sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Lublin

Drogi prezydent, bo pracoholik

Dodano: 15 listopada 2006, 19:06
Autor: Dominik Smaga

50 dni zaległego urlopu uzbierał prezydent Lublina Andrzej Pruszkowski. Do końca kadencji nie zdąży go wykorzystać. Dlatego na odchodne dostanie dodatkowo ponad 20 tysięcy złotych brutto ekwiwalentu.

- Pojęcia nie mam, ile zostało mi dni urlopu - mówi Andrzej Pruszkowski. Jego podwładni wiedzą. Prezydentowi pozostało jeszcze 50 dni wolnego. - Z pewnością, jak będę mógł, postaram się wykorzystać kilka dni - obiecuje Pruszkowski.
Ale całości wykorzystać nie zdąży. Policzyliśmy. Do urlopu nie wlicza się sobót, niedziel i świąt. Gdyby prezydent wziął wolne od jutra i chciał wykorzystać wszystkie zaległości, do pracy wróciłby dopiero w lutym. Ale tego dnia na stanowisku już nie doczeka.
- Nowy prezydent obejmie funkcję z dniem złożenia ślubowania na sesji Rady Miasta po oficjalnym ogłoszeniu wyniku wyborów na prezydenta - mówi Krzysztof Lorentz z Krajowego Biura Wyborczego. - Taka sesja musi zostać zwołana w ciągu siedmiu dni od ogłoszenia wyniku wyborów - dodaje Jacek Zarębski, dyrektor Biura Rady Miasta.
Policzyliśmy. Druga tura wyborów odbędzie się 26 listopada. Wyniki poznamy najprawdopodobniej już dzień później. A nowy prezydent zostanie zaprzysiężony najdalej 4 grudnia.
Za niewykorzystany urlop Pruszkowski dostanie ekwiwalent pieniężny. Jak duży? W Ratuszu liczą już drugi dzień. Wiadomo, że będzie to co najmniej 23 tys. złotych brutto.
Teoretycznie prezydenta można wysłać na przymusowy urlop. Takie prawo ma Rada Miasta. Ale z niego nie skorzystała. Swoją niechęć do urlopu prezydent tłumaczy natłokiem obowiązków. - Jestem człowiekiem, który stara się być odpowiedzialny - mówi Pruszkowski. I dodaje, że znacznie większe zaległości ma prezydent Chełma, Krzysztof Grabczuk.
Prezydent Lublina wielokrotnie wyjeżdżał w tym roku za granicę. Ale jego urzędnicy zapewniają, że były to wyjazdy służbowe. Jednak w Austrii prowadził szkolenia na zaproszenie Rady Gmin i Regionów Europy. Ratusz podkreślał, że za ten wyjazd płaciła wspomniana organizacja. - Sugerowanie, że w związku z tym załatwi coś dla Lublina, jest niestosowne - obruszał się Tomasz Rakowski, ówczesny rzecznik prezydenta. Mimo że Pruszkowski nic nie musiał załatwiać, urlopu na czas wyjazdu nie wziął.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!