poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

Kandydaci na radnych chcą od miasta drugiej szansy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 lipca 2009, 21:31
Autor: Dominik Smaga

Władze Lublina chcą opóźnić wybory do rad dzielnic. Po to, żeby mogli się dostać do nich także ci, których mieszkańcy nie wybiorą do Rady Miasta. – Chodzi o to, żeby zdolni samorządowcy nie zostali na uboczu – tłumaczą.

W Lublinie wprowadzono 27 rad dzielnic, które mają wydeptywać w Ratuszu ścieżki prosząc m.in. o załatanie jezdni, postawienie ławki i huśtawki. Chociaż zdarzają się również i poważniejsze problemy. Takie dzielnicowe reprezentacje są w świetle prawa jednostkami pomocniczymi Rady Miasta. Dlatego nikt nie może jednocześnie zasiadać w Radzie Miasta i w radzie dzielnicy.

Ale samorządowcy chcą sprytnie obejść ten zakaz. Wystarczy odpowiednio ustawić termin głosowania w dzielnicach. – Tak, żeby w przypadku nieudanego kandydowania do Rady Miasta radni mogli później wystartować do rad dzielnicowych – zaproponował na ostatniej sesji Rady Miasta Leszek Daniewski (PO).

Teraz kadencje jednostek pomocniczych kończą się w takim czasie, że ponowne wybory do nich wypadałyby we wrześniu, czyli jeszcze w trakcie kadencji Rady Miasta. To oznacza, że wszyscy ci, którzy teraz siedzą w Radzie Miasta nie mogliby starać się o mandaty w dzielnicach. By to zmienić, wystarczy odpowiednio przesunąć termin głosowania w tych ostatnich.

– To Rada Miasta określa termin wyborów. I może zdecydować, że odbędą się później. Tak, by nastąpiły już po wyborze radnych – wyjaśnia Krzysztof Łątka, dyrektor Departamentu Sekretarza Miasta w lubelskim magistracie.

Deklaruje, że jest zwolennikiem takiego właśnie rozwiązania i wspomina o wyborach w listopadzie. Gdyby takie zmiany zostały przyjęte, wtedy ci z obecnych radnych, którzy nie zostaną przez mieszkańców ponownie wysłani do Ratusza, będą mogli próbować szczęścia w osiedlach. – To sensowny pomysł – dodaje Łątka.

W osiedlach kokosów nie ma, bo wynagrodzenie w wysokości minimalnej pensji należy się tylko przewodniczącemu zarządu dzielnicy, wybieranemu przez dzielnicowych rajców ze swojego grona. Tyle, że w dzielnicach znacznie łatwiej jest dostać mandat.

Kandydatów często bywa bardzo mało, a frekwencja jest niska. I tak np. przewodniczącej Zarządu Dzielnicy Stare Miasto wystarczyło 26 głosów, by trafić do Rady Dzielnicy, zaś szef Zarządu Dzielnicy Sławinek potrzebował 44 głosów.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
edu
~gość~
ny
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

edu
edu (22 lipca 2009 o 17:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Samorządowcami obrodziło - do tego zdolnymi - tylko patrzeć jak zasypią świat wiekopomnymi wynalazkami i odkryciami.
Rozwiń
~gość~
~gość~ (22 lipca 2009 o 06:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ny napisał:
A co to znaczy "zdolny samorządowiec" ? )


... i dla siebie i dla "rodziny"
Rozwiń
ny
ny (22 lipca 2009 o 05:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A co to znaczy "zdolny samorządowiec" ? )
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!