sobota, 21 października 2017 r.

Lublin

Kajakiem przez Dulęby

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 sierpnia 2006, 18:33
Autor: Dominik Smaga

Obok świeżo wyremontowanej ul. Krańcowej pojawiło się wielkie rozlewisko. Dokładnie przy wjeździe w ul. Dulęby, na samym środku przejścia dla pieszych. Po naszej interwencji Ratusz obiecał zająć się sprawą.

Ul. Dulęby to niewielka, osiedlowa uliczka na Makach. Jezdnia dochodzi do ul. Krańcowej, która po remoncie biegnie wyżej, niż dotychczas. Wcześniej deszczówka równomiernie rozpływała się po dwupasmówce. – Problemy zaczęły się po remoncie dwupasmówki. Cała woda spływa na ul. Dulęby. I stąd już nie ma odpływu – mówi Jadwiga Baran z bloku przy ul. Kosmonautów. – Nie wiem, kto wymyślił taką bzdurę. Najgorzej, że nikt nie chce teraz tego poprawić. Droga jest osiedlowa, ale narozrabiało miasto.
Największe problemy mają niepełnosprawni z pobliskiego Domu Opieki. Wielu z nich porusza się na wózkach inwalidzkich. – To nasza jedyna droga do kościoła. Musimy jechać przez to bajoro, bo naokoło są zbyt wysokie krawężniki – mówi Dariusz Artur Gidziński, mozolnie przedzierając się na elektrycznym wózku przez rozlewisko. – I tak mam dobrze, bo mam wózek terenowy. Prawdziwe problemy mają ci, którzy poruszają się na wózkach przystosowanych bardziej do poruszania się w pomieszczeniach.
Narzekają też kierowcy samochodów. Wjeżdżając na osiedle muszą brnąć przez kałużę. Niejeden kierowca skończył z zalanym silnikiem. Problemy mają też piesi, bo rozlewisko znajduje się dokładnie na przejściu dla pieszych. – Najgorsza jest droga do pracy, rano, gdy jeszcze jest ciemno – skarży się pani Marzena, mieszkanka os. Maki, która kałużę omija idąc skrajem dwupasmówki. – Trzeba chodzić między samochodami.
Wykonawcy nowej nawierzchni niespecjalnie przejmują się bajorem. – Kilka dni temu próbowali rozgarniać wodę szuflami. Nic z tego nie wyszło – mówi Baran.
Sprawą zainteresowaliśmy władze miasta. – Opisywana przez was sytuacja w ogóle nie powinna mieć miejsca – przyznaje Mirosław Kalinowski z Ratusza. – Najpierw musimy z bliska przyjrzeć się temu problemowi. Na miejsce pojedzie nasz pracownik. Będziemy też rozmawiać z projektantem ulicy i wykonawcą prac. Sprawdzimy, czyja to wina, o ile można tu mówić o winie. A później zobaczymy, jak można tę sprawę załatwić.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!