piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Lublin

Informatora chętnie zatrudnię

Dodano: 20 lutego 2005, 21:29

Na informowaniu organów ścigania można nieźle zarobić – zarówno lubelska policja jak i Straż Graniczna mają specjalny budżet, z którego płacą za donosy pomagające w ujęciu przestępców

– Stawiamy na większą liczbę tajnych informatorów i będziemy im płacić – zapowiedział przed tygodniem w rozmowie z Dziennikiem komendant lubelskiej policji generał Marek Hebda. M.in. w ten sposób funkcjonariusze chcą walczyć z plagą rozbojów na Lubelszczyźnie.
To, że policja płaci za informacje, nie jest tajemnicą. Czasem dzieje się to zupełnie oficjalnie. W 2003 roku, kiedy funkcjonariusze poszukiwali matki zamordowanych noworodków z Czerniejowa, za wskazanie jej miejsca pobytu wyznaczono 5 tys. zł nagrody. Podobnie było w przypadku napadu na jubilera przy ul. Głębokiej w Lublinie przed dwoma tygodniami. I to właśnie dzięki informatorom obie akcje zakończyły się sukcesem. – Po wyznaczeniu nagrody najczęściej od razu mamy sygnał zwrotny – nie ukrywa rzecznik lubelskiej policji nadkom. Janusz Wójtowicz.
Lubelska komenda ma jednak także i mniej oficjalny budżet, z którego regularnie płaci swoim stałym informatorom. – Na ten temat nie będziemy się już wypowiadać, to tajemnica państwowa – mówi Wójtowicz.
– To ludzie dobrze zorientowani w strukturach przestępczych. To właśnie ich ma być coraz więcej – mówi anonimowo jeden z lubelskich policjantów.
Ile zarabia taki informator? – Nie ma stałych kwot. To nie jest tak, że jest u nas na liście płac. Współpraca z nami i zarabianie na tym pieniędzy nie jest z pewnością sposobem na życie – mówi jeden z „operacyjnych” policjantów z lubelskiej komendy.
Przestępcy, którzy donoszą policji, sporo ryzykują. Mogą nawet stracić życie. Policjanci dobrze o tym wiedzą. Kiedy przed trzema laty wyszło na jaw, że jeden z najważniejszych członków lubelskiego gangu Sławomira S. ps. „Pietia” jest płatnym informatorem, odizolowano go w więzieniu od byłych kolegów z przestępczej grupy.
Donoszenia boją się też zwykli mieszkańcy: – Często nawet kilka razy w tygodniu jestem świadkiem kradzieży. Nieraz pewnie mógłbym pomóc policji w odnalezieniu złodzieja. Ale następnej nocy nie miałbym szyb w zakładzie. I tak pewnie byłoby przez miesiąc – mówi nam jeden z właścicieli lokalu usługowego przy ul. Lubartowskiej w Lublinie. Nie wierzy w zapewnienia policji, że pozostałby anonimowy.
Za informacje płaci nie tylko policja, ale też i Straż Graniczna: – Mamy funkcjonariuszy, którzy nie pokazują się w mundurach. Ich zadaniem jest m.in. zbieranie od mieszkańców przygranicznych wiosek informacji np. na temat planowanego przemytu ludzi. Czasem płacimy informatorom. Ile – tego nie zdradzę – mówi rzecznik Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej ppłk Andrzej Wójcik.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!