niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Lublin

Dyscyplinarka za łapówki

Dodano: 21 marca 2006, 21:19

Lekarki podejrzane o przyznawanie rent za łapówki nie pracują już w ZUS. Jedna została zwolniona dyscyplinarnie, drugą pracodawca potraktował znacznie łagodniej.
Ewa D. została zatrzymana na początku marca. Prokurator postawił jej zarzut

przyjęcia pieniędzy za przyznanie nie należnych rent i wydłużanie okresu wypłacania świadczeń. Jako lekarz orzecznik i jednocześnie zastępca głównego lekarza orzecznika lubelskiego ZUS miała przyjąć co najmniej 9 tys. zł. Kobieta przyznała się. Prokuratura nakazała jej wpłacić 30 tys. zł poręczenia majątkowego i nie wystąpiła do sądu o areszt.
– Prokuratura poinformowała nas, że Ewa D. przyznała się do winy – mówi Marcin Skarżyński, rzecznik lubelskiego oddziału ZUS. – Dlatego została zwolniona dyscyplinarnie. Umowę o pracę rozwiązujemy 27 marca.
Jednak doktor Ewa D. wciąż ma kontakt z chorymi. Kilka razy w tygodniu, jako specjalista endokrynologii, przyjmuje pacjentów w przychodni diabetologicznej przy Samodzielnym Publicznym Szpitalu Wojewódzkim im. Jana Bożego w Lublinie. Oprócz tego, jest także zatrudniona na oddziale internistyczno-kardiologicznym. Tyle że tam do końca roku przebywa na urlopie bezpłatnym.
– Praca orzecznika i lekarza przyjmującego chorych to dwie różne kwestie – twierdzi Piotr Cioczek, dyrektor SPSW. – Zresztą, pani doktor nie otrzymała zakazu wykonywania zawodu. Dlatego nie widzę żadnych przeszkód w tym, żeby pracowała w przychodni.
Pierwszym pracownikiem ZUS, który wpadł na przyjmowaniu łapówek za przyznawanie rent, była orzecznik Alicja G. Lekarka została aresztowana w grudniu.
– Jej umowa o pracę wygasła po trzymiesięcznym areszcie z powodu niestawiania się w pracy – mówi Skarżyński.
• Dlaczego nie została zwolniona dyscyplinarnie?
– Z prokuratury mamy informacje, że nie przyznała się. A więc, zgodnie z zasadą domniemania niewinności, dyrektor ZUS nie miał podstaw do sięgnięcia po tę formę rozwiązania umowy o pracę.
Włos z głowy nie spadł do tej pory Małgorzacie D., urzędniczce z ZUS. W styczniu prokuratura postawiła jej zarzut pośrednictwa w załatwianiu „lewych” rent. W lubelskim zakładzie twierdzą, że nikt ich o tym oficjalnie nie poinformował. – Urzędniczka jest na zwolnieniu lekarskim – mówi Skarżyński. – Ale podejmiemy kroki, żeby ustalić, jaki jest jej status w śledztwie.
Zdaniem prokuratury, śledztwo w aferze łapówkarskiej ma charakter rozwojowy. Oznacza to, że kolejnym lekarzom orzecznikom grożą kryminalne zarzuty.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!