niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Lublin

Dwóch braci utopiło się w zdradliwej Wiśle

Dodano: 4 sierpnia 2003, 21:12

Wisła w miejscu gdzie doszło do tragedii jest bardzo zdradliwa  (Jacek Śnieżek)
Wisła w miejscu gdzie doszło do tragedii jest bardzo zdradliwa (Jacek Śnieżek)

Nie umieli pływać. Mieli zaraz wrócić. Po dwóch godzinach z wody wydobyto ich zwłoki. Leżeli na dnie kilka metrów od siebie. Wszyscy, którzy wczoraj poszukiwali w wodzie chłopców, nie kryli łez. Ciało Mateusza wyniósł z wody ojciec.

9-letni Jasio i 12-letni Mateusz poszli wczoraj nad Wisłę ok. godz. 16. Mieszkają niedaleko rzeki. Namawiali kolegów do wspólnej wyprawy. - Rodzice mi nie pozwalają kąpać się w rzece - mówi smutno Paweł. - Poszliśmy tylko popatrzeć.
Chłopcy weszli do wody w zakolu Wisły, naprzeciwko Yacht Clubu i bazy PKS. Koledzy obserwowali, jak bracia kąpali się w Wiśle. - Najpierw było płytko - mówi Adrian. - Nagle zobaczyliśmy, że się topią. Nie krzyczeli. Szamotali się w wodzie. Widać było tylko włosy i ręce. Potem zniknęli.
Przerażeni chłopcy pobiegli po pomoc. Przypadkowo napotkany mężczyzna zadzwonił na policję. Przyjechała także straż. Kilku mężczyzn rozebrało się i weszło do wody. Stopami - tam gdzie płytko - poszukiwali ciał. Minęły dwie godziny. Ciało Mateusza odnalazł pan Jerzy. Wszyscy płakali. Łez nie krył operator kamery lokalnej telewizji. - Boże, taka tragedia - szepnął jeden z mężczyzn. - Całe życie było przed nimi.
Młodszego - Jasia znaleziono kilka metrów dalej. W tym roku miał komunię. Rodzice chłopców mają jeszcze czwórkę dzieci. Wisła w miejscu wczorajszej tragedii jest zdradliwa. Miejscami brodzi się w wodzie, kilka metrów dalej ma ponad 2 metry głębokości. - Musieli wpaść w dół - powiedział jeden ze strażaków. - Nie mieli żadnych szans. Nie umieli pływać.
- Życia tych dzieci nikt już nie zwróci - mówi nadkom. Janusz Wójtowicz, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. - To ogromna tragedia dla rodziców i bliskich. Wakacje jeszcze trwają. Wiele osób spędzi urlop nad wodą. Nie kuśmy losu. Zwracam się zwłaszcza z apelem do rodziców i opiekunów o zwrócenie szczególnej uwagi na małe dzieci. Wystarczy moment nieuwagi i może dojść do tragedii. Nie puszczajmy dzieci bez opieki nad wodę.
Według policji do wielu utonięć dochodzi po alkoholu. - Takie osoby są wtedy bardzo pewne swoich umiejętności pływackich - mówi Wójtowicz. - Nic bardziej zgubnego. Organizmu nie da się oszukać. W najmniej odpowiednim momencie może nas zawieść.

Stefan Erd - szef lubelskiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego

Liczba utonięć przeraża. Codziennie apelujemy o rozwagę nad wodą, ale niewiele to daje. Sam wielokrotnie obserwowałem, jak kilkunastoletnie dzieci bez niczyjej opieki kapią się w rzekach, czy też jeziorach. Nikt ich nie pilnuje. To niepotrzebna śmierć, której można uniknąć. Wystarczy odrobina wyobraźni. Aż chce się krzyknąć: Ludzie, opamiętajcie się!

Smutna statystyka

Od początku roku na Lubelszczyźnie utonęło już 41 osób, najwięcej w lipcu - 10. Dziewiętnaście osób utonęło w rzekach, z czego osiem w Wiśle. Wśród ofiar były także dzieci. 22 lipca w Janiszowie (gm. Annopol) utonęła 12-letnia dziewczynka. Kąpała się w Wiśle. Próbowały ją ratować koleżanki - bez skutku.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!