czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Lublin

Dokument BBC: Nie znalazła perspektyw w Lublinie, pracuje w magazynie w Anglii (wideo)


Fragment filmu BBC. Anna z Lublina szuka pracy w Anglii
Fragment filmu BBC. Anna z Lublina szuka pracy w Anglii

Brytyjska telewizja BBC wyemitowała program pokazujący życie imigrantów w Wielkiej Brytanii. Jedną z głównych bohaterek jest 24-letnia Anna z Lublina, absolwentka socjologii.



Poruszający film dokumentalny "Young, Foreign and Over Here" opowiada o młodych ludziach, którzy przyjeżdżają do Wielkiej Brytanii w poszukiwaniu lepszego życia. Film pokazuje zmagania kilku osób - m.in. Polaków, Czechów i Węgra. Niestety okazuje się, że Anglia nie jest ziemią obiecaną.

Imigranci stykają się z inną kulturą. Żeby coś osiągnąć, muszą zaczynać od zera. Odbijać niemal od dna. Bo ich wykształcenie, czy doświadczenie przywiezione do Wielkiej Brytanii nikogo tutaj nie obchodzi. Wręcz są skreślani za wygląd, czy zły akcent.

Już na początku dowiadujemy się, że co roku do Wielkiej Brytanii przyjeżdża 35 tys. osób w poszukiwaniu lepszego życia. Aż dwie trzecie pochodzi z Polski. Autorzy przedstawiają nam 24-letnią Annę. Mieszkanka Lublina spędza swoje ostatnie godziny w rodzinnym mieście, by za chwilę wyjechać do Anglii. - Gdy zdałam sobie sprawę, że wyjeżdżam na dobre, miałam kilka nieprzespanych nocy. Jadę do Anglii, bo tam łatwo się żyje. Łatwo znaleźć pracę. Nie chcę tu skończyć za 50 lat - tłumaczy w filmie Anna.

W Polsce 24-latka skończyła socjologię, ale - jak podkreśla narrator filmu - mimo to swoje perspektywy musi wiązać z Anglią, a nie Polską.

Przy okazji dowiadujemy się, że Lublin to jedno z najbiedniejszych polskich miast. Pokazane są blokowiska i dworzec PKS. Na krótką chwilę pojawia się deptak.

Anna jedzie do Wielkiej Brytanii jednym z 20 autobusów przewożących imigrantów każdego dnia. Podróż trwa 27 godzin. - Zostawienie wszystkiego za sobą jest trochę smutne. Będę tęsknić za rodziną i przyjaciółmi - mówi dziewczyna w BBC.

Na miejscu okazuje się, że jej życie odwróciło się do góry nogami. Wcześniej żyła w spokojniej dzielnicy, a teraz w zupełnie obcym i gwarnym Nottingham. - To miejsce jest inne od tego, w którym mieszkałam dotychczas. Olbrzymi ruch na ulicach, głośno. W Polsce mieszkałam w bardzo cichym i spokojnym sąsiedztwie. Natomiast Nottingham to jedno z najniebezpieczniejszych miast w Anglii. W Lublinie czułam się bezpieczniej.

Anna opowiada, że kiedy przyjechała, w 6-pokojowym mieszkaniu było 19 osób. Ale i tak miała więcej szczęścia niż inny Polak Antoni, którego poznała. W małym i obskurnym mieszkaniu pogryzły go pluskwy.

Poszukiwania pracy w wymarzonym Human Resources nie przyniosły efektów. Anna musiała podjąć pracę, której w Polsce nigdy by nie podjęła. - Pakuję w magazynie różne rzeczy. Czuję się, jak robot. Po miesiącu pracy tutaj chyba będę musiała pójść do psychologa.

Dziewczyna zarabia 200 funtów tygodniowo i nie jest zadowolona ze swojego losu. - To jak krok wstecz. Mam studia, doświadczenie, a przy tym chyba najgorszą pracę, jaką miałam w swoim życiu. To smutne że imigranci z Polski, Litwy czy innych krajów wschodnich nie mogą znaleźć pracy zgodnej ze swoimi kwalifikacjami, tylko pracują poniżej ich wykształcenia - skarży się w dokumencie.


Fragment filmu:



Mimo to bohaterka z Lublina jest pełna nadziei. Wspomina swoich znajomych, którzy wyjechali do Anglii i po pięciu latach mają tam swój własny dom.

- W Polsce po 5 latach pracy nie stać cię na dom. W Anglii nie trzeba pracować tak dużo i tak długo, by się czegoś dorobić - stwierdza.

Po jakimś czasie życie Anny zaczyna się układać. Zarabia pieniądze, może sobie pozwolić na zaoczne studia na Nottingham Trent University.

Losy pozostałych bohaterów dokumentu kończą się różnie. Węgier wydał wszystkie pieniądze i wrócił rozgoryczony na wieś do swojego kraju. Podczas dosyć żenującej rozmowy kwalifikacyjnej w jednej z firm wytykano mu jego wygląd (przyszedł w kaszkiecie i dżinsach). Chłopak tłumaczył, że ma garnitur, ale aktualnie jest brudny. Podobny los spotkał Rosjankę.

