środa, 18 października 2017 r.

Lublin

"Drzewa to dobro publiczne. Ich zachowanie leży w naszym wspólnym interesie"

Dodano: 12 marca 2017, 09:55

Rozmowa z Krzysztofem Gorczycą, prezesem Towarzystwa dla Natury i Człowieka

Grupa posłów Prawa i Sprawiedliwości złożyła w Sejmie poprawkę do ustawy o ochronie przyrody. Posłowie proponują, że osoba fizyczna, która chce wyciąć drzewa, będzie zobligowana do zgłoszenia tego w gminie. Dodatkowo nie będzie mogła prowadzić na tej nieruchomości działalności gospodarczej przez okres pięciu lat od dokonania zgłoszenia.

• Jaki efekt mogą dać planowane zmiany w przepisach dotyczących wycinania drzew? 

– Największa fala wycinek już przez kraj przeszła i kto miał na tym zarobić, już zarobił. Tego niestety cofnąć się nie da. Co do zmian proponowanych przez PiS – są one raczej kosmetyczne. Bezkarne wycinanie drzew będzie trwało nadal. Jedyne, co się zmieni, to to, że gminy będą miały więcej pracy przez zgłaszanie wycinek do urzędów.

• Jak można powstrzymać masowe wycinki? 

– Jedynym sensownym rozwiązaniem jest powrót do przepisów, które obowiązywały jeszcze w grudniu ubiegłego roku, ewentualnie mogłyby zostać uproszczone procedury ubiegania się o pozwolenie poprzez wprowadzanie tzw. milczącej zgody urzędu. Ale dotychczasowe przepisy też nie były, jak twierdzi minister środowiska Jan Szyszko, jakimś kagańcem dla właścicieli działek – osoby fizyczne i tak z reguły były zwolnione z opłat. Gdyby władzy naprawdę zależało na zahamowaniu niepotrzebnych i szkodliwych wycinek, proponowane zmiany poszłyby w inną stronę.

• Zmiany zakładają, że właściciel działki będzie musiał po wycince poczekać 5 lat zanim sprzeda działkę przedsiębiorcy lub sam założy na niej działalność gospodarczą. Co to oznacza w praktyce? 

– Lepsze to niż nic, ale obawiam się, że to również będzie można łatwo obejść. Działka będzie mogła po kilka razy zmieniać właściciela – dojdzie do tego, że ustalenie, kiedy i kto wyciął drzewa, stanie się nierealne. Ale zapowiadana zmiana dotyczy tylko działek prywatnych, a to tylko jeden punkt wprowadzonej w styczniu liberalizacji. Firmy, gminy czy spółdzielnie mogą wycinać bez pozwolenia drzewa nawet do 100 cm obwodu, a więc kilkudziesięcioletnie. Leśnicy mogą ignorować ochronę gatunkową. Nadal będą obowiązywały opłaty i kary w symbolicznej wysokości, jaką firmy deweloperskie będą mogły bez problemu wpisać w koszty. A więc punkty, które najbardziej uderzają w nasz krajobraz, pozostaną.

• Właściciele działek, którzy dotychczas mieli problem z wycięciem drzew, nie mają w tym sporze trochę racji? 

– Często pada argument, że jeśli ja zasadziłem, to ja mogę wyciąć. Wycinane drzewa zwykle zostały jednak zasadzone przez poprzednie pokolenia. Własność prywatna też ma swoje ograniczenia związane z dobrem wspólnym, dlatego właśnie nie możemy budować marketów na działkach rolnych. Drzewa to dobro publiczne, element infrastruktury, ich zachowanie leży w naszym wspólnym interesie. Choćby ze względu na jakość powietrza, o którą tak się ostatnio troszczymy.

Czytaj więcej o: Lublin drzewa wycinka drzew smog
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(53) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (13 marca 2017 o 08:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Żenada, jak Górki Czechowskie leciały z dymem, to nikt rabanu nie robił. Moja działka, moje drzewa. Całe Stany Zjednoczone się na tej zasadzie opierają.
Rozwiń
Gość
Gość (12 marca 2017 o 23:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Publiczny to bywa dom. Natomiast faktem jest że zarządcy tzw. "dóbr publicznych" - czyli samorządy (np. "warszafka" i inne) tną na potęgę, żeby potem opylić te tereny deweloperom albo innym tzw. inwestorom.
Rozwiń
Gość
Gość (12 marca 2017 o 22:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Najlepiej jak byśmy wszyscy mieszkali w szałasach w jakiejś dzikiej puszczy, albo jeszcze lepiej gdyby człekokształtni nigdy nie zeszli z tych drzew. Natura sobie poradzi bez tych drzew bo w ich miejsce rosną kolejne czy to posadzone czy samosiejki.
Rozwiń
Gość
Gość (12 marca 2017 o 22:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Służebność, czy to gruntowa czy inna, ogranicza zatem właścicielowi prawo dysponowania swoją własnością :) Oczywiście, że ogranicza, nie umiesz czytać ze zrozumieniem? Warunkiem dopuszczalności tego ograniczenia jest jednak, że celu jaki ma pełnić służebność nie da się uzyskać w inny sposób. Czyli nie uzyskasz prawa do służebności przez czyjąś działkę o ile możesz przejeżdżać inną drogą. Sądu ani właściciela nie obchodzi, że przyzwyczaiłeś się akurat do tej, albo inna jest dłuższa i musisz nadkładać drogi. Poza tym służebność jest odpłatna czyli płacisz za korzystanie z cudzej nieruchomości. Wszystkie analogie świadczą więc na twoją niekorzyść. Analogia jest oczywista
Rozwiń
Gość
Gość (12 marca 2017 o 22:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Przyjmę od pana Gorczycy sadzonki na1.5 ha ziemi w woj. lubelskim.. Ja daję ziemie, pan Gorczyca sadzonki i połowę kosztów pielęgnacji. Ewentualnie sprzedam panu Gorczycy działke w administracyjnych granicach miasta 400 pln/m2, niech zazielenia. Razem uratujemy zieleń
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (53)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!