wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lublin

DSK odpiera zarzuty rodziny i trenera Iwony Serewy

Dodano: 21 września 2009, 17:57
Autor: (TOM)

Dziecięcy Szpital Kliniczny w odpowiedzi na nasz artykuł oświadczył, że 16-letnia Iwona Serewa nie kwalifikowała się do operacji kolana.

Wczoraj napisaliśmy, że dziewczyna, obiecująca bokserka z Lublina, mogła zostać kaleką. Po urazie trafiła do DSK. Lekarze – mimo, że leżała w szpitalu dwa razy – nie wykryli u niej naderwania więzadeł w kolanie. Rodzina dziewczyny zapowiada proces sądowy.

– Zarówno w trakcie pobytów w Klinice (…), jak i w Poradni Ortopedycznej została przeprowadzona kompleksowa diagnostyka – rtg, usg, badania laboratoryjne i badania fizykalne – odpowiedziała nam Agnieszka Osińska, rzecznik prasowy DSK.

– W wyniku tej diagnostyki ustalono, iż pacjentka kwalifikuje się do leczenia bezoperacyjnego. Została zaopatrzona w niezbędny stabilizator stawu kolanowego i zostały zlecone ćwiczenia mięśnia czworogłowego uda. Pacjentka została poinformowana, że nie może uprawiać sportów wyczynowych do czasu zakończenia leczenia.

Osińska dodaje, że w maju 2009 roku Iwona została skierowana do sanatorium rehabilitacyjnego. Miała to być kontynuacja leczenia szpitalnego. – Leczenie to nie zostało podjęte. Pacjentka nie zgłosiła się na dalsze zalecone kontrole w Poradni Ortopedycznej – kończy rzecznik DSK.

Odpowiedź jednak nie satysfakcjonuje matki Iwony. – Nie zostaliśmy poinformowani o zerwaniu więzadła krzyżowego przedniego i uszkodzeniu łękotki przyśrodkowej – mówi Anna Serewa. – Z sanatorium nie skorzystałyśmy, bo uważałam, że skoro leczenie nie jest zakończone, jest to bez sensu.

Po tym wszystkim Iwonie wykonano zabieg w szpitalu MSWiA w Lublinie. W karcie wypisowej można przeczytać, że miała uszkodzone więzadła i łękotkę.

Iwona jest wschodzącą gwiazdą lubelskiego i polskiego boksu. – Gdybyśmy nie zareagowali i zostawili jej kolano tak, jak zostawili to lekarze z DSK, to dziewczyna mogłaby zostać kaleką. Rozpoczęła by trening i kolano mogłoby nie wytrzymać – mówił nam Ryszard Murat, trener boksu z klubu sportowego Paco, do którego należy Iwona.
Czytaj więcej o:
~Iwona~
greg
greg
(9) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

~Iwona~
~Iwona~ (22 września 2009 o 16:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jeśli chodzi o sanatorium lekarze nie zaproponowali mi go, to właśnie ta moja i według was' troskliwa" mamusia zapytała czy taka możliwość jest aby uzyskać skierowanie do sanatorium. I fakt otrzymaliśmy je,ale dopiero na wakacje kiedy już leczyłam się u innego specjalisty gdzie dowiedziałam się o tym całym zerwaniu, tak nie było sensu jechać do sanatorium gdzie miałam leczyć już wtedy 'zdrową' nogę po stwierdzonym przez DSK krwiaku ^^ ... patrząc z boku nie mając większej wiedzy i doświadczenia w ortopedii łatwo się domyślić,że sanatorium mogłoby tylko zaszkodzić mi w tym przypadku kiedy moja noga nie była zdrowa,a wiązadła zerwane. Co do badań.. o których wspomniał lekarz z Chodźki to niestety,ale nie miałam ich jedyne padanie jakie miałam przeprowadzone po (w sumie) 22dniach spędzonych w szpitalu to pobranie krwi aby sprawdzić jej krzepliwość. ...po kontroli dostałam kwitek z którym musiałam udać się na parter w szpitalu i oczekiwać na "USG" ... nie wiem po co skoro i tak na kartce zamiast prawidłowego wyniku dostałam w formacie A4 tekst zbliżony temu : badanie usg jest niemożliwe do wykonania ze względu na deficyt zgięcia kolana. A ostałam się tam od godziny 8:30 do ok. 16.. tylko po to aby otrzymać taki komunikat. Skro już tak wszyscy zadają pytania to i Ja zadam. Dlaczego szpital nie wypowiedział się i nie udostępnił mojej kartoteki z archiwum z wszystkim "badaniami" w dniu kiedy przyszedł reporter? ..kazano czekać 3dni an ich odpowiedź co dla mnie jest rzeczą bardzo interesującą jak sam fakt,że zostałam WYPOSAŻONA w stabilizator. Nie stabilizator kupiłam oddzielnie nie z tego zlecenia.

