wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lublin

Familiada w Związku Nauczycielstwa Polskiego

Dodano: 29 grudnia 2009, 18:21

Córka szefowej lubelskiego ZNP od 1 stycznia będzie dyrektorem sanatorium związku w Nałęczowie. Dotychczasowa dyrektor, po 11 latach w sanatorium, została "służbowo przeniesiona” do… Ciechocinka.

Zwolnione miejsce od 1 stycznia zajmie w Nałęczowie Anna Lewandowska, córka Celiny Stasiak, szefowej lubelskiego okręgu ZNP.

– To osoba, której CV jest wystarczające do podjęcia tej pracy – argumentuje Sławomir Broniarz, prezes związku. – Jestem przekonany, że sobie poradzi.

I dodaje: – Dla mnie najważniejsze jest to, co widzę w papierach. A nie konotacje, rodzina czy znajomi. Zapewnia też, że Stasiak nie rozmawiała z nim na temat awansu córki. – Zresztą nawet gdyby rozmawiała, to i tak nie miałoby to żadnego znaczenia.

Innego zdania jest nauczyciel z Lublina należący do ZNP. – Prawdziwy problem to układy i rodzinne powiązania w związku. W każdej innej instytucji na takie stanowisko byłby ogłoszony konkurs. A tu? Posadę bez kolejki dostaje córka znanej działaczki.

– Związek nie jest obligowany, żeby organizować konkurs na to stanowisko – podkreśla Broniarz.

A czy były ogłoszenia o naborze na to stanowisko? – Powtarzam: nie mamy obowiązku organizowania konkursu.

Czyli CV pani Lewandowskiej było jedynym, które było rozpatrywane? – Musimy skończyć rozmowę na ten temat – ucina Broniarz.

Z Anną Lewandowską nie udało nam się skontaktować. Jej matka mówi, że nie miała żadnego udziału w zmianie pracy córki. – Bardzo się cieszę, że córka, swoim doświadczeniem i wykształceniem, znalazła uznanie u władz związku – zaznacza Celina Stasiak.

Stasiak dodaje, że awans córki to dla niej… problem. – Zostaję bez księgowej (na początku roku pisaliśmy, że Celina Stasiak zatrudniła córkę w lubelskim oddziale ZNP – dop. red.). A nie jest łatwo znaleźć osobę, która będzie członkiem ZNP, będzie odpowiednio wyszkolona i zajmie się tym za takie pieniądze – tłumaczy.

Jak ZNP tłumaczy przenosiny zmianę na dyrektorskim stanowisku w Nałęczowie? – Zmarł dyrektor sanatorium ZNP w Ciechocinku. Zaproponowałem pani Żardeckiej (dotychczasowej dyrektor z Nałęczowa – red.) przejęcie stanowiska po nim – tłumaczy Broniarz.

– Uzgodniliśmy to za porozumieniem stron. Pozostanę na tym samym stanowisku i w takim samym charakterze, ale w innym miejscu – mówi Bożena Żardecka. – Lubię zmiany w życiu. Pojawiła się możliwość pracy w sanatorium cztery razy większym niż dotychczas.

Grażyna Czubek z Fundacji im. Batorego, która m.in. walczy z nepotyzmem i korupcją:
- Przy wyborze dyrektora tego sanatorium nie dochowano odpowiedniej staranności. Minimalnym warunkiem, pozwalającym zachować przyzwoitość, powinno być opublikowanie ogłoszenia o naborze na to stanowisko w mediach albo przynajmniej na stronie internetowej związku. Wtedy byłaby szansa na wybór najlepszego kandydata spośród kilku. Jeśli nawet nie nakazuje tego prawo, to chodzi o dobry obyczaj. •
Czytaj więcej o:
Gość
J.B.
EM.
(43) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (2 stycznia 2010 o 13:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zespół Napięcia Przedmiesiączkowego lub Związek Nieudaczników Polskich kolesiostwo i komuna ciemna przetrwał I wojnę II wojnę a teraz krewni i znajomi królika go rozwalają
Rozwiń
J.B.
J.B. (31 grudnia 2009 o 14:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
były członek ZNP napisał:
Całe województwo lubelskie poczawszy od najwyższegoszczebla samorządowego, a skończywszy na najniższym usiane jest kolesiostwem nepotyzmem, mobbingiem i wziątkami.Wszkołach pracują całymi rodzinami, poinowatymi i z klucza partyjnego. Kto nie nic z tym wspólnego, chociażby był najbardziej pracowitym nauczycielem to nie nasz,często i gęsto chce się takiego pozbyc,żeby nie patrzył nikomu z rodziny na ręce.Nawet wziątka nie pomoże na długo,bo tylko praca na rok.Kto słyszał, żeby dostac posadę salowej trzeba dac kilka tysiączków, a tak jest w naszych niektórych powiatowych szpitalach.Wstyd panie dyrektorze.Nóż się otwiera jak się takie rzeczy słyszy.Nie dośc, że bieda nie ma pracy to jeszcze panowie śmia łapę wyciągac po ich uciułany grosz.Może kidyś ta łapa któremuś uschnie.To co robi pan Broniarz i pani S to jest lekceważenie szarych członków.Na szczęscie już nie należę do tego bagna.


