niedziela, 22 października 2017 r.

Lublin

"Elki” tamują ruch w mieście

  Edytuj ten wpis
Dodano: 27 stycznia 2009, 19:46
Autor: Paweł Puzio

Nie chcesz się denerwować za kierownicą, to omijaj okolice Hutniczej, Gospodarczej, ronda przy Turystycznej i Mełgiewskiej. Bo nie ma sposobu na stada samochodów nauki jazdy tamujących tam ruch.

Dwie, trzy, a czasem cztery "elki” dostojnie jadą po Hutniczej, Łęczyńskiej czy Mełgiewskiej z prędkością 30 km/h, a za nimi sznurek zdenerwowanych kierowców - to codzienny widok.

- Nie mam pretensji do ludzi, którzy się uczą, ale do instruktorów. Nie można wpuszczać zielonego człowieka, który z trudnością rusza i ledwo toczy się po jezdni, w gęsty ruch uliczny - mówi Krzysztof Jastrzębski, kierowca z Lublina. - Moim zdaniem, policja powinna się przyjrzeć "elkom”. Tym, które się ewidentnie wloką, nie potrafią sprawnie ruszyć spod świateł, wlepiać mandaty za wstrzymywanie ruchu - dodaje kierowca, widząc w wolno jadących autach z "L” główną przyczynę korków w tym rejonie miasta.

Policja jednak się z tym nie zgadza.

- Nie możemy karać instruktora, za to, że uczy jeździć. Kursanci są różni, jedni uczą się szybciej, inni wolniej. Zgadzam się, że niektórzy zbyt szybko wyjeżdżają na jezdnię, nie potrafiąc sprawnie obsługiwać samochodu - tłumaczy Arkadiusz Kalita z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

- "Elki” to chyba jedyne w mieście pojazdy jeżdżące przepisowo. Oczywiście, naganny jest fakt, jak samochód nauki jazdy trzy, cztery razy gaśnie na skrzyżowaniu, bo instruktor nie nauczył ucznia ruszać - mówi Maciej Kulka, właściciel jednej z lubelskich szkół nauki jazdy. - W takim przypadku instruktor natychmiast powinien wrócić z uczniem na plac i go tego nauczyć - twierdzi Kulka.

Kierowcy też mogą reagować na takie sytuacje. Na samochodach nauki jazdy większości szkół zawsze sa numery telefonów do ośrodka. - Trzeba dzwonić do szkoły nauki jazdy ze skargą na instruktora. Można też powiadomić policję, która może wlepić takiemu instruktorowi mandat za tamowanie ruchu. Takie przypadki już były w Lublinie - radzi właściciel szkoły jazdy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
ewwa
~kierowca~
evka
(27) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

