niedziela, 22 października 2017 r.

Lublin

Inspekcja pracy sprawdza, co się dzieje w lubelskiej wytwórni wódek

  Edytuj ten wpis
Dodano: 12 lipca 2009, 20:50

Po tragicznym wypadku w lubelskim Stock Polska (były Polmos) zawrzało. – Pracujemy za dwie, trzy osoby na jednym stanowisku! – mówią pracownicy. Twierdzą też, że są ofiarami mobbingu.


Maszyna do pakowania butelek zmiażdżyła w środę szczękę i kręgi szyjne 20-letniego Gracjana. Mężczyzna walczy o życie w szpitalu (obok rozmowa z jego rodziną). – Wszystko wskazuje, że ominął zabezpieczenia chroniące przed wejściem w strefę pracy maszyny – mówi Włodzimierz Biaduń z Państwowej Inspekcji Pracy.

Ale pracownicy Stock Polska w Lublinie (czyli byłego Polmosu) w rozmowie z dziennikarzami Moje Miasto Lublin wskazują inną przyczynę. – To obóz pracy! Odkąd Anglicy okupują firmę, narzucają nam normę większą niż jest w stanie wykonać maszyna – opowiada pracowniczka, prosząca o anonimowość. – Jedna osoba pracuje na dwóch, trzech stanowiskach naraz.

W maju firma zwolniła ponad połowę załogi. – Jest nas mniej. Wkładanie rąk w maszyny to norma. Tu się myśli tylko o planie, a nie o tym, że może stać się krzywda – dodaje inna pracowniczka, która o tym, co się dzieje w firmie, napisała na portalu www.mmlublin.pl. Kobieta twierdzi, że od roku kierownik stosuje mobbing wobec podwładnych. Pracownicy twierdzą też, że już wcześniej dochodziło do wypadków.

Inne zdanie na ten temat ma Ewan McLean, który w firmie odpowiada za produkcję.

– To pierwszy tak poważny wypadek – mówi. – Dbamy na bieżąco o odpowiedni stan urządzeń, regularnie sprawdzamy ich zabezpieczenia. Inspektorzy pracy zezwolili na używanie maszyny, przy której doszło do tragedii. Szkolimy w zakresie bezpieczeństwa pracy. Zawsze jesteśmy też otwarci na uwagi i komentarze naszych pracowników.

McLean odpiera też zarzuty dotyczące mobbingu. – Nie tolerujemy takich zachowań. Zareagujemy natychmiast na każdy sygnał, także anonimowy.

Inspekcja pracy zaczęła po wypadku kontrolę maszyn. Ma się zakończyć w sierpniu. Inspektorzy zapowiedzieli też, że zajmą się kwestią mobbingu. – Ale jeśli pracownicy nam tego nie potwierdzą, nie będziemy mieć dowodów – mówi Krzysztof Sudoł, zastępca okręgowego inspektora pracy w Lublinie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
bianeczkaa
Fi
Andrzej
(11) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

bianeczkaa
bianeczkaa (16 lipca 2009 o 20:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Szkoda tylko że musiała się stać taka tragedia aby nagle wszyscy się otworzyli! Wstydzilibyście się wykorzystywać fakt tego nieszczęścia do załatwiania swoich spraw! Czy u nas na prawdę nikt nie potrafi uszanować takiego nieszczęścia!!!!!! Wierzcie mi że bliskim Gracjana nie w głowie teraz odszkodowania czy dawanie głupich wywiadów! Jest mi cholernie przykro bo cierpią wspaniali ludzie ;( ;( ;( W. trzymaj się! Możesz na mnie liczyć ;(
Rozwiń
Fi
Fi (13 lipca 2009 o 11:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Agencję ochrony "BAKO" przy okazji też Inspekcja pracy powinna przetrzepać. Tam dopiero przekręty się dzieją.
Rozwiń
Andrzej
Andrzej (13 lipca 2009 o 10:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Znowu będzie winna sprzątaczka!!!. Kierownik dostanie 100zł mandatu a firma wyciągnie od państwa niezłą kasę na poprawę BHP . Panowie z kontroli zapełnią sobie barki nowymi trunkami i wszyscy będą zadowoleni tylko nie ten chłopak i załoga
Rozwiń
m
m (13 lipca 2009 o 09:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
to prawda, że po wypadku jaki tam się wydarzył pracownicy otworzyli się i wszystko się wylało. doskonale rozumiem ludzi tam pracujących. po co tam pracują? po to żeby przeżyć i utrzymać np. rodzinę. jak widać są bardzo przejęci wypadkiem i całą powstałą sytuacją. myślą o koledze, ale to rodzina musi starać się o odszkodowanie dla chłopaka. On jest w tym wszystkim najważniejszy i mocno wierzę, że jest silny i wyjdzie z tego. burza , która się rozpętała musi się zakończyć, a że w takiej chwili, trudno. u nas już tak jest, że stać się musi coś, żeby działo się coś. trzymam z nimi i nikt mi tego nie zabroni. MUSICIE WYGRAĆ!!!
Rozwiń
lubelak
lubelak (13 lipca 2009 o 08:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jakie to "nowe wódki produkują angole" takie których nie mógł wytwarzać polmos? Wprowadzono "strategicznego inwestora" który jak przystało na ludzkiego kapitalistę generuje zyski na wyspy i mało ważne jest że sytuacja kropka w kropkę jak opisana w "Ziemi obiecanej".
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (11)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!