wtorek, 6 grudnia 2016 r.

Lublin

Dyrektory – żebraki

Dodano: 9 stycznia 2002, 21:34
Autor: (alf),

Jaki tam ze mnie dyrektor – mówi Wiesław Mazurek, dyrektor Domu Dziecka w Woli Gałęzowskiej. – Ciągle tłumaczę, że ta funkcja to nie żadna fucha tylko nieustanna żebranina. Gdyby nie sponsorzy, trudno byłoby utrzymać placówkę. A w tym roku pieniędzy z budżetu państwa będzie jeszcze mniej.
Potwierdza to Wydział Spraw Społecznych Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie. W ubiegłym roku na utrzymanie placówek opiekuńczo-wychowawczych zaplanowano 22 464 tys. zł, później jednak z rezerw budżetowych dodano ponad 4 mln zł. W tym roku przeznaczono 22 081 tys. zł, ale już przygotowywane są prośby o dodatkowe fundusze.
– Oczywiście, że brakuje pieniędzy, ale my cieszymy się, gdy przynajmniej dzieci mają co jeść, w co się ubrać i z czego się uczyć – mówi dyr. Mazurek. – U nas nie jest jeszcze najgorzej. Mamy własne gospodarstwo – toteż głód nam nie grozi. Tylko tak żal mi naszych dzieci. Tylko możemy pomarzyć, że wyjedziemy na wycieczkę, do kina czy teatru.
Pod opieką Domu Dziecka jest 45 dzieci, kolejne czekają na miejsce. W ubiegłym roku miesięczne utrzymanie każdego z nich kosztowało 1750 zł, w tej kwocie mieszczą się wszelkie opłaty. Na dzienne wyżywienie pozostaje 6,50 zł.
– Nie narzekam – podkreśla dyr. lubelskiego Pogotowia Opiekuńczego Michał Misztal. – Na remonty dostałem jedną trzecią sumy, o którą prosiłem, ale to żadna nowość – wciąż musimy oszczędzać i prosić o dodatkowe pieniądze.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO