poniedziałek, 24 lipca 2017 r.

Lublin

Do akademików wróciło życie

Dodano: 30 września 2002, 21:07
Autor: Tomasz Kolasa

Od lewej: Anna Kamińska, Violetta Wąsacz i Anna Mazurek z V roku Akademii Rolniczej wczoraj rozpakow
Od lewej: Anna Kamińska, Violetta Wąsacz i Anna Mazurek z V roku Akademii Rolniczej wczoraj rozpakow

Nie miałem nawet wakacji. Musiałem robić różne kursy, szkolenia. Teraz będę mógł sobie wreszcie odpocząć - mówi Franciszek, który dziś rozpoczyna nowy rok akademicki.
Problemy z rozlokowaniem, spotkania ze starymi znajomymi, a potem imprezy - jak co roku październik będzie miesiącem studentów. Ludność Lublina w ciągu zaledwie kilku dni zwiększa się o kilkadziesiąt tysięcy młodych ludzi. Wszyscy muszą gdzieś się przespać, coś zjeść, no i zabawić się.

Może i drożej, ale ta atmosfera...

W domu studenckim "Cebion” Akademii Rolniczej spora grupa studentów stoi w kolejce do pokoju kierowniczki. Część z nich ze stoickim spokojem ogląda telewizję. Najpierw rejestracja, a później rozlokowanie w akademiku. Maciek i Piotrek, studenci IV roku, wprowadzają się do maleńkiego pokoiku. Na podłodze, łóżkach i szafkach plecaki, reklamówki i różnego rodzaju pakunki.
- Warunki marne, ale gdzieś trzeba mieszkać - mówi Maciek. - Od czterech lat, jak tu żyję, nic się nie zmieniło. Musimy zmieścić się w tym pokoiku we czterech. Nie ma innego wyjścia. Jedyny plus jest taki, że na pewno jest taniej niż na stancji.
- Ale to zależy od dochodów - dodaje Piotrek. - Jeśli się przekroczy pewien próg, trzeba płacić 100 proc., a to jest 250-260 zł. Za te pieniądze spokojnie można wynająć stancję.
- No, ale trzeba przyznać, że na stancji nie ma takiego klimatu jak w akademiku - Mariusz Ziarko, ich sąsiad, nie ma wątpliwości, gdzie warto zamieszkać.
• Zamierzacie jakoś uczcić początek roku?
- Właśnie się gdzieś wybieramy.
• A jak nastroje po wakacjach? Przyjemnie się wraca?
- To zależy, od czego się ucieka... - uśmiecha się tajemniczo Mariusz.

Sąsiadki z góry

Piętro wyżej, w nieco większym pokoju, krzątają się dziewczyny. To zgrana paczka, mieszkają razem już kolejny rok. Dwa lata temu mieszkały na Felinie. Teraz udało im się dostać miejsce w miasteczku akademickim. Wszystkie są już na piątym roku.
- Już się tutaj zaaklimatyzowałyśmy - mówi Violetta Wąsacz, z agrobiznesu. - W najbliższych dniach musimy się jakoś uporać z tym całym bałaganem. Zaczną się zajęcia, ale jeszcze kilka dni i będzie można się jakoś rozerwać.
Siedzący na łóżku chłopak to brat jednej ze studentek. Od dzisiaj student I roku agronomii. Dostał miejsce w akademiku na Felinie.
• Czy siostra pomaga ci zadomowić się w Lublinie?
- No pewnie! - śmieje się Anna Kamińska. - Nawet doradzałam mu w domu, co ma zabrać do akademika. Na początku ciężko się przyzwyczaić. Tym bardziej że brat mieszka na Felinie, a większość zajęć ma tutaj, na Akademickiej. Będzie musiał się napocić, żeby zdążyć na zajęcia o ósmej rano. Prawdziwa szkoła życia.
W innym pokoju Urszula Wąsik przykleja na drzwiach plakat reklamujący imprezę w "Megido”. Pokój przypomina pobojowisko - plecaki, reklamówki, torby. Urszula mieszka 60 km od Lublina. Jej kolega, Michał Kudła, przyjechał aż z Bieszczad.
- Chyba rzadko będę jeździła do domu - przyznaje Ula. - Jestem już na piątym roku, więc nie będę miała czasu. Kiedyś mieszkałam na Felinie, tam warunki były trochę lepsze, ale za to tutaj jest wszędzie bliżej.
Ale na razie o tym nie myślą. Koniec wakacji to dobra okazja do towarzyskiego spotkania. - Jak tu nie świętować, kiedy każdy ma butelkę w plecaku? - śmieje się Michał.

Teraz dopiero odpocznę

Pod pobliskim "Grzesiem” kolejka studentów kończy się na zewnątrz budynku. Wszyscy chcą się zameldować, a w tym roku Samorząd Studencki zdecydował, że potrwa to tylko jeden dzień, a nie - jak w poprzednich latach - trzy dni.
- Chyba będę musiał tu stać do północy - denerwuje się Adam, student III roku ekonomii UMCS. - Stoję tu już od dziewiątej. Teraz jest południe, a ja nawet nie jestem w połowie kolejki. Straszny bałagan! Tyle biurokracji, stania w kolejkach. Trzeba będzie poświęcić kilka dni na załatwienie wszystkich formalności.
Jego kolega z roku przyjechał aż z Wilna. Wypełnia na kolanie druczki potrzebne do zakwaterowania.
- Nie miałem nawet wakacji - mówi Franciszek. - Musiałem robić różne kursy, szkolenia. Teraz będę mógł sobie wreszcie odpocząć.
Na każdym kroku można spotkać przybywających ciągle żaków, dźwigających olbrzymie plecaki.
• Dokąd idziecie?
- "Femina”, "Grześ”, "Ikar” - odpowiadają po kolei.
Ci, którzy już się uporali z problemami mieszkaniowymi, bez trudu organizują sobie czas. W "Dziekance”, mimo wczesnej pory, prawie wszystkie miejsca są zajęte. Nastroje dopisują.
- Stałyśmy w kolejce po legitymacje, ale strasznie nam się dłużyło, więc wyskoczyłyśmy z koleżanką na piwo - mówi z uśmiechem Baśka z Lublina, świeżo upieczona studentka ogrodnictwa.
• Boicie się studiów?
- Trochę tak - przyznaje Marta. - Dobrze, że jesteśmy we dwie, to jakoś sobie poradzimy. Chodziłyśmy do jednej klasy, a teraz jesteśmy na jednym roku.
- Chociaż wcale nie wiedziałyśmy, że zdajemy na ten sam kierunek - śmieje się Baśka.
Adam skończył polonistykę na KUL. Ale w tym roku chce zacząć nowe studia.
- Złożyłem papiery na filozofię - mówi. - O pracę teraz trudno, nie bardzo wiem, co z sobą zrobić. Przynajmniej będę miał jeszcze zniżki na autobusy - żartuje.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!