poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Lublin

Jaś, obywatel gorszej kategorii

  Edytuj ten wpis

Najpierw cudem uniknął deportacji. Teraz chory na mukowiscydozę Jaś, choć jest już Polakiem, nie ma ubezpieczenia zdrowotnego, ani dodatku pielęgnacyjnego. Bo jego mama jest Białorusinką. – To dyskryminacja małoletniego obywatela – twierdzą obrońcy praw człowieka.

Po naszych interwencjach kłopotami Jasia i jego mamy zajmie się dziś rzecznik praw obywatelskich.

– Rzecznik postanowił podjąć tę sprawę z urzędu – mówi Marta Kukowska, naczelnik Wydziału Komunikacji Społecznej z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. – W pierwszej kolejności poprosimy o wyjaśnienie wojewodę lubelskiego i Kancelarię Prezydenta RP. Od ich odpowiedzi będą zależały nasze dalsze kroki.

Jaś urodził się w Lublinie. Miał być odesłany na Białoruś, skąd pochodzi jego matka. Chłopczyk trafił do rodziny zastępczej. Kiedy odnalazł się jego biologiczny ojciec Polak, Jaś dostał polskie obywatelstwo. To zapobiegło deportacji. Malec wrócił do mamy i trojga rodzeństwa.

W sierpniu wojewoda wydała zgodę na pobyt rodziny Jasia w Polsce przez kolejne dwa lata. – Chciałam otworzyć firmę sprzątającą. Mogłabym pracować w godzinach, które nie kolidowałyby z opieką nad synem – mówi matka chłopca, Madina. Bo Jaś wymaga specjalnej rehabilitacji trzy razy dziennie
Okazało się jednak, że kobieta o założeniu działalności gospodarczej może tylko pomarzyć.

Jest spoza Unii Europejskiej i prawo pozwala jej założyć jedynie spółkę. Ale na start musi mieć minimum 50 tys. zł. Takich pieniędzy Madina nie ma.

Urzędnicy twierdzą, że są inne możliwości. – Obywatele Białorusi, Ukrainy, Rosji i Mołdawii mogą pracować w Polsce przez 6 miesięcy bez specjalnego zezwolenia. Wystarczy oświadczenie pracodawcy – zapewnia Rafał Przech z biura prasowego wojewody. – Potem pracodawca może ubiegać się o zezwolenie na pracę dla zatrudnionej osoby.

– Nic z tego – odpowiada Madina. – Pracodawcy nie chcą tracić czasu na formalności. A gdyby nawet ktoś zechciał mnie zatrudnić, czy da mi na rękę prawie 3 tys. zł?

Tyle musi zarabiać mama Jasia, by za dwa lata znowu starać się o zezwolenie na pobyt. Jej kłopoty uderzają przede wszystkim w 2,5-latka. Bo skoro jego mama nie ma pracy, to chłopiec nie ma ubezpieczenia zdrowotnego. Nie ma też – bo matka jest obywatelką Białorusi – 420 zł dodatku pielęgnacyjnego, który dostają w Polsce rodzice chorych dzieci.

Pomocną dłoń wyciągnęła Fundacja Ryszarda Krauzego i opłaciła ubezpieczenie chłopca. Ale tylko na dwa miesiące.

Sprawę rozwiązałoby przyznanie mamie i przyrodniemu rodzeństwu Jasia polskiego obywatelstwa. To leży w gestii prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W ubiegłym roku Madina złożyła odpowiedni wniosek za pośrednictwem konsula w Grodnie. Niestety, papier zaginął. – Napisałam ponownie, bo to nasza jedyna nadzieja – mówi kobieta.

– Kiedy wniosek trafi do nas, zostanie rozpatrzony – poinformował nas Konrad Walczuk z biura prasowego Kancelarii Prezydenta RP.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
sprawiedliwy
Beret
VIP
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

sprawiedliwy
sprawiedliwy (3 grudnia 2009 o 14:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
sprawa prosta,wszyscy wiedzieli,że matka biologiczna sobie nie poradzi,ale nie,wielki szum afera zrobiona przez Białorusinke i nagle kochająca mamusia wzieła go bo liczyła na mieszkanie kase i bóg wie na co jeszcze i co sie okazało?że nic nie ma i teraz siedzi bida i płacze kto jej kazał brac z powrotem Jasia?poszedłby do adopcji były chetne rodziny i miałby teraz ubezpieczenie,opieke i nic by mu nie brakowało,a teraz tylko dziecko głodne chodzi...pAni Mizeracka niech Pani teraz płaci za ubezpieczenie skoro tak bardzo była Pani za oddaniem Jasia Matce,no i co teraz ?
Rozwiń
Beret
Beret (5 października 2009 o 14:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jest ojciec Polak - niech dziecko korzysta z jego ubezpieczenia. A dla wszystkich roztkliwiających się: sprowadźmy sobie parę milionów chorych dzieci z Afryki, najlepiej z AIDS i walczmy o ich godny los i prawo do życia. Za publiczne, czyli nasze pieniądze, z których na operację jaskry czeka się obecnie 2 lata, a na wizytę u specjalisty co najmniej pół roku. A co tam słychać u tego biednego irackiego dziecka, które z taką pompą medialną sprowadzono do Polski i leczono za grube setki tysięcy? Umarło? To smutne. Naprawdę.
Rozwiń
VIP
VIP (5 października 2009 o 11:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zaraz zaraz publiczne to są nasze pieniędze, nas wszystkich z naszych podatków !!! Osobiście nie mam nic przeciwko leczeniu tego chłopca, ale wielu rzeczy tu nie rozumiem. Ba tu wręcz pachnie kryminalłem. Dla czego dzieciak nie moze być leczony z ubezpieczenia ojca ?? Dla czego nie może opłacić dobrowolnej składki zdrowotnej na leczenie - cos chyba około 400zł, dla czego ma miec prace odrazu za 3 tyś ?? Na jkeije podstawie ?? Generalnie widze że nasza prasa zaliczyła wielką wpadke i nie doprowadzili sprawy do konca jak trzeba. Może sie zrzucicie szanowni dziennikarze na składke zdrowotną dla dzieciaka ?? Czy tylko pisać, jak hieny o tym umiecie....
Rozwiń
olo
olo (5 października 2009 o 07:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tysiące ludzi na stanowiskach i jedno małe chore dziecko.... i nikt nic nie może.... ale mamy teraz świat. Pocieszające....

Jedyne co pewne, to śmierć.
Rozwiń
Damazy
Damazy (5 października 2009 o 07:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Przykład medialnej akcji. Bez zastanowienia się, na hura. Potem okazuje się, że brakuje ubezpieczenia i innych formalności. Ale temat do pisaniny był.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!