poniedziałek, 19 lutego 2018 r.

Lublin

"Drzewa to dobro publiczne. Ich zachowanie leży w naszym wspólnym interesie"

Dodano: 12 marca 2017, 09:55

Rozmowa z Krzysztofem Gorczycą, prezesem Towarzystwa dla Natury i Człowieka

Grupa posłów Prawa i Sprawiedliwości złożyła w Sejmie poprawkę do ustawy o ochronie przyrody. Posłowie proponują, że osoba fizyczna, która chce wyciąć drzewa, będzie zobligowana do zgłoszenia tego w gminie. Dodatkowo nie będzie mogła prowadzić na tej nieruchomości działalności gospodarczej przez okres pięciu lat od dokonania zgłoszenia.

• Jaki efekt mogą dać planowane zmiany w przepisach dotyczących wycinania drzew? 

– Największa fala wycinek już przez kraj przeszła i kto miał na tym zarobić, już zarobił. Tego niestety cofnąć się nie da. Co do zmian proponowanych przez PiS – są one raczej kosmetyczne. Bezkarne wycinanie drzew będzie trwało nadal. Jedyne, co się zmieni, to to, że gminy będą miały więcej pracy przez zgłaszanie wycinek do urzędów.

• Jak można powstrzymać masowe wycinki? 

– Jedynym sensownym rozwiązaniem jest powrót do przepisów, które obowiązywały jeszcze w grudniu ubiegłego roku, ewentualnie mogłyby zostać uproszczone procedury ubiegania się o pozwolenie poprzez wprowadzanie tzw. milczącej zgody urzędu. Ale dotychczasowe przepisy też nie były, jak twierdzi minister środowiska Jan Szyszko, jakimś kagańcem dla właścicieli działek – osoby fizyczne i tak z reguły były zwolnione z opłat. Gdyby władzy naprawdę zależało na zahamowaniu niepotrzebnych i szkodliwych wycinek, proponowane zmiany poszłyby w inną stronę.

• Zmiany zakładają, że właściciel działki będzie musiał po wycince poczekać 5 lat zanim sprzeda działkę przedsiębiorcy lub sam założy na niej działalność gospodarczą. Co to oznacza w praktyce? 

– Lepsze to niż nic, ale obawiam się, że to również będzie można łatwo obejść. Działka będzie mogła po kilka razy zmieniać właściciela – dojdzie do tego, że ustalenie, kiedy i kto wyciął drzewa, stanie się nierealne. Ale zapowiadana zmiana dotyczy tylko działek prywatnych, a to tylko jeden punkt wprowadzonej w styczniu liberalizacji. Firmy, gminy czy spółdzielnie mogą wycinać bez pozwolenia drzewa nawet do 100 cm obwodu, a więc kilkudziesięcioletnie. Leśnicy mogą ignorować ochronę gatunkową. Nadal będą obowiązywały opłaty i kary w symbolicznej wysokości, jaką firmy deweloperskie będą mogły bez problemu wpisać w koszty. A więc punkty, które najbardziej uderzają w nasz krajobraz, pozostaną.

• Właściciele działek, którzy dotychczas mieli problem z wycięciem drzew, nie mają w tym sporze trochę racji? 

– Często pada argument, że jeśli ja zasadziłem, to ja mogę wyciąć. Wycinane drzewa zwykle zostały jednak zasadzone przez poprzednie pokolenia. Własność prywatna też ma swoje ograniczenia związane z dobrem wspólnym, dlatego właśnie nie możemy budować marketów na działkach rolnych. Drzewa to dobro publiczne, element infrastruktury, ich zachowanie leży w naszym wspólnym interesie. Choćby ze względu na jakość powietrza, o którą tak się ostatnio troszczymy.

Czytaj więcej o: Lublin drzewa wycinka drzew smog
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(53) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (13 marca 2017 o 08:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Żenada, jak Górki Czechowskie leciały z dymem, to nikt rabanu nie robił. Moja działka, moje drzewa. Całe Stany Zjednoczone się na tej zasadzie opierają.
Rozwiń
Gość
Gość (12 marca 2017 o 23:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Publiczny to bywa dom. Natomiast faktem jest że zarządcy tzw. "dóbr publicznych" - czyli samorządy (np. "warszafka" i inne) tną na potęgę, żeby potem opylić te tereny deweloperom albo innym tzw. inwestorom.
Rozwiń
Gość
Gość (12 marca 2017 o 22:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Najlepiej jak byśmy wszyscy mieszkali w szałasach w jakiejś dzikiej puszczy, albo jeszcze lepiej gdyby człekokształtni nigdy nie zeszli z tych drzew. Natura sobie poradzi bez tych drzew bo w ich miejsce rosną kolejne czy to posadzone czy samosiejki.
Rozwiń
Gość
Gość (12 marca 2017 o 22:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Służebność, czy to gruntowa czy inna, ogranicza zatem właścicielowi prawo dysponowania swoją własnością :) Oczywiście, że ogranicza, nie umiesz czytać ze zrozumieniem? Warunkiem dopuszczalności tego ograniczenia jest jednak, że celu jaki ma pełnić służebność nie da się uzyskać w inny sposób. Czyli nie uzyskasz prawa do służebności przez czyjąś działkę o ile możesz przejeżdżać inną drogą. Sądu ani właściciela nie obchodzi, że przyzwyczaiłeś się akurat do tej, albo inna jest dłuższa i musisz nadkładać drogi. Poza tym służebność jest odpłatna czyli płacisz za korzystanie z cudzej nieruchomości. Wszystkie analogie świadczą więc na twoją niekorzyść. Analogia jest oczywista
Rozwiń
Gość
Gość (12 marca 2017 o 22:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Przyjmę od pana Gorczycy sadzonki na1.5 ha ziemi w woj. lubelskim.. Ja daję ziemie, pan Gorczyca sadzonki i połowę kosztów pielęgnacji. Ewentualnie sprzedam panu Gorczycy działke w administracyjnych granicach miasta 400 pln/m2, niech zazielenia. Razem uratujemy zieleń
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (53)

Pozostałe informacje

komentarze (0)0
polubienia (0)0
19-02-2018

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!