czwartek, 19 października 2017 r.

Lublin

Dramatyczne poszukiwania zaginionego studenta (wideo)

  Edytuj ten wpis
Dodano: 25 marca 2009, 11:18

Tydzień temu Marek Wojciechowski wyszedł z wujkiem z klubu Archiwum. Kamera nagrała jak stali przed lokalem. Później odszedł kilka kroków dalej i ślad po nim zaginął. Matka wierzy, że chłopak żyje.

WIDEO

Wizyta w klubie

Student prawa zniknął w ubiegłą środę po północy. Był z wujkiem w klubie Archiwum przy ul. Radziszewskiego, nieopodal miasteczka akademickiego w Lublinie. Pili piwo.

Mężczyźni wyszli z lokalu około pierwszej w nocy. Kamera, która pokazuje teren przed klubem zarejestrowała jak Marek zakłada kurtkę. Widać, że chłopak się zatacza. Potem razem z krewnym wymieniają parę zdań z innymi klientami lokalu, którzy właśnie wyszli na zewnątrz: trójką mężczyzn i kobietą. Policjanci chcą ustalić ich personalia.

- Być może chłopak powiedział im, gdzie zamierza pójść - mówią funkcjonariusze.

Drugie nagranie

Jest jeszcze późniejsze nagranie z ulicy, na którym można zobaczyć Marka i jego krewnego zatrzymujących się przy dwóch mężczyznach i kobiecie. - Wujek Marka zapytał ich, gdzie jeszcze można się napić piwa - relacjonuje pani Bożena. - Usłyszał nazwę klubu. Marek w tym czasie odszedł w kierunku ulicy Głębokiej.

Wtedy Marek Wojciechowski był widziany po raz ostatni. Jego krewny uznał, że chłopak poszedł na stancję i już go nie szukał. Sam udał się do innego lokalu. Mężczyzna przyjechał do Lublina z Anglii tylko na kilka dni. Wyjechał już z Polski

Przepadł bez wieści

Tymczasem rodzina zaginionego chłopaka od tygodnia przeszukuje noclegownie, kontaktuje się ze znajomymi Marka. Przegląda zapisy z monitoringów.

- Nie ma najmniejszego śladu, który wskazywałby, co się z nim stało - mówi Anna Wojciechowska, ciotka Marka.

Policja podkreśla, że w poszukiwania studenta jest zaangażowanych kilkudziesięciu funkcjonariuszy. Sprawdzili miasteczko akademickie oraz trasę, którą Marek mógł wracać na stancję na Czubach. Przeczesali park Ludowy, okolice rzeki Bystrzycy, wąwóz łączący osiedla LSM i Czuby

- Sprawdzaliśmy czy zaginiony nie wyjechał za granicę, rozmawialiśmy z przewoźnikami - mówi Jacek Deptuś z lubelskiej policji. - I nic. Chłopak przepadł jak kamień w wodę.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
budda
budda
(53) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (11 kwietnia 2009 o 20:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
~gosc~ napisał:
czy mi sie wydaje czy w 57 sekundzie ten lysy pokazuje koledze palcem na Marka?



Mi sie wydaje ze on pokazuje bardziej w prawa strone co wskazuje ze pokazuje na ten bar w ktorym pił potem piwo.
Rozwiń
budda
budda (27 marca 2009 o 21:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie pod tym artykułem ten komentarz..
Rozwiń
budda
budda (27 marca 2009 o 21:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ten artykuł wcale nie odpowiada na pytanie o rolę wujka.
Czy zdawał sobie sprawę jak daleko Marek ma na stancję?
Dlaczego nie zamówił mu taxi?
Dlaczego poszedł z jakimiś obcymi ludźmi(?) do innej knajpy i nawet nie zainteresował się jeszcze tej nocy czy kuzyn dotarł do domu?
Gdzie nocował tej nocy wujek?
Dlaczego nie pomógł chłopakowi się ubrac? Podobno na drugim nagraniu z monitoringu Marek ciągle idzie z kurtką przewieszoną częściowo przez plecak. To była chłodna noc.Wujek go zostawil na miasteczku niekompletnie ubranego?
Piszecie, że Marek nosił czapkę, nie nałożył jej na nagraniu z archiwum. Skąd wiecie czy miał ją przy sobie?
Po co właściwie wujek spotkał się z Markiem? Czy naprawdę byli bardzo zżyci?

Ten artykuł nie odpowiada na żadne z tych pytań. Policja posiada pewnie "jakieś-tam" zeznania wujka. A ponieważ on teraz jest za granicą, to może sobie z nim pogadać jedynie telefonicznie i wujek nawet się nie spoci podczas tej rozmowy.

Wyrazy współczucia rodzinie i przyjaciołom. Oby się wszystko dobrze skończyło!
Rozwiń
~Asia~
~Asia~ (27 marca 2009 o 19:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
chyba ze względu na tą tajemnicę rodzinną nie informują o szczegółach. wydaje mi się że wujek został zatrzymany za granicą, chyba ze policja naprawdę wie co robi. cóż możemy powiedzieć my co nic nie wiemy.może wtedy moglibyśmy pomóc?

co najlepsze osoby które stoją obok Marka na nagraniu, patrzą sie na niego, musieli zwrócić na niego uwagę, skoro się tak oglądają.problem znają wszyscy, zwkłaszcza w Lublinie. Boją sie pomóc, bo czują ze chodzi o morderstwo. Przecież istnieje ochrona świadka. Ludzie nie bójcie się, nawet jeśli znacie się z widzenia. Pomyślcie, gdyby to chodziło o Was. lepiej zgłoście się sami zanim do was zgłosi się policja, bo to chyba zatajanie faktów jest, utrudnianie śledztwa
Rozwiń
Gość
Gość (27 marca 2009 o 16:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
L napisał:
Pokazany film zawiera szokujące szczegóły.
"Jedynie" skolegowani (nawet słabo) pijani ludzie wspierają się, pomagają sobie, odprowadzają. Na filmie widzimy zatrutego (spitego lub odurzonego) Studenta,


Nie można wykluczyć, że chłopak postanowił się ukryć? DlaczegDlaczego przed rodziną? Czyżby związek z tym - jeśli naprawdę chciał się gdzieś schować - ma ktoś z jego rodziny, np. wujek?

Z pewnością wiele kwestii trzeba zbadać.



Skoro nie pił to z pewnoscią nawet kika piw mu zaszkodziło.

Nie sądzę aby chciał się ukrywać przed rodziną, przecież łatwo zdać sobie sprawę co przezywają w tej chwili jego rodzice, żadne dziecko tak się nie zachowa.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (53)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!