czwartek, 23 listopada 2017 r.

Lublin

Jak popsuć wzrok za 10 złotych

  Edytuj ten wpis
Dodano: 26 lutego 2006, 19:22
Autor: Dominik Smaga

Może je kupić każdy. W hipermarkecie, za marne grosze. O zagrożeniach wynikających z noszenia takich okularów informuje dołączona do nich ulotka. Napisana mikroskopijną czcionką. Nie do przeczytania bez mocnych szkieł.
Wąska foliowa torebka. W środku okulary. Żeby je przymierzyć, trzeba rozerwać opakowanie. Do okularów dołączona jest etykietka "do czytania” przymocowana krótkim sznureczkiem do oprawek.

- Napisana tak drobnym maczkiem, że osoba z dobrym wzrokiem z trudem to rozczytuje. Inni potrzebują do tego okularów. Ale jak mają przeczytać etykietkę wiszącą tuż przy okularach, które ma się na nosie? - pyta Ewa Wiszniowska, dyrektor lubelskiej delegatury Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Przed nią gruba teczka pełna dokumentów. Próbuje wyjaśnić, kto dopuścił ten produkt do sprzedaży.
Podejrzane okulary znalazł policjant, który robił zakupy w hrubieszowskiej Biedronce. Jego wątpliwości wzbudziło oznaczenie towaru. Sprawa trafiła do sekcji przestępczości gospodarczej. - Zabezpieczyliśmy wszystkie okulary, także te z magazynu - mówi oficer operacyjny (nie może ujawnić nazwiska) z hrubieszowskiej policji. - W sumie zabraliśmy stamtąd ponad 600 par okularów.
Okulary znaleźliśmy także w jednym z dużych lubelskich hipermarketów. Tanie jak barszcz, po 10 złotych. - Taka sprzedaż powinna być zabroniona. To skandal, że w markecie w wielkim koszu leżą okulary, które każdy dobiera sobie sam, bawiąc się w okulistę. Gdyby to było takie łatwe, specjaliści byliby niepotrzebni.

Przecież ludzie mają różne oczy, inny rozstaw źrenic - mówi Kazimiera Policzkiewicz, okulistka.
Sprawą zajęła się hrubieszowska prokuratura. Ale nie dopatrzyła się żadnego przestępstwa. Policja odesłała akta do UOKiK. - Badamy tę sprawę - mówi Wiszniowska. - Konsument powinien mieć możliwość zapoznania się z zagrożeniami wynikającymi z używania danego produktu jeszcze przed jego zakupem.
Zapytaliśmy sieć Biedronka, dlaczego tak oznaczone okulary trafiły do sprzedaży. - Jestem w trakcie ustalania szczegółów sprawy - odpowiedział sześć dni temu Paweł Tymiński, rzecznik spółki Jeronimo Martins Dystrybucja. To jedyna odpowiedź do dziś.
Sprawa okularów trafi prawdopodobnie do jednej ze stołecznych prokuratur - dowiedział się nieoficjalnie Dziennik. Hrubieszowscy śledczy mieli problemy z namierzeniem osób odpowiedzialnych za wprowadzenie okularów na rynek. - Producent jest z Chin, importer z Czech, dystrybutor z Sochaczewa - wyjaśnia oficer miejscowej policji.
- Nasze okulary mają prawidłowe oznaczenia. Byliśmy kontrolowani, wszystko było w porządku - zapewnia Monika Bartnicka z sochaczewskiej spółki AmericanWay. - Nic nie wiemy, o żadnej kontroli UOKiK. Poczekamy na pismo.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!