*.. w artykule jest tez wzmianka o tym,że lekarze z dsk zabronili mi uprawiać sport.. o nie ! było wręcz odwrotnie dobrze pamiętam słowa J.Kałakudziekigo kiedy wychodziłam ze szpitala "Mam nadzieję,że przy następnej kontroli dostanę bilety na walkę" ..naprawdę ja rozumiem można pewne rzeczy okrywać,ale nikt nie musi robić ze mnie i moich rodziców,a także lekarzy którzy faktycznie mi pomogli tyranów i imbecyli czekających na pieniądze zdobyte moim kosztem.. a sama ja opisana jako babo-chłop który uparł się,że będzie trenował boks choćby groziło to śmiercią.. na koniec zganiając winę na lekarzy.

Pozdrawiam Iwona Serewa
Rozwiń
greg
greg (22 września 2009 o 07:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
~darek~ napisał:
Jak dla mnie powinno się to nazywać Izba Przyjęć a nie Szpitalny Oddział Ratunkowy! Powinien być jakiś podział. W dsk na SORze wszystko mają ludzie od ręki, przychodząc z głupim katarkiem, ale to i tak źle.

Skąd wiesz, że ten katarek jest głupi? Jak kilka lat temu kuzyn złamał rękę w nadgarstku i pojechał do dsk, to czekał 18 godzin na diagnozę. Oczywiście wijąc sie z bólu. Po awanturze wkońcu zajęto się nim. Dalej złożenie stawu operacyjne, za dwa dni okazało się że źle złożono i następna operacja. Tacy to fachowcy.
Rozwiń
greg
greg (22 września 2009 o 07:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
piotrrek napisał:
Ludzie, stworzyliście sobie mity, że lekarze, księża itp., to NadLudzie, by potem mieć podstawę do oczerniania. Ja tu nie staram się wyjawiać kto winien, ale jak w każdym zawodzie na świecie istnieją pomyłki i zawsze będą istnieć. Nie sugeruję, że tu akurat jest pomyłka.

Jakie pomyłki, ci ludzie są przemęczenia "pracą" w prywatnych gabinetach. Na pracę w szpitalu nie mają czasu i sił. Kilka lat temu byłem z dzieckiem w poradni u specjalisty, lekarz konsultant wojewódzki. Tak jak nas potraktował to był horror. Nic nie można zapytać, odpowiada opryskliwie. Następna wizyta-kontrola za miesiąc, ale w rejestracji mówią,że wolny termin jest za dwa miesiące. Więc lekarz proponuje wizytę w gabinecie prywatnym. I co? Tam to jest zupełnie inny człowiek. W poradni wizyta 5 minut, w gabinecie 30 i full informacji, nawet bez pytan. Moja konkluzja - zlikwidować gabinety prywatne. Znajdzie się czas dla pacjenta.
Rozwiń
Valkiria
Valkiria (22 września 2009 o 03:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czytając te bezczelne wypociny przedstawicieli DSK aż się chce krzyczeć.Sama jestem pracownikiem służby zdrowia,pracuję z najmniejszymi pacjentami i w głowie się nie mieści takie przekręcanie faktów...Jak można stwierdzić,że leczenie jest zakończone i wypisać dziewczynę z zerwanym więzadłem i uszkodzoną łękotką ?Prawda jest taka,że diagnostyka była niekompletna,zlekceważono fakt,że podejmowane działania nie dają żadnych rezultatów. Najwygodniej powiedzieć,żeby zrezygnować ze sportu,aktywności niż przyznać się do błędu.Badając pacjentkę tyle razy,wykonując usg,rtg jak można było przeoczyć zerwane więzadło?Kwestia tylko czy faktycznie diagnostyka była pełna. ale o tym zdecyduje już sąd.Oby uczciwie.
Rozwiń
goj
goj (21 września 2009 o 23:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zoperować można każde kolano, potem przyczyna operacji się znajdzie.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (9)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!