poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

Dzieła niemieckich pisarzy i naukowców do wzięcia

  Edytuj ten wpis
Dodano: 20 listopada 2009, 19:35

Po 64 latach od zakończenia wojny część poniemieckich zbiorów zalega w magazynach niczym makulatura – alarmuje była bibliotekarka Biblioteki Uniwersyteckiej KUL. – Chętnie je komuś oddamy – odpowiada dyrekcja biblioteki.

– Za skandaliczną należy uznać sytuację, że poniemieckie zbiory przejęte z terenu Ziem Odzyskanych nie są opracowane i leżą jak zwykła makulatura – napisała do nas emerytowana bibliotekarka z KUL. – Kilkadziesiąt ton niemieckich książek z XIX i pierwszej połowy XX wieku, w tym dzieła Goethego, znajduje się na regałach, na których wcześniej składowano worki z cementem. Magazyn jest kompletnie nieprzystosowany do przechowywania znajdujących się tam książek.

– Należy zrobić wszystko, aby niemieckie dzieła kultury nie ulegały dalszej destrukcji poprzez przebywanie w skrajnie złych warunkach – podkreśla kobieta. I dodaje, że o sprawie już została poinformowana Ambasada Niemiec.

Chodzi o książki, które trafiły na KUL w latach 40. i 50. z Dolnego i Górnego Śląska – z bibliotek, które przejęła Polska po przesunięciu granic. Łącznie do Lublina przyjechało ok. 130 tys. pozycji. – Te, które zostały uznane za wartościowe i są w dobrym stanie, włączyliśmy do naszych zbiorów – mówi ks. dr Tadeusz Stolz, dyrektor Biblioteki Uniwersyteckiej KUL.

– Pozostałe trafiły do naszego księgozbioru dubletów i zbiorów zbędnych – dodaje dyrektor. – To kolejne wydania pozycji, które mamy w głównych zbiorach, książki w złym stanie albo mało wartościowe.

Księgozbiór mieści się w magazynie przy ul. Konstantynów (na Poczekajce) w Lublinie. – Rzeczywiście, kiedyś to był magazyn budowlany – przyznaje ks. dr Stolz. – Ale budynek został kilka lat temu gruntownie wyremontowany.

Sprawdziliśmy. W magazynie jest sucho i czysto, a książki leżą na schludnych regałach. – Jakiś czas temu nasi pracownicy przygotowali opisy kilku tysięcy z leżących w magazynie niemieckich pozycji. Wysłaliśmy je do antykwariuszy do Niemiec – mówi Stolz. – W odpowiedzi przyszło zamówienie na… 18 sztuk.

– Jeśli Ambasada Niemiec będzie zainteresowana, chętnie je oddamy – podkreśla ks. dyrektor. – Podobnie, jak każdej innej instytucji, która się do nas zgłosi i będzie chciała je przejąć.
Wczoraj próbowaliśmy się skontaktować z ambasadą, ale nie dowiedzieliśmy się, czy wezmą księgozbiór. Do sprawy wrócimy.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
oi
rttttw
czepiacz
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

oi
oi (21 listopada 2009 o 11:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
w całej tej sprawie są 2 tragiczne informacje
1.na kul-u są sami kapusie i tylko kablują,pewnie Pani chciała kolejne lata pracować na emeryturze a tu dyrektor powiedział dość i cała afera.
2.skandaliczne jest zachowanie dyrektora ,który nie ma pomysłu co z z tym zrobić.Oddać za darmo to każdy potrafi ale coś na tym zarobić to już trudno pomyśleć.Rektor powinien przywołać do porządku dyrektora.Przecież tam mogą znajdować się bardzo cenne rzeczy,które można nieźle sprzedać lub wymienić z inną biblioteką.
Rozwiń
rttttw
rttttw (21 listopada 2009 o 09:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a z jakiej racji ambasada niemiec ma je przejąć.Przecież nie są własnością niemiec
Rozwiń
czepiacz
czepiacz (20 listopada 2009 o 23:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
NIEMCOM MÓWIMY STANOWCZE NIE!
amen...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!