wtorek, 26 września 2017 r.

Lublin

Doją studentów, ile się da

Dodano: 14 grudnia 2005, 21:19

Drożdżówka w sklepiku na uczelni? – Proszę bardzo. Dwa razy drożej niż w piekarni. Ksero w bibliotece? – Czemu nie. Ale za trzykrotnie więcej niż w innym punkcie. Bo, jak student musi, to i tak zapłaci.

– To jakaś paranoja, żeby ceny w uczelnianym sklepiku były tak wysokie – denerwują się studenci UMCS. – Drożdżówka w sklepiku w rektoracie kosztuje 1,50 zł, a w pobliskim sklepie tylko złotówkę. Tak jest z większością towarów. Ale nie zawsze jest czas, żeby iść po zakupy gdzie indziej. Więc nie ma wyjścia. Trzeba kupować nawet po takich cenach.
– To nie jest problem uczelni – twierdzi Maciej Grudziński, kanclerz UMCS. – Każdy właściciel sklepiku chce zarobić jak najwięcej. I ma prawo do ustalenia swojego cennika. A nam nic do tego. Poza tym, każdy student ma prawo wyboru – dodaje. – I wcale nie musi kupować w sklepiku na terenie uczelni.
Jeszcze gorzej jest z cenami za ksero w uczelnianych bibliotekach. Tam studenci wyboru nie mają. I muszą kserować po znacznie wyższych cenach niż w innych punktach na miasteczku.
Tak jak Kasia, studentka filologii polskiej UMCS, którą wczoraj spotkaliśmy w uniwersyteckiej bibliotece. Przyszła po książkę, z której musi się uczyć do jutrzejszego kolokwium. Problem w tym, że z podręcznika można korzystać tylko w czytelni. Albo skopiować w punkcie ksero w bibliotece. Po 25 groszy za stronę, a więc trzykrotnie drożej niż gdziekolwiek indziej.
– No i co? Powiem wykładowcy, że nie umiem, bo skopiowanie książki było za drogie? – mówi Kasia. – Nie ma takiej możliwości. Więc muszę kserować. Nawet za ogromne pieniądze.
Niewiele lepiej jest na KUL. W uczelnianej bibliotece odbicie jednej strony kosztuje 20 groszy. – Przecież jakoś trzeba zarabiać – mówi bez ogródek pracownik punktu ksero w Bibliotece Głównej KUL.
Sprawą kserowania w bibliotece UMCS zainteresował się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. – Ustalamy koszty świadczenia tych usług u innych przedsiębiorców. Poprosiliśmy o informacje Urząd Statystyczny i Urząd Skarbowy – mówi Ewa Wiszniowska, dyrektor lubelskiej delegatury UOKiK. – Wtedy będzie można powiedzieć, czy ceny stosowane przez ten punkt mają swoje uzasadnienie.
– My też czekamy na zakończenie kontroli UOKiK – dodaje Tomasz Uliński, właściciel punktu w bibliotece UMCS. – Do tego czasu nie będę się wypowiadał.

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!