wtorek, 6 grudnia 2016 r.

Lublin

Dwóch braci utopiło się w zdradliwej Wiśle

Dodano: 4 sierpnia 2003, 21:12

Wisła w miejscu gdzie doszło do tragedii jest bardzo zdradliwa  (Jacek Śnieżek)
Wisła w miejscu gdzie doszło do tragedii jest bardzo zdradliwa (Jacek Śnieżek)

Nie umieli pływać. Mieli zaraz wrócić. Po dwóch godzinach z wody wydobyto ich zwłoki. Leżeli na dnie kilka metrów od siebie. Wszyscy, którzy wczoraj poszukiwali w wodzie chłopców, nie kryli łez. Ciało Mateusza wyniósł z wody ojciec.

9-letni Jasio i 12-letni Mateusz poszli wczoraj nad Wisłę ok. godz. 16. Mieszkają niedaleko rzeki. Namawiali kolegów do wspólnej wyprawy. - Rodzice mi nie pozwalają kąpać się w rzece - mówi smutno Paweł. - Poszliśmy tylko popatrzeć.
Chłopcy weszli do wody w zakolu Wisły, naprzeciwko Yacht Clubu i bazy PKS. Koledzy obserwowali, jak bracia kąpali się w Wiśle. - Najpierw było płytko - mówi Adrian. - Nagle zobaczyliśmy, że się topią. Nie krzyczeli. Szamotali się w wodzie. Widać było tylko włosy i ręce. Potem zniknęli.
Przerażeni chłopcy pobiegli po pomoc. Przypadkowo napotkany mężczyzna zadzwonił na policję. Przyjechała także straż. Kilku mężczyzn rozebrało się i weszło do wody. Stopami - tam gdzie płytko - poszukiwali ciał. Minęły dwie godziny. Ciało Mateusza odnalazł pan Jerzy. Wszyscy płakali. Łez nie krył operator kamery lokalnej telewizji. - Boże, taka tragedia - szepnął jeden z mężczyzn. - Całe życie było przed nimi.
Młodszego - Jasia znaleziono kilka metrów dalej. W tym roku miał komunię. Rodzice chłopców mają jeszcze czwórkę dzieci. Wisła w miejscu wczorajszej tragedii jest zdradliwa. Miejscami brodzi się w wodzie, kilka metrów dalej ma ponad 2 metry głębokości. - Musieli wpaść w dół - powiedział jeden ze strażaków. - Nie mieli żadnych szans. Nie umieli pływać.
- Życia tych dzieci nikt już nie zwróci - mówi nadkom. Janusz Wójtowicz, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. - To ogromna tragedia dla rodziców i bliskich. Wakacje jeszcze trwają. Wiele osób spędzi urlop nad wodą. Nie kuśmy losu. Zwracam się zwłaszcza z apelem do rodziców i opiekunów o zwrócenie szczególnej uwagi na małe dzieci. Wystarczy moment nieuwagi i może dojść do tragedii. Nie puszczajmy dzieci bez opieki nad wodę.
Według policji do wielu utonięć dochodzi po alkoholu. - Takie osoby są wtedy bardzo pewne swoich umiejętności pływackich - mówi Wójtowicz. - Nic bardziej zgubnego. Organizmu nie da się oszukać. W najmniej odpowiednim momencie może nas zawieść.

Stefan Erd - szef lubelskiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego

Liczba utonięć przeraża. Codziennie apelujemy o rozwagę nad wodą, ale niewiele to daje. Sam wielokrotnie obserwowałem, jak kilkunastoletnie dzieci bez niczyjej opieki kapią się w rzekach, czy też jeziorach. Nikt ich nie pilnuje. To niepotrzebna śmierć, której można uniknąć. Wystarczy odrobina wyobraźni. Aż chce się krzyknąć: Ludzie, opamiętajcie się!

Smutna statystyka

Od początku roku na Lubelszczyźnie utonęło już 41 osób, najwięcej w lipcu - 10. Dziewiętnaście osób utonęło w rzekach, z czego osiem w Wiśle. Wśród ofiar były także dzieci. 22 lipca w Janiszowie (gm. Annopol) utonęła 12-letnia dziewczynka. Kąpała się w Wiśle. Próbowały ją ratować koleżanki - bez skutku.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO