sobota, 16 grudnia 2017 r.

Lublin

Dożywocie dla 22-latka. "Nie wierzę, że zabił sam"

  Edytuj ten wpis
Dodano: 9 grudnia 2009, 20:33

Morderca Pawła wysłuchał w środę wyroku ze wzrokiem wbitym w podłogę. – Dożywocie to sprawiedliwa kara – mówią przyjaciele zamordowanego. Lecz matka ofiary jest przekonana, że nie osądzono wszystkich sprawców zbrodni.

– Krzysiu, Krzysiu, może chcesz kisielku – krzyczała zrozpaczona matka Pawła do zabójcy wprowadzanego do sądu. To była gorzka ironia. Tak kiedyś Anna Marzęda mówiła do Krzysztofa P., zanim zabił jej syna. Traktowała go jak członka rodziny, często karmiła.

Kilka minut później 22-letni oskarżony usłyszał wyrok: dożywocie. To najwyższa kara w polskim prawie. Krzysztof P. będzie mógł starać się o zwolnienie warunkowe po odsiedzeniu 30 lat. Ma też zapłacić 80 tys. zł zadośćuczynienia rodzinie zabitego.

Skazany przyjął wyrok z kamienną twarzą, bez słowa, bez emocji.

Koniec sprawy? Matka Pawła nie czuje ulgi. Nie wierzy, że Krzysztof P. zabił sam.

– Musiał mieć pomocników – uważa kobieta.
– My, przyjaciele i znajomi Pawła, uważamy, że tego zabójstwa nie była w stanie dokonać tylko jedna osoba – przyznaje ze łzami w oczach Ewa Grabek, znajoma Marzędów.

Paweł Marzęda, inżynier elektronik zajmował się naprawami skomplikowanych autoalarmów. W lutym 2007 roku zatrudnił Krzysztofa P. Dlaczego ten postanowił zabić? Wczoraj sąd nic o motywie zbrodni nie wspomniał. Prokuratura uważa, że Krzysztof P. chciał przejąć interesy i klientów Pawła. – Przecież nie miał ułamka tej wiedzy, co syn – dziwią się Marzędowie.

Do zabójstwa doszło 6 lipca 2007 roku. W warsztacie byli wtedy we dwóch: on i Paweł. Zaatakował młotkiem. Owinął jeszcze żyjącego kocem. Zawiózł do lasu i zakopał w upatrzonym wcześniej miejscu.

Krzysztof P. pękł po kilku dniach przesłuchań. Wskazał miejsce ukrycia zwłok. Szedł jednak w zaparte: Pawła zabił młotkiem ich wspólny kolega. On tylko widział zbrodnię. Ze strachu pomógł w zakopywaniu ciała. – To trzeba włożyć pomiędzy bajki – mówiła w uzasadnieniu wyroku sędzia Anna Folwarczna. – Po zabójstwie nie był zestresowany. Z SMS-ów, które wysyłał do swej dziewczyny, wiemy, że był w doskonałym nastroju. Pisał, że dzień spędził "lajtowo”.

Tuż po zabójstwie do aresztu trafiło dwóch kolegów Pawła. Obciążał ich Krzysztof P. Wyszli na wolność po półtora roku. Mieli alibi.

– Nadal prowadzimy śledztwo. Czekamy na wyniki ekspertyz. Chcemy wyjaśnić, czy te bądź jeszcze inne osoby podżegały bądź pomagały w zabójstwie – mówi Beata Syk-Jankowska z prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Po zabójstwie przez Lubartów przeszedł marsz milczenia. Znajomi Pawła pikietowali przed sądem w czasie pierwszej rozprawy. W środę przyszli na ogłoszenie wyroku.

– Oczekujemy wyjaśnienia sprawy do końca i schwytania wszystkich winnych tej zbrodni – mówili.

Wyrok nie jest prawomocny.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Janusz
olesław
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Janusz
Janusz (10 grudnia 2009 o 08:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Znałem Pawła... dobry chłopak był tylko trochę zbłądził... prawda jest taka że 3 z jego oprawców (wszyscy oni na początku po zatrzymaniu podali spójna wersje potwierdzoną wizją lokalną) strasznie szybko się wzbogaciło... podejrzewano że ma to związek z kradzieżami aut. Potem jednak dwóch pozostałych wpompowało duża kasę w adwokatów z Wawy... wycofali zeznania, a obciążyli ostatniego który tak naprawdę w pierwotnej wersji miał najmniejszy udział... Tego skazanego matka stwierdziła że skoro jest winny niech poniesie karę... Pojawia się pytanie jak to jest że sąd pomimo tylu nieścisłości wydaje taki wyrok! skoro teraz 2 wyszło na wolność chociaż to co pokazali na wizji niedługo po zabójstwie było idealnym odwzorowaniem przebiegu zdarzeń, a po dostaniu się pod opiekę w/w adwokatów zmienili wersje i to na tak idiotyczną... przecież normalni mechanicy nie zabijają się tylko dla tego by zdobyć klientów. Dodatkowo daje do myślenia to iż 3 z podejrzanych chociaż nie był mechanikiem, ani nie miał głowy do interesów po około 10 miesiącach domniemanego pobytu za granicą zgromadził pieniążki na 2 mieszkania i Audi A8... śmierdzi ta sprawa i to bardzo ale ukazuje też jak łatwo oszukać system sprawiedliwości w tym kraju
Rozwiń
olesław
olesław (10 grudnia 2009 o 06:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dla takich zwyrodnialców powinni przywrócić karę śmierci. Teraz wszyscy będziemy płacić za żarcie dla tego ścierwa przez cały jego zeszmacony żywot...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!