Czeszce i Słowakowi częściowo się udało. Pracują w kuchni, i dzięki temu mają pieniądze na lekcje aktorstwa. A Antoni z Polski wozi rikszą turystów. Podobnie jak Anna, wybrnął z trudnej sytuacji. Udało mu się nawet dostać na wymarzone studia.


Macie jakieś doświadczenia z pracy za granicą? Piszcie na forum poniżej.
Czytaj więcej o:
Tomek
Falubaz
emigrant
(45) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Tomek
Tomek (28 października 2011 o 12:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ja też kiedyś zarabiałem £200 tygodniowo,czasem £300.
Ale po czterech latach męczarni,wyrzeczeń i mieszkania w kilka osób mam £750 i prace 5 dni w tygodniu.
Czasem warto się trochę pomęczyć, to co się zarobi zainwestować w siebie, mam na myśli szkolenia i kursy a nie imprezy alkoholowe.
pozdrawiam
Rozwiń
Falubaz
Falubaz (27 października 2011 o 18:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Witam !
Proszę was o pomoc. Biorę udział w konkursie w którym liczą się wyświetlenia mojego filmiku, więc proszę was oglądajcie mój filmik dużo razy wysyłajcie go znajomym. Byłbym bardzo wdzięczny. Proszę was o pomoc, to nic was nie kosztuje tylko klikanie. Z góry dziękuję.
|
|
|
\/

[url="http://www.youtube.com/watch?v=UGrene4HmsA"][size="3"](KLIKNIJ !)[/size][/url]
Rozwiń
emigrant
emigrant (27 października 2011 o 06:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Piotr' timestamp='1319618629' post='551535']
Anno, no to jesteś trochę nieudolna. Po co od razu do Wielkiej Brytanii? W Polsce nie dało rady? Ja pochodzę z Lublina, skończyłem Filologię Romańską, mieszkam i pracuję jako pracownik umysłowy w jednej z firm ze strefy ekonomicznej w Gliwicach i mam się na prawdę bardzo dobrze!
[/quote]
Jezeli czlowiek juz decyduje sie na zmiane miejsca zamieszkania to po co kombinowac na jakies polowiczne sukcesy zyciowe.
Co to da ? Co to zmieni ? Zamienil stryjek siekierke na kijek ?
Jak jechac to podjac ryzyko raz i stanowczo, bo ten sam problem w zyciu.
Ja z zona podjelismy ryzyko w calosci. Pelna emigracja. Pojechalem szukac naszego miejsca na swiecie gdzie bedziemy zyli w przyslosci. Nie wiedzialem gdzie skonczy sie moja podroz i gdzie znajde to nasze nowe lokum.
Bylismy rozdzieleni przez 3 lata. Bylem na 2 kontynentach. Gdy zdecydowalem ze moge zostac i przyszlosc naszej rodziny bedzie nalezyta, zamieszkalem na stale. Sciagnalem zone z 2 dzieci. Zyjemy jak ludzie bez tej szarpaniny rerwow i jak normalni ludzie. Przeciez moglem wyjechac 25 lat temu na Slask. Wtedy tam bylo dobrze, ale ja widzialem to co inni nie widzieli. Nie podobalo mi sie to co sie dzieje w Polsce i podejrzewalem ze moze sie stac to co sie stalo. No i nadeszlo to dziadowstwo o jakim myslalem nawet na Slask.
Warto ryzykowac na calego ! Nie warto wybierac jakichs polowicznych tymczasowych rozwiazan. Jak juz jechac to tam gdzie na pewno bedzie dobrze dla CALEJ RODZINY.
Kobiety czesto tak robia i szukaja cos na tymczasem co by przyszlo lekko. Dla nich nasteny krok to znalezienie DURNIA ktory na nia bedzie zawalal cale zycie, a ona bedzie sie slizgac na czyich plecach. Smieje sie ze Duren zawala a ona sie buja.
Porzadna kobieta razem z mezem pracuje, razem z mezem wychowuja potomstwo i razem z mezem pracuje w domu.
Rozwiń
jan
jan (26 października 2011 o 14:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
gowno prawda studia w olsce ci nic nei dadza:/ sam skonczylem informatyke jestem inzynierem i co??? pracy nie moglem znalezc przez rok:/ same oferty typu akwizytor a nawet jakbyly dla informatykow to wsyzscy oczekiwali doswiadczenia minimum 3 lata a gdzie po studiach mozna miec doswiadczenie? wyjechalem do uk a tu jedna, druga 10 i 20 praca i jakos sie toczy chiciaz bez rewelacji. mam 2 kafle na miesiac pracujac w fabryce po 6 dni w tygodniu. i co wam powiem to pasie pieniadze. zeby sie jakos ustawic trzeb byc minimum 5 lat i skrzetnie odkladac pieniadze na hipoteke. zycz epowodzenia polusmow robiacych za 6 na godzine hehehe
Rozwiń
rebus
rebus (26 października 2011 o 11:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Mam studia, doświadczenie, a przy tym chyba najgorszą pracę, jaką miałam w swoim życiu."

Czego oni się na tych studiach uczą, jeżeli nie wiedzą, że przymusowa praca po studiach zakończyła się w Polsce 20 lat temu.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (45)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!