ewwa
ewwa (8 lutego 2009 o 14:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie bardzo rozumiem czym jest tamowanie ruchu przez L-kę. Jeszcze nigdy nie spotkałam sie z przypadkiem żeby instruktor pchał się z kursamtem, ktory nie umie jeździć na główne arterie miasta w godzinach szczytu. Instruktorzy, którzy jeżdźą po 10 godzin dziennie chyba nie lakną takich wrażeń. Czym innyn jest z kolei trąbienie na L-ki, które jadą 50 km/h i ich wyprzedzanie. To już brak kultury i to nie ze strony kursanta czy instruktora, ale "pełnoprawnych" użytkowników dróg państwowych.
Rozwiń
~kierowca~
~kierowca~ (29 stycznia 2009 o 21:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mam pytanie dlaczego w sprawach nauki jazdy na łamach dziennika wschodniego wypowiada sie jedynie własciciel szkoły nauki jazdy "KULKA"? Chciałbym czasem też usłyszeć komentarze od innych szkół jazdy a nie ciągle od tej samej osoby.
Rozwiń
evka
evka (28 stycznia 2009 o 21:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Elki utrudniają ruch, pomimo, że kursanci starają się jeździć jak najbardziej zgodnie z przepisami, bądź tym co mówi im instruktor. Większość rozumie, że gdy człowiek uczy się czegoś, to potrzebuje czasu i spokoju. Zatem idiotyczne trąbienie nic nie da. Zresztą jak ktoś trąbi, to i tak większość kierowców nie wie, kto na kogo i dlaczego. Nie mniej jednak Elka jadąca w godzinach szczytu z prędkością 20-30km/h i to w dodatku nie jedna, a kilka "pod rząd", to niezwykle denerwujące i utrudniające ruch innym (to wykroczenie panowie instruktorzy). Kursant dokąd nie czuje się pewnie w aucie, powinien jeździć trasami mniej uczęszczanymi, a kiedy przestanie się bać jazdy 50km/h, to wówczas nie będzie nikomu przeszkadzać. Bo to, że czasami zgaśnie mu auto, to żaden problem. Takie sytuacje zdarzają się i kierowcom ze stażem.
Pan, który tak krytykuje kobiety, może niech przyjrzy się panom zmieniającym pasy bez włączania kierunkowskazu, a co gorsza, skręcającym w lewo z pasa na wprost. Nie wspomnę już o jeździe pod prąd, kiedy spieszy się wam na pas do skrętu w lewo (np.skrzyżowanie Droga Męczenników Majdanka - Wolska). To wy panowie jeździcie jakby ktoś wam "soli na ogon nasypał". Trąbicie i macie większość przepisów "w wielkim poważaniu".
Rozwiń
kierownica
kierownica (28 stycznia 2009 o 19:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mieszkam na Hutniczej, codziennie obserwuję to co dzieje się z w tzw. szkole Kulki i nie tylko. Nie winię adeptów szkoły ale instruktorów. Nagminne parkowanie z tyłu budynku Kulki na jednym z pasów ruchu, zaraz za zakrętem. Policja tego nie widzi. Mam nadzieuę, że nie będzie jakiegoś wypadku. Stała trasa jazdy Elek powoduje że "kierowcy" uczą się trasy na pamięc do egzaminu a nie uczą się jeździc. Trasa do egzaminu jest jedna Hutnicza rondo przy Makro, tam koniecznie skręt w lewo lub prosto w Grabskiego później Sulisławicka lub Męczenników Majdanka Krańowai, Gospodarcza i znowu Hutnicza. /"Instruktorzy nie uczą tylko cwiczą niestety.
Rozwiń
kierownica
kierownica (28 stycznia 2009 o 17:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
caha napisał:
Nie wiem dlaczego upodobali sobie wąskie uliczki, jak np. ul. Przyjaźni, na której dokonują takich manewrów, że aż mi się czasami włos na głowie jeży. Niedoświadczony kierowca robi kopertę między dwoma zaparkowanymi samochodami. Ciekawe, czy po zarysowaniu jakiegoś samochodu ktoś weźmie za to odpowiedzialność? Wątpię, bo niby jak i komu to udowodnić. Montować kamery w własnym aucie?
Jak uczyłam się jeździć 11 lat temu to odbywało się to w okolicach Zalewu, gdzie nikomu nie przeszkadzały samochody jadące na początku 30 km/h. Rozumiem, że każdy musi się nauczyć jeździć w mieście, ale może faktycznie należy dopuszczać do tego bardziej odważnych i oswojonych z ruchem ulicznym kursantów. Jechanie za nimi w godzinach szczytu, zwłaszcza gdy człowiek spieszy się do domu lub pracy, bywa irytujące.


no przecież artykuł jest o tym, że kierowcom nie pasuje fakt, iż L-ki jeżdżą po głównych drogach, "szerokich" jak mniemam w twojej terminologii,
więc po wąskich też nie mogą jeździć?! gdzie mają robić kopertę czy inne rodzaje parkowania, jeśli nie między dwoma samochodami?! może 11 lat temu instruktorami byli imbecyle, ale dzisiaj żaden z nich nie będzie kazał adeptowi sztuki prowadzenia samochodu parkować w miejscu, w którym ten nie będzie mieć wystarczającej ilości miejsca na manewry.

absolutnie nie zgadzam się z artykułem, ani z tymi, którzy uważają, że L-ki powinny jeździć w nocy, najlepiej między 2 a 4, bo wtedy królowie szos na ogół śpią. albo po leśnych drogach, skoro kursanci są tacy durni, że po kilku godzinach za kółkiem jeszcze nie ruszają płynnie na skrzyżowaniu i - olaboga! samochód im gaśnie.

ja nauczyłam się prowadzić i robię to dobrze (pamiętam, że zdałam egzamin z pochwałą) właśnie dzięki temu, że od pierwszej lekcji wrzucono mnie w sam środek ruchu miejskiego i kazano sobie radzić. a wszystkim tym, którym przeszkadzają L-ki w mieście proponuję, żeby na przykład zaczęli się uczyć pływać. w wannie.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (27)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!