wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lublin

Ewakuacja rektoratu UMCS

Dodano: 9 grudnia 2009, 10:46
Autor: (MB)

20 minut. Tyle czasu potrzeba, żeby ewakuować rektorat Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej – najwyższy budynek w Lublinie. Dziś pracownicy uczelni i studenci ćwiczyli awaryjne wyjście.

Tuż po godz. 8 w rektoracie został włączony sygnał alarmowy – dokładnie taki, jaki zabrzmiałby w przypadku np. pożaru. Chwilę później przed budynek wyległy tłumy osób w nim pracujących i interesantów.

– 15. piętro melduje się w komplecie – informuje Mirosław Urbanek, kanclerz UMCS, wyraźnie zziajany po pokonaniu 15 pięter schodami. W czasie ćwiczeń wszystkie widny zostały wyłączone.

– Proszę ustawiać się w miejscu zbiórki – krzyczy dowódca ćwiczeń.
– Ale gdzie to jest? – pyta zdezorientowana pani z 9. piętra.
– Osoby wyznaczone z danych pięter mają to wiedzieć! – odpowiada dowódca.
– Proszę za mną, idziemy pod pomnik – porządkuje koordynatorka jednego z pięter.

W ćwiczeniach mieli wziąć udział pracownicy z pięter od 8. do 16. Ale budynek opuścili wszyscy. – My ewakuowaliśmy się z 3. Ten alarm tak brzęczy, że w środku nie da się wytrzymać – tłumaczy jeden ze studentów, który akurat był w rektoracie. – To co, idziemy do Plazy? – pyta ktoś z tłumu. – Najpierw zapalmy papierosa. Zobaczymy, ile to potrwa.

– Dobrze, że nie pada – zauważa pracowniczka uczelnianej administracji. – Tylko szkoda, że nie schodziliśmy po strażackiej drabinie albo nie zjeżdżaliśmy w takich dużych rurach. Wtedy byłoby jeszcze fajniej.

Straży dziś nie było. Mundurowym nie pasowała godzina ćwiczeń. O 8 w lubelskiej straży jest przekazanie zmiany. Trzeba by więc było zostawić na kilka godzin dłużej strażaków ze zmiany wtorkowej albo zarządzić wcześniejszy początek zmiany środowej.

– Nie było takiej potrzeby, bo to ćwiczenia ewakuacji budynku a nie akcji gaśniczej – tłumaczy dowódca akcji. – Strażacy przetestują swoje działania w innym terminie. A my musimy przeprowadzać takie ćwiczenia, żeby nasi pracownicy nabrali odpowiednich nawyków. I odpowiednio reagowali w przypadku realnego zagrożenia.

Jedynie interesanci, którzy rano chcieli coś załatwić w rektoracie, nie byli zadowoleni. – Cholera, to nie mogę wjechać na górę? Co za kraj… – oburzył się starszy pan, który akurat wtedy chciał złożyć pismo w sekretariacie administracji uczelni.
Czytaj więcej o:
Wtajemniczony
qwerty
Gość
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Wtajemniczony
Wtajemniczony (10 grudnia 2009 o 00:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To manewry przed ewakuacją na stałe i zamknięciem bankruta.
Rozwiń
qwerty
qwerty (9 grudnia 2009 o 20:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co to za ewakuacja ... zapowiedziana ... połowy pracowników nie było ... żal dupsko ściska ...
Rozwiń
Gość
Gość (9 grudnia 2009 o 13:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ja zostalam "ewakuowana" w ciagu 25 minut i wyszlismy z gory o 8.20 dopiero (20 minut po rozpoczeciu pozaru) - o 8.45 bylam na dole - w 45 minut to ten budynek bylby kupka popiolu...

poza tym mozna byloby pomyslec i zamiast wypuszczac po 1 pietrze po kolei to mogloby schodzic kilka pieter na raz (np. 1-4-8-12) - wtedy byloby 3 razy szybciej i nikt nie wchodzilby sobei w droge
Rozwiń
studentka ekonomii
studentka ekonomii (9 grudnia 2009 o 12:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A żeby ewakuacja przebiegła pomyślnie prowadzący nie kazali nam dziś przyjść na pierwsze zajęcia... Tak więc pracowników wyprowadzą a ty studencie płoń...
Rozwiń
Magda_23
Magda_23 (9 grudnia 2009 o 11:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W ciągu 20 minut ten budynek spłonął by jak domek z kart zanim wszyscy by wyszli z niego!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!