wtorek, 17 października 2017 r.

Lublin

Dziesiątki osób poszukuje swoich psów, które uciekły przestraszone hukiem petard i sztucznych ogni

Od sylwestra minął już prawie tydzień, ale ruch w lubelskim schronisku przy Pancerniaków nie słabnie. Codziennie zgłaszają się właściciele poszukujący swoich pupili ale także osoby, które znalazły zabłąkane pieski. Wszystkiemu winne sylwestrowe sztuczne ognie.
Jan Wilgat z Lublina kilka razy dziennie dzwoni do schroniska. Dał ogłoszenia w prasie, oblepił plakatami okoliczne słupy. - Wiedzieliśmy, że nasza suczka Koka panicznie boi się huku petard. Dlatego w sylwestrowy wieczór była na środkach uspokajających. Ale nic to nie dało. Wypuściliśmy ją do ogrodu dosłownie na chwilkę i akurat wtedy ktoś odpalił petardę. Koka przedostała się pod ogrodzeniem i uciekła w kierunku Górek Czechowskich. Do dziś się nie odnalazła.

Dlaczego niektóre psy tak panicznie boją się huku petard, wystrzałów, grzmotów? - Ponieważ mają bardzo czuły słuch. Ostre dźwięki o dużym natężeniu wywołują u nich ból - odpowiada Beata Wójtowicz, lekarz weterynarii z Lubelskiego Centrum Małych Zwierząt. - Reakcją jest paniczna ucieczka w poszukiwaniu schronienia.
Skutkiem bywają potrącenia przez samochód ale najczęściej zdarzają się zaginięcia. Pies odbiega od znajomych miejsc tak daleko, że nie jest w stanie samodzielnie wrócić do domu. - Nasza Greta odnalazła się dzięki pomocy cudownych ludzi, którzy okazali serce zziębniętemu, przerażonemu zwierzęciu - relacjonuje Danuta Olchowska-Kubik z Lublina. - Od razu zaopiekowali się pieskiem, wezwali pracowników schroniska. Chcieliśmy dziękować, odwdzięczyć się, ale powiedzieli tylko, że to był ich obowiązek. Taka postawa przywraca mi wiarę w człowieka!

Jak się zachować, gdy znajdziemy zabłąkanego psa? Anna Mamcarz, administrator schroniska przy Pancerniaków mówi, że wszystko zależy od możliwości znalazcy. - Są osoby, które biorą pieski do siebie, inni proszą byśmy przyjechali i zabrali czworonoga. Ale przede wszystkim trzeba do nas zadzwonić. My sprawdzimy czy w zgłoszonych zaginięciach nie ma psa o podobnym rysopisie.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!