środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lublin

Fałszywe świadectwo chełmskiego radnego

Dodano: 24 kwietnia 2003, 19:56

Policja i prokuratura sprawdza, czy Lucjan Jonak, radny Rady Miejskiej w Chełmie, sfałszował dokumenty dotyczące swojego wykształcenia. Pracownica Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji oskarża Jonaka o szantaż. On sam twierdzi, że padł ofiarą spisku.

Lucjan Jonak (KW Kocham Chełm, członek PiS) jest nie tylko radnym, ale również szefem komisji porządku publicznego, drogownictwa, komunikacji i ochrony p/pożarowej w chełmskiej radzie. W lutym br. objął funkcję menedżera nowej hali sportowej w Chełmie. Nikt wówczas nie sprawdzał jego kwalifikacji. Krzysztof Białowicz, pełniący obowiązki dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, wyjaśnia, że zatrudnił Jonaka, ponieważ ten przedstawił interesującą koncepcję działalności hali.
Jak twierdzi Beata Renowska, kadrowa w MOSiR, radny Jonak do dokumentów osobowych dopiero po upływie półtora miesiąca od chwili zatrudnienia dołączył kserokopię świadectwa dojrzałości. Miało ono potwierdzić zakończoną 1 czerwca 1989 roku - oczywiście maturą - 5-letnią edukację w Zaocznym Technikum Elektronicznym w Lublinie. Oryginał, jak wymagają tego przepisy, nigdy do kadr MOSiR nie wpłynął. Nic dziwnego, bo... nie istniał. Z naszych ustaleń wynika, że żaden Lucjan Henryk Jonak w roku 1989 nie ukończył wspomnianej szkoły! Co więcej, świadectwo dojrzałości o numerze 3454 jest wystawione na... kobietę.
- Pan Lucjan Jonak był naszym słuchaczem, ale zaliczył jedynie trzy semestry. Nie otrzymał od nas nawet świadectwa ukończenia szkoły, nie mówiąc o świadectwie dojrzałości - mówi Cecylia Wolska, wicedyrektor Zespołu Szkół Elektronicznych w Lublinie.
Przed świętami wielkanocnymi dokumentację personalną MOSiR sprawdzała policja pracy. Kserokopia trefnego świadectwa dojrzałości znalazła się w jej posiadaniu, stamtąd trafiła do Komendy Miejskiej Policji. Jest to skutek tego, co zdarzyło się w ostatnich dniach. Otóż kadrowa Beata Renowska twierdzi, że w sobotę wielkanocną Lucjan Jonak zażądał, by pomogła mu wymienić pewne dokumenty. Chodziło o kwestionariusz osobowy i  świadectwo szkolne.
- Groził, że jeśli się nie zgodzę, to natychmiast zostanę zwolniona - relacjonuje Renowska. - Mówił, że jeśli ja mu pomogę, to on pomoże mnie, bo, będąc członkiem SLD, trzymam się na stanowisku wyłącznie dzięki jego wstawiennictwu. Odmówiłam, przez co naraziłam się na obelgi i kłopoty.
W miniony wtorek kadrowa zawiadomiła o tym fakcie swojego bezpośredniego przełożonego K. Białowicza. Ten polecił sprawdzenie autentyczności dokumentów znajdujących się w aktach. Okazało się to niemożliwe, bo podejrzane kwity jakimś cudem... zniknęły z teczki Jonaka. Pojawiły się natomiast nowe, potwierdzające ukończenie jedynie Zasadniczej Szkoły Zawodowej nr 1 w Chełmie. Policja, wezwana do sprawdzenia szafy, w której przechowuje się akta pracowników, stwierdziła ślady włamania. P.o. dyrektor K. Białowicz nie chciał z nami rozmawiać na ten temat.
Radny Lucjan Jonak zapewnia, że jest niewinny. Twierdzi, że to prowokacja i próba zdyskredytowania jego osoby.
- Nigdy nie mówiłem, że mam średnie wykształcenie - wyjaśnia. - Rzeczywiście nie skończyłem technikum w Lublinie, przerwałem naukę ze względów zdrowotnych. Te dokumenty ktoś spreparował.
Podejrzewany o oszustwo L. Jonak tłumaczy, że jest ofiarą spisku i że to jego szantażowała pracownica MOSiR, chcąc zachować posadę. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!