Góra daje przykład a doły skwapliwie wykorzystują - patrz Piaski. Kuratorium oczywiście nie widzi problemu.
Rozwiń
EM.
EM. (31 grudnia 2009 o 09:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Przepracowałam w szkole ponad 40 lat i nigdy nie słyszałam o nauczycielskich sanatoriach. Obecnie lekarz rodzinny zaproponował mi sanatorium, więc złożyłam(pierwszy raz) potrzebne dokumenty. Muszę czekac na miejsce 13 miesięcy, a wiem, że niektórzy jeżdżą co pół roku.Pytam się dla kogo są te sanatoria?
Rozwiń
kazik
kazik (31 grudnia 2009 o 08:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
nigdy więcej w ZNP! napisał:
Do ZNP należałam kilkanascie lat, do czasu gdy ten "związek zawodowy" miast bronić moich praw walnie dołożył się do mojego zwolnienia. Zwolniono mnie w poniżający sposób, wyciągając z lekcji i wręczając wypowiedzenie w obecności młodych nauczycieli, którym nota bene też przerwano tok zajęć. ZNP z p. Broniarzem na czele potrafi bronić i ujmować się za nauczycielami byłymi członkami PZPR, kiedy odmawiano im wręczenia odznaczeń, natomiast godność zwykłego nauczyciela i szeregowego członka ma w głębokim poważaniu. Dla ZNP byłam tylko i wyłącznie dostarczycielką kapitału. Kiedy ktoś, kto miał lepsze układy w związkach i gminie zechciał zająć moje miejsce, to bez najmniejszego zawahania poświęcili mnie łamiąc prawo związkowe. O normach moralnych już nie wspomnę, bo one w tej organizacji poprostu nie istnieją, czego mamy przykład w tak gorąco komentowanym artykule. Załatwiono mnie w ten sposób, że powołano (na okoliczność mojego zwolnienia) do życia tzw. ognisko ZNP i czyniąc ze wskazania prezesa oddziału, a nie z wyboru, nauczycielkę, której załatwiano miejsce pracy moim kosztem. Wiadomo, funkcyjni są chronieni prawem przed zwolnieniem. Kto zna statut ZNP, to nie będzie miał trudności z dostrzeżeniem tu bezprawnych działań. Zawiadomienie organizacji związkowej o zamiarze zwolnienia nauczyciela (wymóg Kodeksu Pracy) prezes oddziału podpisał w pięć minut, wyrażając się w ten sposób, że nie widzi żadnych przeszkód, aby mnie zwolnić i moje zwolnienie pozostawia "w gestii pracodawcy". Pewnie jeszcze by chcieli mieć prawo, aby nas zwalniać? Tak, aby bez przeszkód dawać pracę swoim odbierając innym.

To tyle moich bardzo pouczających doświadczeń z bycia w ZNP. Wiele przeszłam, żeby teraz nie należeć do tego "związku". Niech moja historia będzie przestrogą dla tych, którzy naiwnie wierzą, że ZNP będzie chroniło ich prawa, godność i wesprze w sporze z pracodawcą. Mogą się nieźle rozczarować!


Tutaj trzeba dodać, że ZZ Solidarność nie odbiegał nigdy od opisanych praktyk . Przykłady podobnego działania występują nie tylko w szkołach. To jest scenariusz postępowania pisany rękami byłych członków PZPR przefarbowanych na działaczy Solidarności i innych Związków. Nikt w Polsce nie chciał po 1989r zmienić istniejącego stanu rzeczy, ponieważ posady,majątek narodowy,ordynacja wyborcza, gwarantująca bycie posłem,czy samorządowcem nawet przez 20 lat - TO SĄ ŁUPY PODZIELONE WCZEŚNIEJ I WG. ŚCIŚLE OKREŚLONEGO PLANU. Ci ludzie dalej będą tak postępować i właściwie to nie wiadomo jak z tym walczyć.Znam przypadek,gdzie wyrzucona z pracy nauczycielka odwołała się do Sądu Pracy i wygrała w sposób oczywisty sprawę i co zrobiła Solidarność wspólnie z dyrekcją szkoły? Poszukały wśród rodziców swoich uczniów sędzinę,a ta wzięła udział w postępowaniu odwoławczym,będąc w składzie orzekającym i zmieniła korzystny dla nauczycielki wyrok.To jest przykład z Lublina, ale podejrzewam,że korupcja w wymiarze sprawiedliwości istnieje w całym kraju i Sądy niestety nie gwarantują ochrony przed bezprawiem.
Rozwiń
fomer
fomer (31 grudnia 2009 o 07:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nauczycielska " Solidarność' postępuje identycznie .Przykładem jest Gimnazjum 9 dyrektorka działaczka tego związku z chwilą objęcia funkcji zatrudniła
córkę na sekretarkę, rodzoną siostrę na główną księgową innych członków rodziny na kierownika administracyjnego i nauczycieli francuskiego i WF.
I co ?dlaczego dziennikarze widzą tylko jeden związek , a władze tolerują nepotyzm?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (43)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!