piątek, 15 grudnia 2017 r.

Lublin

Projekt ustawy "antyubeckiej" trafi do Sejmu

Byli esbecy żyją "jak u pana Boga za piecem". Mają wysokie emerytury, działają w sporcie, biznesie i administracji. PiS chce ich pozbawić przywilejów, a Służbę Bezpieczeństwa PRL uznać organizację przestępczą.
- Projekt ustawy "antyubeckiej" to nie zemsta, ale sprawiedliwa reakcja demokratycznego państwa na krzywdy, jakie wyrządziła SB. Jej byli funkcjonariusze nie powinni pracować w instytucjach publicznych - stwierdził wczoraj minister kultury Kazimierz Michał Ujazdowski. Ustawa ma być gotowa w najbliższych tygodniach.

Marian Król, szef regionu "S" i członek lubelskiej Grupy "Ujawnić prawdę", demaskującej esbeków, uważa że to właściwa droga. - Dawni esbecy mają ponad przeciętne emerytury, a ci co walczyli o wolną Polskę, żyją bardziej niż skromnie.
Choć działacze "Ujawnić Prawdę" konsekwentnie wyciągają na światło dzienne sprawki b. esbeków, to zdają sobie sprawę, że wszystkich nie uda się zdemaskować. - Przesłuchujący nas esbecy nie przedstawiali się nam. Dopiero dziś ich twarze możemy łączyć z nazwiskami. Wiem, że niektórzy zmienili nazwiska, powyjeżdżali do innych miast. Gdzie znajdowali pracę? Zostawali prezesami związków wędkarskich, związków łowieckich, wielu z nich ulokowało się w sporcie... - mówi Ryszard Blajerski, represjonowany w stanie wojennym działacz lubelskiej "Solidarności".

No niektórych dotarliśmy. Marian Rapa, były oficer kontrwywiadu SB w Lublinie, jest dziś prezesem Lubelskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej. Podkreśla, że po zmianie systemu przeszedł pozytywną weryfikację, a od 1992 roku jest na emeryturze.
- Jakie to ma znaczenie, co ja myślę o ustawie "antyubeckiej"? Jeśli zapadną jakieś decyzje, to będę się zastanawiał, jak prawnie bronić swoich dóbr - mówi Rapa. - Przecież SB nie była organizacją samozwańczą, działała w oparciu o ustawę, nie pracowali w niej sami przestępcy.

Inny oficer służb, kapitan Marek Jędruszczak, p.o. naczelnika wydziału śledczego w Chełmie, po Wyższej Szkole KGB, był ostatnio znany jako wiceprezes zamojskiej Delii (w likwidacji). Z kolei Jan Ł. pracuje w delegaturze Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego w Zamościu. W SB pracował pod innym nazwiskiem (zmienił je "ze względów osobistych". Zapewnia, że był szeregowym pracownikiem, ale nie chce powiedzieć, co robił.
Byli esbecy już tracą stanowiska. Tak stało się z Piotrem Jelonkiem, zastępcą Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej, a w PRL pracownikiem służb w Krasnymstawie. Kiedy grupa "Ujawnić Prawdę" przypomniała przeszłość Jelonka, wojewoda zadecydował o jego odwołaniu. (PAP)

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!