nie mogłaby tam wrócić.
- Myślałam, że złożę wyrok o eksmisję i o wymeldowaniu nie będzie już mowy. A tak nie wiem, jak się ta sprawa zakończy - mówi.
Dyr. Korczewska zapewnia, że teraz będzie pilnować, aby sprawa Wyrzykowskiej była prowadzona sprawnie.
- Zwrócimy się do ZNK o wyjaśnienie, dlaczego tyle trwało wystąpienie o sprostowanie pomyłki - zapowiada jednak dyrektor Lipińska.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!