niedziela, 28 maja 2017 r.

Lublin

Doją studentów, ile się da

Dodano: 14 grudnia 2005, 21:19

Drożdżówka w sklepiku na uczelni? – Proszę bardzo. Dwa razy drożej niż w piekarni. Ksero w bibliotece? – Czemu nie. Ale za trzykrotnie więcej niż w innym punkcie. Bo, jak student musi, to i tak zapłaci.

– To jakaś paranoja, żeby ceny w uczelnianym sklepiku były tak wysokie – denerwują się studenci UMCS. – Drożdżówka w sklepiku w rektoracie kosztuje 1,50 zł, a w pobliskim sklepie tylko złotówkę. Tak jest z większością towarów. Ale nie zawsze jest czas, żeby iść po zakupy gdzie indziej. Więc nie ma wyjścia. Trzeba kupować nawet po takich cenach.
– To nie jest problem uczelni – twierdzi Maciej Grudziński, kanclerz UMCS. – Każdy właściciel sklepiku chce zarobić jak najwięcej. I ma prawo do ustalenia swojego cennika. A nam nic do tego. Poza tym, każdy student ma prawo wyboru – dodaje. – I wcale nie musi kupować w sklepiku na terenie uczelni.
Jeszcze gorzej jest z cenami za ksero w uczelnianych bibliotekach. Tam studenci wyboru nie mają. I muszą kserować po znacznie wyższych cenach niż w innych punktach na miasteczku.
Tak jak Kasia, studentka filologii polskiej UMCS, którą wczoraj spotkaliśmy w uniwersyteckiej bibliotece. Przyszła po książkę, z której musi się uczyć do jutrzejszego kolokwium. Problem w tym, że z podręcznika można korzystać tylko w czytelni. Albo skopiować w punkcie ksero w bibliotece. Po 25 groszy za stronę, a więc trzykrotnie drożej niż gdziekolwiek indziej.
– No i co? Powiem wykładowcy, że nie umiem, bo skopiowanie książki było za drogie? – mówi Kasia. – Nie ma takiej możliwości. Więc muszę kserować. Nawet za ogromne pieniądze.
Niewiele lepiej jest na KUL. W uczelnianej bibliotece odbicie jednej strony kosztuje 20 groszy. – Przecież jakoś trzeba zarabiać – mówi bez ogródek pracownik punktu ksero w Bibliotece Głównej KUL.
Sprawą kserowania w bibliotece UMCS zainteresował się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. – Ustalamy koszty świadczenia tych usług u innych przedsiębiorców. Poprosiliśmy o informacje Urząd Statystyczny i Urząd Skarbowy – mówi Ewa Wiszniowska, dyrektor lubelskiej delegatury UOKiK. – Wtedy będzie można powiedzieć, czy ceny stosowane przez ten punkt mają swoje uzasadnienie.
– My też czekamy na zakończenie kontroli UOKiK – dodaje Tomasz Uliński, właściciel punktu w bibliotece UMCS. – Do tego czasu nie będę się wypowiadał.

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń:

Alarm24 telefon 691 770 010
Kliknij i dodaj swojego newsa!