wtorek, 21 listopada 2017 r.

Lublin

Dokumenty wyciekły z urzędu do komisu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 18 kwietnia 2008, 21:06
Autor: Rafał Panas

Policjanci szukali przedmiotów z kradzieży, a znaleźli... kilkaset stron oryginalnych dokumentów z Urzędu Marszałkowskiego. - Polecą głowy - zapowiada marszałek.

Policjanci przyszli do komisu przy ul. Kołłątaja w Lublinie 2 kwietnia. Wysłał ich prokurator tropiący handel kradzionymi przedmiotami. Funkcjonariusze wrócili do komisariatu przy ul. Okopowej z o wiele większym łupem. Natrafili na pokaźny stos dokumentów formatu A4 z Urzędu Marszałkowskiego - dowiedział się Dziennik Wschodni.

Policja nie informowała o znalezisku. Ale Witold Laskowski z komendy miejskiej w Lublinie sprawdził nasze wiadomości. - Potwierdzam. Przekazaliśmy sprawę prokuratorowi.

Prokuratura dowiedziała się o dokumentach trzy dni temu. - Sprawdzimy, jak znalazły się w komisie oraz kiedy i w jaki sposób zniknęły z urzędu - zapowiada Michał Blajerski, szef Prokuratury Rejonowej Lublin-Północ.

Policjanci znaleźli kilkaset stron oryginalnych dokumentów z departamentów Transportu i Drogownictwa oraz Mienia i Inwestycji. Wśród nich m.in. decyzje dotyczące zezwoleń na przewozy pasażerskie. Według wstępnych oględzin, przynajmniej część z tych papierów nie powinna znaleźć się poza urzędem.
- Wszystko powiedziałem policjantom, nie mam nic do dodania - tyle miał do powiedzenia właściciel komisu.

- Jestem zszokowany, o sprawie dowiedziałem się od pana. Policja ani prokuratura nas nie informowała - mówi marszałek województwa Krzysztof Grabczuk. - Jeśli któryś z pracowników wyniósł te dokumenty, to polecą głowy - podkreśla. Nie dowiedzieliśmy się, z jakiego okresu pochodzą papiery.

Co ciekawe, na dokumenty natrafiono w czasie gdy w Departamencie Transportu i Drogownictwa trwała wewnętrzna kontrola. Zaczęła się niedługo po tym, jak w grudniu jeden z byłych pracowników UM oskarżył urzędników o faworyzowanie niektórych przewoźników.

A nawet o proponowanie kolegom łapówek za przymknięcie oka na ich wpadki. Sprawę bada prokuratura. - Kontrola kończy się, we wtorek będę miał raport na biurku. Została przedłużona ze względu na brak dokumentów i bałagan w dokumentacji - stwierdza Grabczuk.


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
maverick
chart
~Monika~
(23) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

maverick
maverick (24 kwietnia 2008 o 07:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W parę minut po tym jak Agnieszka wyskoczyła, pod urzędem zjawili się członkowie samoobrony-Konrad R., Agnieszka K., Bogusław W. oraz ówczesna posłanka Zofia G. Pytanie, co oni wszyscy robili tam właśnie w tym momencie??????? to był normalny dzień pracy, żadnych sesji, posiedzeń komisji. Bardzo ciekawe..................
Rozwiń
chart
chart (22 kwietnia 2008 o 09:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
~Monika~ napisał:
pan J. nie jest juz pracownikiem Urzedu Marszalkowskiego. Zlozyl podanie o rozwiazanie umowy ze skutkiem natychmiastowym.

I co, sprawa załatwiona, można przejść do porządku nad tym drobnym incydentem, podobnie jak i nad śmiercią Agnieszki Dziadosz? "Cóż, stało się, to odosobnione przypadki"? Nie, moi mili, błąd jest systemowy. W jabłku jest robak, pielęgnowanie owocu nic nie da, trzeba zabić robaka. Skoro Jurecki wyniósł dokumenty to do czegoś były mu one potrzebne. Pytanie brzmi, czy chciał coś ukryć, czy dokonał sabotażu usuwając jakieś potrzebne materiały, czy wreszcie zostawił sobie na czarną godzinę jakieś haki na przewoźników czy współpracowników. Tak czy inaczej nie wygląda na to, żeby działał sam: ktoś go przecież zatrudnił, trzymał na stołu, potem cichaczem przywrócił do pracy mimo zarzutów dyscyplinarnych. Dlaczego ma zapłacić tylko kozioł ofiarny, a układ - niedawno dopiero odsunięty od rządzenia przewozami - ma pozostać nietknięty?!
Rozwiń
~Monika~
~Monika~ (21 kwietnia 2008 o 21:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
pan J. nie jest juz pracownikiem Urzedu Marszalkowskiego. Zlozyl podanie o rozwiazanie umowy ze skutkiem natychmiastowym.
Rozwiń
furman
furman (20 kwietnia 2008 o 22:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
należy ustalić tylko jedno kto z urzędasów z jaką firmą przewozową miał lub ma związki a reszta jest już bardzo prosta ... marynarka na głowę
Rozwiń
antyobserwator
antyobserwator (20 kwietnia 2008 o 22:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W tym komisie to oprócz przechowywania dokumentów, Mariusz J dzięki znajomosci z Markiem J z departamentu organizacyjnego naprawiał telefony komórkowe dla urzędu.....ciekawe co jeszcze mógł robić ten zankomity ( fachowiec ) ?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (23)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!